Dziekan o Audytorium Chemii: zachowajmy rozsądek

Prof. Leszek Zbigniew Ciunik, dziekan Wydziału Chemii Uniwersytetu Wrocławskiego
13.02.2012 , aktualizacja: 13.02.2012 12:56
A A A Drukuj
Audytorium Chemii UWr przy ul. Fr. Joliot-Curie Fot. Joanna Dzikowska / Agencja Gazeta Audytorium Chemii UWr przy ul. Fr. Joliot-Curie
LIST DO REDAKCJI. Jako wieloletni pracownik Wydziału Chemii czuję duży sentyment do sal wykładowych zaprojektowanych przez pana prof. Mariana Barskiego. Podobnie jak większość moich kolegów, spędziłem w nich kawał życia. Tutaj praktycznie uczyłem się zawodu nauczyciela akademickiego, finalizowałem doktorat i habilitację.
Wnętrze Audytorium Chemii UWr przy ul. Fr. Joliot-Curie
Fot. Joanna Dzikowska / Agencja
Wnętrze Audytorium Chemii UWr przy ul. Fr. Joliot-Curie

Stowarzyszenie Historyków Sztuki nie zgadza się z decyzją konserwatora o wpisie do rejestru zabytków Audytorium Chemii. Żąda także ponownej debaty nad tym, co i jak z architektonicznej spuścizny PRL-u powinniśmy chronić. Konflikt jest poważny i powinien być dawno rozstrzygnięty, bo obiekty sporu starzeją się wyjątkowo szybko i brzydko Więcej o konflikcie wokół Audytorium Chemii



Jak inni, narzekałem na panujące w salach ekstremalne temperatury w zimie i w lecie czy duchotę po kilku godzinach zajęć. O ile dobrze pamiętam, już kilka lat po oddaniu budynku do eksploatacji pojawiły się problemy.

Strażacy uświadomili je dyrekcji ówczesnego Instytutu Chemii. Według nich sale nie spełniały norm przeciwpożarowych i BHP. W szczególności chodziło o usunięcie drewnianych boazerii na ścianach. Ponieważ były to jedyne nasze sale wykładowe, władze uniwersytetu otrzymywały przez lata odnawianą warunkową zgodę na eksploatację.

Z czasem nasilał się nacisk służb kontrolnych. Pod koniec lat 90. było jasne, że problem musi być rozwiązany. Władze UWr podjęły decyzję o wybudowaniu nowego budynku audytoryjnego. Autorem projektu został prof. Marian Barski. Gdy w 2002 roku zostałem prodziekanem, trwała już budowa. Tymczasem co roku pisaliśmy prośby o uwzględnienie trudnej sytuacji wydziału i wydanie kolejnej zgody warunkowej na eksploatację sal wykładowych.

W 2003 roku zwróciłem się do specjalistycznej firmy o opracowanie ekspertyzy dotyczącej poprawy warunków w budynku Audytorium. Opracowanie było dla nas druzgocące - należało zmienić wszystko, m.in. wentylację, ogrzewanie, izolację termiczną oraz stropodach. Wymianie wentylacji musiałaby towarzyszyć gruntowna przebudowa budynku, ponieważ na nowe instalacje wentylacyjne o większych przekrojach kanałów nie ma miejsca pod amfiteatralną podłogą obu sal wykładowych. Wymiana instalacji c.o. wymagałaby zmiany węzła grzejnego, bo ogrzewanie jest w systemie wysokociśnieniowym, co podobno obecnie jest niedopuszczalne. Zmiana izolacji termicznej sprowadzałaby się do wymiany wszystkich okien. Na koniec stropodach - stwierdzono, że jest jak rzeszoto, co jest zgodne z naszymi obserwacjami. Przez lata, chyba co roku, kładziemy na nim kolejne warstwy, uszczelniając liczne przecieki. Prawdopodobnie stropodach powinien być wymieniony na nowy. Na koniec dowiedziałem się, że skoro technologia budowy pochodzi z lat 60., należy się spodziewać ocieplenia azbestem.

Pożar na naszym wydziale w grudniu 2004 roku spowodował odłożenie problemu Audytorium. Uniwersytet z pomocą Ministerstwa Nauki zaangażował znaczne środki finansowe w usuwanie jego skutków. Wkrótce oddano do eksploatacji budynek nowego Audytorium, które spełnia nasze potrzeby, jeśli chodzi o sale wykładowe. Tak więc udało się nam poprawić warunki studiowania bez perturbacji w zajęciach dydaktycznych. Obecnie jednak mamy inny problem - brak sal seminaryjnych. Od 2005 roku wykorzystujemy czasowo sale w budynku przy ul. Szczytnickiej.

Odpowiedź na pytanie zawarte w tytule artykułu:„ Konserwować, remontować czy wyburzać?” w przypadku Audytorium Chemii powinna być oparta na racjonalnych przesłankach. Rewitalizacja obiektu będzie wymagała jego rozbiórki, w każdym razie w dość znacznym stopniu i ponownego odtworzenia. Według wstępnych szacunków jest to koszt 7-10 mln zł, równy budowie nowego obiektu, na co obecnie nie mamy najmniejszych szans. Wpisanie Audytorium Chemii na listę zabytków może jeszcze podnieść te koszty, co oceniam jako decyzję nieracjonalną i niezgodną z interesem Uniwersytetu Wrocławskiego.

Uczelnia zamiast wydawać pieniądze na poprawę warunków dydaktycznych, musiałaby przeznaczyć miliony na dość wątpliwą inwestycję, do czego prawdopodobnie nigdy nie dojdzie, szczególnie w sytuacji zmniejszania się liczby studentów. Po rewitalizacji byłby to zresztą całkiem inny budynek, który musiałby spełniać wszystkie wymogi ppoż i BHP jako obiekt dydaktyczny. Jak to się będzie miało do jego wartości historycznej? Pozostawienie budynku w obecnym kształcie, z dwoma salami wykładowymi, nie odpowiada potrzebom dydaktycznym mojego wydziału, który musiałby utrzymać mało przydatny obiekt. Na jego miejscu oczekiwałbym w przyszłości niedrogiego pawilonu dydaktycznego z salami seminaryjnymi, których nam brak.

Zachowajmy w całej tej sprawie zdrowy rozsądek, nie kierujmy się nieprzemyślanymi emocjami, których jest coraz więcej.



Co zrobić z Audytorium Chemii? Czekamy na Wasze opinie Piszcie do nas



Audytorium Chemii - kłopotliwy zabytek. Kliknij na zdjęcie, aby obejrzeć galerię: Kliknij, by obejrzeć galerię

Zobacz więcej na temat:

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 15 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    33 głosy