Sesja Rady Miejskiej - radni dyskutowali o biletach
16.02.2012
, aktualizacja: 16.02.2012 14:31
W czwartek radni dyskutowali o wprowadzeniu podwyżek biletów komunikacji miejskiej. Jan Chmielewski, radny klubu Rafała Dutkiewicza przekonywał radnych, że przegłosowanie uchwały jest konieczne.
ZOBACZ TAKŻE
- Ceny biletów MPK idą w górę. Radni przyjęli uchwałę (16-02-12, 15:11)
- Na proteście przeciw podwyżkom cen biletów było 8 osób (16-02-12, 11:49)
- Radni kłócą się o bilety MPK. A podwyżka i tak będzie (16-02-12, 07:00)
- Obecnie miasto musi dotować komunikację w 59 proc. Po wprowadzeniu podwyżki dotacja zmniejszy się o 51 proc. Potrzebujemy dodatkowych pieniędzy, choćby po to by spłacać zaciągnięte kredyty na zakup nowego taboru - mówi Chmielewski. Marek Czuryło, dyrektor wydziału transportu w urzędzie miejskim przypomniał, że podwyżek cen biletów nie było od czterech lat. - W tym czasie ceny prądu wzrosły o 23 proc., a paliwa o 26 proc. Potrzebujemy dodatkowych pieniędzy na kolejne zakupy nowego taboru. W planach mamy też rozbudowę istniejących zajezdni bądź budowy nowej - mowił Czuryło.
Renata Granowska, przewodnicząca klubu PO, mówiąc o awaryjności wrocławskich tramwajów porównała komunikację miejską we Wrocławiu do tej z filmu 'Miś'.
- Była tam taka scena, w której organizowany był Dzień Pieszego Pasażera. Zapraszano na niego wszystkich pasażerów tramwaju z powodu awarii, bo "przecież awaria jest też jakąś okazją" do obejrzenia przedstawienia teatralnego. Nie chciałabym, aby taki Dzień Pieszego Pasażera był organizowany również w naszym mieście - żartowała Granowska. Wcześniej skrytykowała podwyżki cen biletów, twierdząc m.in., że na nowych osiedlach budowanych przez deweloperów nie są budowane nowe linie tramwajowe ani autobusowe.
- A niektóre z nich są wręcz likwidowane. To prawda, że w ciągu ostatnich kilku lat podrożały bardzo prąd i paliwo, ale oszczędności powinno szukać się przede wszystkim w samej spółce MPK, a nie w kieszeni mieszkańców - mówiła przewodnicząca PO.
Czesław Palczak z klubu PiS miał przygotowaną przemowę, którą wygłosił podczas sesji rady miejskiej. Jednak podczas kilkuminutowego wystąpienia jej początek i koniec zaprzeczały same sobie. Palczak najpierw stwierdził, że miasto ma wyjątkowo niekorzystną umowę z Mennicą Polska, która zajmuje się sprzedażą biletów we Wrocławiu.
- Na razie miasto płaci osiem proc. prowizji od sprzedanych biletów, ale w momencie gdy przychód przekroczy 129 mln zł, to prowizja ta wyniesie 50 proc. Podwyżki biletów mogą doprowadzić do wzrostu przychodów, ale i tak większa część pójdzie do Mennicy - powiedział Palczak. Pod koniec swojego przemówienia stwierdził jednak, że podwyżki niekoniecznie muszą oznaczać zwiększenie przychodów.
- W roku 2009 po podwyżce rok wcześniej planowano wpływy na poziomie 131 mln zł, a było 112 zł mln zł. Podwyżki doprowadziły do tego, ze mieszkańcy przestali jeździć komunikacją - mówił Palczak. Piotr Babiarz, przewodnicząc klubu PiS, stwierdził że za podwyżkami biletów nie idzie rozwój komunikacji miejskiej.
- Być może mielibyśmy większe dochody dla komunikacji i bez tych podwyżek. Ale żeby tak się stało, jakość komunikacji musiałaby się znacznie poprawić. Kluby PO i PiS zapowiedziały, ze będą głosować przeciwko podwyżkom. Ale klub prezydenta (będzie 'za') ma w radzie większość i bez kłopotu powinien dzisiaj przegłosować projekt uchwały.
Mirosława Stachowiak-Różecka (PiS), wiceprzewodnicząca Rady Miejskiej stwierdziła, że komunikacja z Kleciny (gdzie mieszka) jest fatalna.
- Jedyny autobus, jaki stamtąd jeździ do pętli przesiadkowej, jest jedynie autobusem pospiesznym. Dlaczego nie jedzie stamtąd autobus normalny? Kiedyś próbowałam jeździć na Ołtaszyn, ale zrezygnowałam po tym jak się okazało, że podróż tam zajmuje godzinę i 45 minut - mówiła. Według niej automaty sprzedające bilety są mało funkcjonalne. - Nie obsługują karty płatniczej, którą mam. Mogę ewentualnie zdać się łaskę współpasażerów i kupić od nich bilet lub jechać na gapę - mówiła radna PiS.
Renata Granowska, przewodnicząca klubu PO, mówiąc o awaryjności wrocławskich tramwajów porównała komunikację miejską we Wrocławiu do tej z filmu 'Miś'.
- Była tam taka scena, w której organizowany był Dzień Pieszego Pasażera. Zapraszano na niego wszystkich pasażerów tramwaju z powodu awarii, bo "przecież awaria jest też jakąś okazją" do obejrzenia przedstawienia teatralnego. Nie chciałabym, aby taki Dzień Pieszego Pasażera był organizowany również w naszym mieście - żartowała Granowska. Wcześniej skrytykowała podwyżki cen biletów, twierdząc m.in., że na nowych osiedlach budowanych przez deweloperów nie są budowane nowe linie tramwajowe ani autobusowe.
- A niektóre z nich są wręcz likwidowane. To prawda, że w ciągu ostatnich kilku lat podrożały bardzo prąd i paliwo, ale oszczędności powinno szukać się przede wszystkim w samej spółce MPK, a nie w kieszeni mieszkańców - mówiła przewodnicząca PO.
Czesław Palczak z klubu PiS miał przygotowaną przemowę, którą wygłosił podczas sesji rady miejskiej. Jednak podczas kilkuminutowego wystąpienia jej początek i koniec zaprzeczały same sobie. Palczak najpierw stwierdził, że miasto ma wyjątkowo niekorzystną umowę z Mennicą Polska, która zajmuje się sprzedażą biletów we Wrocławiu.
- Na razie miasto płaci osiem proc. prowizji od sprzedanych biletów, ale w momencie gdy przychód przekroczy 129 mln zł, to prowizja ta wyniesie 50 proc. Podwyżki biletów mogą doprowadzić do wzrostu przychodów, ale i tak większa część pójdzie do Mennicy - powiedział Palczak. Pod koniec swojego przemówienia stwierdził jednak, że podwyżki niekoniecznie muszą oznaczać zwiększenie przychodów.
- W roku 2009 po podwyżce rok wcześniej planowano wpływy na poziomie 131 mln zł, a było 112 zł mln zł. Podwyżki doprowadziły do tego, ze mieszkańcy przestali jeździć komunikacją - mówił Palczak. Piotr Babiarz, przewodnicząc klubu PiS, stwierdził że za podwyżkami biletów nie idzie rozwój komunikacji miejskiej.
- Być może mielibyśmy większe dochody dla komunikacji i bez tych podwyżek. Ale żeby tak się stało, jakość komunikacji musiałaby się znacznie poprawić. Kluby PO i PiS zapowiedziały, ze będą głosować przeciwko podwyżkom. Ale klub prezydenta (będzie 'za') ma w radzie większość i bez kłopotu powinien dzisiaj przegłosować projekt uchwały.
Mirosława Stachowiak-Różecka (PiS), wiceprzewodnicząca Rady Miejskiej stwierdziła, że komunikacja z Kleciny (gdzie mieszka) jest fatalna.
- Jedyny autobus, jaki stamtąd jeździ do pętli przesiadkowej, jest jedynie autobusem pospiesznym. Dlaczego nie jedzie stamtąd autobus normalny? Kiedyś próbowałam jeździć na Ołtaszyn, ale zrezygnowałam po tym jak się okazało, że podróż tam zajmuje godzinę i 45 minut - mówiła. Według niej automaty sprzedające bilety są mało funkcjonalne. - Nie obsługują karty płatniczej, którą mam. Mogę ewentualnie zdać się łaskę współpasażerów i kupić od nich bilet lub jechać na gapę - mówiła radna PiS.
Najnowsze wiadomości
-
Pękła magistrala. Problemy z wodą w całym mieście
-
Idzie Euro: Zabierajcie rowery, bo demontują stojaki
-
A ja wolę jeździć po jezdni niż po ścieżkach rowerowych
-
Zwycięzca Planete Doc: Filmem chcę zmieniać świat
-
"Szmaty" na scenie Ad Spectatores wyszły na piątkę
-
Schron przy dworcu mogą wyburzyć. Każdy może go kupić
-
Jak stworzyć wideo popularne w internecie? Oni to wiedzą
- 8 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy
-
Trwa sesja Rady Miejskiej - radni dyskutują o b...
wojtas71
16.02.12, 14:23
ludzie pamietajcie te nazwiska tych psubratów, Renata Mauer Różańska, Jan Chmielewski, oni wszyscy glosowali za podwyzka cen biletow bo ich pańcio Dutkiewicz im tak kazał!Precz od koryta »
-
Re: Trwa sesja Rady Miejskiej - radni dyskutują o
sverir
17.02.12, 10:27
Zapamiętaj wszystkich radnych. Radni PO czy PiS pozwalają sobie na głosowanie przeciw, bo są w opozycji. Oficjalna linia partii nie przeszkadza w fundowaniu mieszkańcom podwyżek, a polityka »
Najczęściej czytane24 htydzień




