McMaestro i Berlioz na wizytówce Wratislavii Cantans
15.02.2012
, aktualizacja: 14.02.2012 20:07
Największe - na pewno pod względem liczby wykonawców - wydarzenie w historii polskiej fonografii. Monumentalna realizacja Paula McCreesha ma być wizytówką festiwalu Wratislavia Cantans, a płyta, na której okładce znalazło się logo Narodowego Forum Muzyki, trafiła do dystrybucji na całym świecie.
Wrzesień 2010 roku, katedra Marii Magdaleny, finał 45. festiwalu Wratislavia Cantans. Paul McCreesh dyryguje "Wielką mszą za zmarłych" Hectora Berlioza. Na scenie blisko pół tysiąca śpiewaków i instrumentalistów, publiczność szczelnie wypełnia świątynię. To jeden z tych koncertów, które przejdą do historii Wratislavii - jak kiedyś koncerty Markowskiego, Semkowa, Gardinera.
Kierowana przez McCreesha armia muzyków (wśród których wrocławianie stanowią więcej niż połowę) brzmi subtelnie i tylko chwilami patetycznie. Ławy z rzadka drżą pod naporem, częściej zdarzają się chwile, gdy słuchacz myśli tylko o aniołach, śpiewających zapewne razem z chórzystami, gdzieś spod sklepienia świątyni.
"Wielka msza za zmarłych" Berlioza powstała w 1837 roku. Wtedy też została pierwszy raz wykonana w paryskim Kościele Inwalidów. "Celem Berlioza - pisze w książeczce dołączonej do płyty znawca twórczości geniusza francuskiego romantyzmu Hugh Macdonald - było skonstruowanie ogromnej, złożonej z dźwięków trójwymiarowej bryły, w której zatopiona w kontemplacji dusza mogłaby zatracić się w pokorze i zachwycie, stworzenie nieokiełznanego, apokaliptycznego muzycznego odpowiednika Sądu Ostatecznego". Paul McCreesh celnie odczytał ten zamysł.
Dwupłytowy album wydany przez założoną przez McCreesha wytwórnię Winged Lion po zakończeniu wieloletniego i owocnego kontraktu z wytwórnią Deutsche Grammophon nie jest jednak nagraniem live, choć dokonano go w tym samym wnętrzu - półtoragodzinny materiał, jeśli tylko ma się możliwość słuchać go w sprzyjających warunkach (czyli - na porządnym hi-fi, najlepiej głośno) robi kolosalne wrażenie: dramaturgia dźwiękowego spektaklu oddana została z całą plastycznością, partie chórów mienią się wszelkimi barwami, słychać najdrobniejsze niuanse gry instrumentalistów. Kto nie był półtora roku temu na koncercie w ramach Wratislavii Cantans, może ten brak teraz nadrobić.
Ale zamiar McCreesha był przecież dużo bardziej ambitny niż tylko archiwizacja jednego z najambitniejszych przedsięwzięć w jego karierze: wydanie tej płyty to przecież inauguracja nowego rozdziału w artystycznym życiu McMaestra, nowej wytwórni i nowego cyklu płytowego. Angielski dyrygent mógł swoją spektakularną wizję, odrzuconą wcześniej przez menedżerów fonograficznego potentata, zrealizować dzięki hojności miasta Wrocław, które zaangażowało się projekt finansowo, organizacyjnie i wizerunkowo. Mało tego, oprócz jednorazowego wsparcia, zaoferowało Anglikowi istotną pomoc w uruchomieniu autorskiej marki na rynku muzycznym. Układ jest korzystny dla obu stron, bo Wratislavia Cantans, faktyczny współproducent i współwydawca albumu, jest teraz jeszcze lepiej widoczna ze światowej perspektywy.
W tym roku McCreesh po raz ostatni będzie firmował swoim nazwiskiem program festiwalu (za rok zastąpi go już Włoch Giovanni Antonini), ale współpraca Winged Lion z Narodowym Forum Muzyki, organizatorem festiwalu, ma trwać. Wkrótce ukaże się oratorium "Eliasz" Feliksa Mendelssohna-Bartholdy'ego, prezentowane na Wratislavii we wrześniu ubiegłego roku. Naturalnie - także ze znaczącym udziałem wrocławskich artystów, bez których McCreesh mógłby o przedsięwzięciach realizowanych z takim rozmachem tylko pomarzyć.
** Hector Berlioz "Grande Messe des Morts", Gabrieli Consort & Players, chór i orkiestra Filharmonii Wrocławskiej, Chetham's School of Music Symphonic Brass Ensemble, Robert Murray - tenor, Paul McCreesh - dyrygent. Winged Lion/Narodowe Forum Muzyki, 2011
Kierowana przez McCreesha armia muzyków (wśród których wrocławianie stanowią więcej niż połowę) brzmi subtelnie i tylko chwilami patetycznie. Ławy z rzadka drżą pod naporem, częściej zdarzają się chwile, gdy słuchacz myśli tylko o aniołach, śpiewających zapewne razem z chórzystami, gdzieś spod sklepienia świątyni.
"Wielka msza za zmarłych" Berlioza powstała w 1837 roku. Wtedy też została pierwszy raz wykonana w paryskim Kościele Inwalidów. "Celem Berlioza - pisze w książeczce dołączonej do płyty znawca twórczości geniusza francuskiego romantyzmu Hugh Macdonald - było skonstruowanie ogromnej, złożonej z dźwięków trójwymiarowej bryły, w której zatopiona w kontemplacji dusza mogłaby zatracić się w pokorze i zachwycie, stworzenie nieokiełznanego, apokaliptycznego muzycznego odpowiednika Sądu Ostatecznego". Paul McCreesh celnie odczytał ten zamysł.
Dwupłytowy album wydany przez założoną przez McCreesha wytwórnię Winged Lion po zakończeniu wieloletniego i owocnego kontraktu z wytwórnią Deutsche Grammophon nie jest jednak nagraniem live, choć dokonano go w tym samym wnętrzu - półtoragodzinny materiał, jeśli tylko ma się możliwość słuchać go w sprzyjających warunkach (czyli - na porządnym hi-fi, najlepiej głośno) robi kolosalne wrażenie: dramaturgia dźwiękowego spektaklu oddana została z całą plastycznością, partie chórów mienią się wszelkimi barwami, słychać najdrobniejsze niuanse gry instrumentalistów. Kto nie był półtora roku temu na koncercie w ramach Wratislavii Cantans, może ten brak teraz nadrobić.
Ale zamiar McCreesha był przecież dużo bardziej ambitny niż tylko archiwizacja jednego z najambitniejszych przedsięwzięć w jego karierze: wydanie tej płyty to przecież inauguracja nowego rozdziału w artystycznym życiu McMaestra, nowej wytwórni i nowego cyklu płytowego. Angielski dyrygent mógł swoją spektakularną wizję, odrzuconą wcześniej przez menedżerów fonograficznego potentata, zrealizować dzięki hojności miasta Wrocław, które zaangażowało się projekt finansowo, organizacyjnie i wizerunkowo. Mało tego, oprócz jednorazowego wsparcia, zaoferowało Anglikowi istotną pomoc w uruchomieniu autorskiej marki na rynku muzycznym. Układ jest korzystny dla obu stron, bo Wratislavia Cantans, faktyczny współproducent i współwydawca albumu, jest teraz jeszcze lepiej widoczna ze światowej perspektywy.
W tym roku McCreesh po raz ostatni będzie firmował swoim nazwiskiem program festiwalu (za rok zastąpi go już Włoch Giovanni Antonini), ale współpraca Winged Lion z Narodowym Forum Muzyki, organizatorem festiwalu, ma trwać. Wkrótce ukaże się oratorium "Eliasz" Feliksa Mendelssohna-Bartholdy'ego, prezentowane na Wratislavii we wrześniu ubiegłego roku. Naturalnie - także ze znaczącym udziałem wrocławskich artystów, bez których McCreesh mógłby o przedsięwzięciach realizowanych z takim rozmachem tylko pomarzyć.
** Hector Berlioz "Grande Messe des Morts", Gabrieli Consort & Players, chór i orkiestra Filharmonii Wrocławskiej, Chetham's School of Music Symphonic Brass Ensemble, Robert Murray - tenor, Paul McCreesh - dyrygent. Winged Lion/Narodowe Forum Muzyki, 2011
Najnowsze wiadomości
-
Pękła magistrala. Problemy z wodą w całym mieście
-
Idzie Euro: Zabierajcie rowery, bo demontują stojaki
-
A ja wolę jeździć po jezdni niż po ścieżkach rowerowych
-
Zwycięzca Planete Doc: Filmem chcę zmieniać świat
-
"Szmaty" na scenie Ad Spectatores wyszły na piątkę
-
Schron przy dworcu mogą wyburzyć. Każdy może go kupić
-
Jak stworzyć wideo popularne w internecie? Oni to wiedzą
- Dodaj komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień




więcej zdjęć