Pasy awaryjne na A4 trzeba było wybudować od razu

Sławomir Sznurczak, Moguncja
13.02.2012 , aktualizacja: 13.02.2012 10:14
A A A Drukuj
LIST CZYTELNIKA. Gdy przed laty jechałem pierwszy raz po przebudowie autostradą w kierunku Wrocławia, to brak pasów awaryjnych był dla mnie szokiem. Pamiętam nawet, ze mówiłem żonie, tu będzie w przyszłości dużo wypadków i ofiary w ludziach są nieuniknione.
Wypadek na A4 w okolicy Legnicy, 24 sierpnia 2007
Fot. Natalia Dobryszycka / AG
Wypadek na A4 w okolicy Legnicy, 24 sierpnia 2007
Brak pasów, brak parkingów na wypoczynek, stacji benzynowych i restauracji na dużych odcinkach drogi (w pierwszym okresie) powodowały, że co prawda droga o nowej nawierzchni była, ale na miano autostrady moim zdaniem się nie nadawała.

Kilkakrotnie otarłem się o wypadki lub karambole, niektórzy przez nadmierną szybkość w złych warunkach jazdy narażają życie nie tylko swoje, lecz też innych kierowców i ich pasażerów.

Dużą część winy ponoszą jednak ci, którzy zaplanowali resztę prac (np. dobudowę pasów awaryjnych) na przyszłość, a nie od razu, nawet gdyby miało to opóźnić oddanie drogi do ruchu. Może to nawet celowe, by mieć zapewnioną pracę przy likwidowaniu szkód wypadków?

Ciągle meldunki o karambolach, wypadkach i blokadach A4 powodują też, że staram się jej unikać, szczególnie jadąc z rodziną do Polski. Jak mam czas, zjeżdżam na drogi lokalne i podziwiam krajobrazy Dolnego Śląska.

Jeśli tylko mogę, staram się jechać do Polski południowej przez Czechy. Jest spokojniej, o wiele bezpieczniej, można się zatrzymać na parkingu, cos zjeść, wypocząć. Prawie nigdy nie widziałem korków i nie przypominam sobie tez większych wypadków.

Zobacz więcej na temat:

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 9 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy