Pasy awaryjne na A4 trzeba było wybudować od razu
13.02.2012
, aktualizacja: 13.02.2012 10:14
LIST CZYTELNIKA. Gdy przed laty jechałem pierwszy raz po przebudowie autostradą w kierunku Wrocławia, to brak pasów awaryjnych był dla mnie szokiem. Pamiętam nawet, ze mówiłem żonie, tu będzie w przyszłości dużo wypadków i ofiary w ludziach są nieuniknione.
ZOBACZ TAKŻE
- Każdy wypadek tira będzie na długo blokował autostradę (13-02-12, 07:00)
Brak pasów, brak parkingów na wypoczynek, stacji benzynowych i restauracji na dużych odcinkach drogi (w pierwszym okresie) powodowały, że co prawda droga o nowej nawierzchni była, ale na miano autostrady moim zdaniem się nie nadawała.
Kilkakrotnie otarłem się o wypadki lub karambole, niektórzy przez nadmierną szybkość w złych warunkach jazdy narażają życie nie tylko swoje, lecz też innych kierowców i ich pasażerów.
Dużą część winy ponoszą jednak ci, którzy zaplanowali resztę prac (np. dobudowę pasów awaryjnych) na przyszłość, a nie od razu, nawet gdyby miało to opóźnić oddanie drogi do ruchu. Może to nawet celowe, by mieć zapewnioną pracę przy likwidowaniu szkód wypadków?
Ciągle meldunki o karambolach, wypadkach i blokadach A4 powodują też, że staram się jej unikać, szczególnie jadąc z rodziną do Polski. Jak mam czas, zjeżdżam na drogi lokalne i podziwiam krajobrazy Dolnego Śląska.
Jeśli tylko mogę, staram się jechać do Polski południowej przez Czechy. Jest spokojniej, o wiele bezpieczniej, można się zatrzymać na parkingu, cos zjeść, wypocząć. Prawie nigdy nie widziałem korków i nie przypominam sobie tez większych wypadków.
Kilkakrotnie otarłem się o wypadki lub karambole, niektórzy przez nadmierną szybkość w złych warunkach jazdy narażają życie nie tylko swoje, lecz też innych kierowców i ich pasażerów.
Dużą część winy ponoszą jednak ci, którzy zaplanowali resztę prac (np. dobudowę pasów awaryjnych) na przyszłość, a nie od razu, nawet gdyby miało to opóźnić oddanie drogi do ruchu. Może to nawet celowe, by mieć zapewnioną pracę przy likwidowaniu szkód wypadków?
Ciągle meldunki o karambolach, wypadkach i blokadach A4 powodują też, że staram się jej unikać, szczególnie jadąc z rodziną do Polski. Jak mam czas, zjeżdżam na drogi lokalne i podziwiam krajobrazy Dolnego Śląska.
Jeśli tylko mogę, staram się jechać do Polski południowej przez Czechy. Jest spokojniej, o wiele bezpieczniej, można się zatrzymać na parkingu, cos zjeść, wypocząć. Prawie nigdy nie widziałem korków i nie przypominam sobie tez większych wypadków.
Najnowsze wiadomości
-
Pękła magistrala. Problemy z wodą w całym mieście
-
Idzie Euro: Zabierajcie rowery, bo demontują stojaki
-
A ja wolę jeździć po jezdni niż po ścieżkach rowerowych
-
Zwycięzca Planete Doc: Filmem chcę zmieniać świat
-
"Szmaty" na scenie Ad Spectatores wyszły na piątkę
-
Schron przy dworcu mogą wyburzyć. Każdy może go kupić
-
Jak stworzyć wideo popularne w internecie? Oni to wiedzą
- 9 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy
-
Pasy awaryjne na A4 trzeba było wybudować od razu
garym
13.02.12, 10:51
pewnie na starych betonach byłoby bezpieczniej, może i tak bo wszyscy wolniej tam jeździli.A4 nie była rozbudowywana bo była tylko remontowana. Dzięki temu jeździmy po niej już kilka lat. A »
-
Pasy awaryjne na A4 trzeba było wybudować od razu
diteno
13.02.12, 11:39
pasy awaryjne oraz brak infrastruktury były zamierzone, żeby nie pobierać opłat. przecież Niemcy musieli jakoś dojeżdżać na swoje tereny:)»
Najczęściej czytane24 htydzień




