Konserwacja dzieła sztuki na oczach widzów w muzeum

Agata Saraczyńska
16.02.2012 , aktualizacja: 16.02.2012 16:35
A A A Drukuj
Piękna piętnastolatka - Helena von Gersdorff - zmarła w 1673 roku. Teraz zyskuje nowe życie, a konkretniej blask spojrzenia i elegancję stroju, wszystko dzięki działaniom konserwatorskim przeprowadzanym we wrocławskim Muzeum Narodowym, w którym eksponowane jest jej epitafium.
Konserwatorka Emma Pietraszko
materiały Muzeum Narodowego
Konserwatorka Emma Pietraszko
Elementy epitafium
materiały Muzeum Narodowego
Elementy epitafium
Elementy epitafium
materiały Muzeum Narodowego
Elementy epitafium
Swoją najstarszą córkę upamiętnił ojciec - słynny Wigand von Gersdorff - założyciel osady dla protestanckich emigrantów koło Lubania Wigandsthal, czyli dzisiejszej Pobiednej. Dla przedwcześnie zmarłej panny zamówił pośmiertny pomnik z jej wykwintnie namalowanym portretem. Spogląda z niego dostojnie, niezwykle bogato wystrojona. Opisują ją tablice inskrypcyjne i heraldyczne, a zdobią charakterystyczne, modne wtedy ornamenty chrząstkowo-małżowinowe i fantazyjne stwory.

W 2007 roku obraz na warsztat wzięła młoda konserwatorka, która studiowała w krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych. Restauracja portretu pięknej Heleny była tematem jej pracy magisterskiej. Emma Pietraszko: - Wybrałam ją z całą świadomością. Poruszyła mnie uroda obrazu, zarówno modelki, jak jej misternie ukazanej sukni i biżuterii, która zderzona była z dużymi zniszczeniami. Potraktowałam to epitafium jak wyzwanie.

Przed pięcioma lat uzupełniła wyłamany fragment deski oraz warstwę malarską w środkowej części portretu. Z powodów finansowych nie udało się odrestaurować obramienia epitafium - uzupełnić brakujących kolumienek, cokołów, i dokończyć prac nad portretem.

Teraz zdobyła stypendium ministra kultury i dziedzictwa narodowego na kontynuację konserwacji i zaczęła prace nad epitafium.

Ewenementem jest, że konserwację będzie przeprowadzać na oczach publiczności. Codziennie w godzinach pracy muzeum ślęczeć będzie nad barokowymi detalami w sali 216 w gmachu głównym muzeum przy pl. Powstańców Warszawy 5. Co prawda od widzów będzie oddzielać ją szyba, ale każdy może z nią rozmawiać, a przede wszystkim obserwować jak uzupełnia warstwy malarskie, likwiduje uszkodzenia wyrządzone przez kołatki, retuszuje braki.

Anna Kowalów, rzeczniczka muzeum: - Niestety nie wystarczy pieniędzy na zamknięcie procesu ratowania zabytku, wciąż poszukujemy sponsorów. Potrzebujemy jeszcze około 30 tys. złotych

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów