Budynki PRL-u: konserwować, remontować czy wyburzać?
12.02.2012
, aktualizacja: 12.02.2012 09:06
Stowarzyszenie Historyków Sztuki nie zgadza się z decyzją konserwatora o wpisie do rejestru zabytków Audytorium Chemii. Żąda także ponownej debaty nad tym, co i jak z architektonicznej spuścizny PRL-u powinniśmy chronić. Konflikt jest poważny i powinien być dawno rozstrzygnięty, bo obiekty sporu starzeją się wyjątkowo szybko i brzydko
ZOBACZ TAKŻE
- Dworzec Świebodzki inspirujący dla miłośników zabytków (13-03-12, 20:00)
- Zabytek a interes społeczny. Kto ma płacić rachunki? (10-03-12, 10:00)
- Terror konserwatorów. Zamiast pomagać szkodzą zabytkom (06-03-12, 21:00)
- Naprawiają Wrocław. Małymi kroczkami, ale skutecznie (28-02-12, 22:00)
- Dziekan o Audytorium Chemii: zachowajmy rozsądek (13-02-12, 14:00)
- Konserwator zabytków ma decydować o czyjejś własności? (12-02-12, 18:27)
- Co jest zabytkiem, ustala konserwator zabytków (12-02-12, 13:16)
- Trzeba pokazać, że zabytek to nie tylko gotycki kościół (21-01-12, 07:00)
GALERIA ZDJĘĆ
- Audytorium Chemii na UWr - kłopotliwy zabytek [FOTO] (18-01-12, 16:16)
Członkowie SHS napisali list do prezydenta miasta oraz obu konserwatorów, w którym skrytykowali uznanie najciekawszych peerelowskich budynków za zabytki, bo ich zdaniem taka decyzja wymaga większego czasowego dystansu. Większość z tych obiektów została zbudowana w latach 60. i 70., żyją jeszcze ich twórcy, więc sami mają prawo zmieniać swoje dzieła. W ustawie z 1918 r. za zabytek uznawano dzieło, które powstało przed 1850 r., a po wojnie cezurą czasową był rok 1945.
Sygnatariusze listu zaznaczyli także, że pojawiające się w mediach opinie specjalistów popierających objęcie tych obiektów taką ochroną prawną "nie są oficjalnym stanowiskiem wrocławskiego środowiska historyków sztuki", i zaproponowali powołanie społecznej komisji przy konserwatorze z udziałem członków SHS, która będzie opiniować, co z dorobku powojennego Wrocławia warte jest zachowania. Zapowiedzieli na 8 marca otwarte spotkanie w Muzeum Architektury, w którym chce wziąć udział miejski konserwator zabytków Katarzyna Hawrylak-Brzezowska. Szykuje się ostre starcie, bo to Hawrylak-Brzezowska wnioskowała o wpis do rejestru zabytków Audytorium Chemii (rocznik 1971). A w kolejce czeka tzw. Manhattan, czyli sześć wieżowców i trzy pawilony na placu Grunwaldzkim, autorstwa Jadwigi Grabowskiej-Hawrylak.
Dyskusja, czy i jak chronić ciekawe budowle PRL-u, toczy się w środowisku architektów i historyków sztuki od kilku lat i wydawało się, że udało się osiągnąć konsensus. W 2008 r. prof. Agnieszka Zabłocka-Kos (historyk sztuki i architekt) stworzyła wraz ze swoimi uczniami listę tych najcenniejszych, które powinny być zachowane. Znalazło się na niej ponad 60 pojedynczych obiektów i zespołów mieszkaniowych. Autorzy listy podkreślali, że wrocławianie nie doceniają tego, co sami wybudowali. I że nie bronią PRL-u, tylko architektów i ich dzieł. "Niestety, lista ta nie była szerzej konsultowana, mało tego, większe grono specjalistów zajmujących się szeroko pojętą ochroną zabytków o przygotowaniu tej listy nie było informowane. Jest ona natomiast głównie dziełem osób naukowo zainteresowanych tą epoką i karierami architektów w tym czasie działających. To sprawia, że posiada ona bardzo subiektywny charakter" - oburzają się autorzy listu.
Być może lista nie była szerzej konsultowana, ale od trzech lat jest w internecie, więc wszyscy zainteresowani mogli się z nią zapoznać. Sądzę raczej, że oburzenie SHS wynika z faktu wpisu pierwszego obiektu do rejestru zabytków. Pierwotnie mówiło się bowiem, że tzw. dobra kultury współczesnej będą chronione przede wszystkim zapisem w planie miejscowym. Właścicielom nie wolno byłoby ich wyburzyć ani zmieniać bryły, ale we wnętrzu "wolnoć Tomku w swoim domku". Jednak Audytorium Chemii ma otrzymać rangę zabytku, taką jak kościół uniwersytecki czy ratusz. Na dodatek jego walorem jest doskonale zachowane wnętrze, więc konserwator powinien chronić całość. A jak całość, to mamy już dużo mniejsze szanse na znalezienie nowej funkcji dla zdewastowanego obiektu, więc zdaniem autorów listu wpis do rejestru paradoksalnie zmniejsza szanse audytorium na przetrwanie.
Nie mam wątpliwości, że w epoce PRL-u powstały znakomite dzieła architektoniczne, warte zachowania. Za to mam wątpliwości, czy status zabytku pomoże im odzyskać urodę. Wielokrotnie rozmawiałam z architektami czynnymi w czasach PRL-u, którzy ze zgrozą wspominali, z jakimi ograniczeniami musieli się borykać. Nie było dachówki, blachy, farb, okładzin na elewacje. Gdyby dziś mogli swoje dzieła poprawić, zrobiliby to. Znakomity architekt Jerzy Tarnawski, jeden z autorów Nowego Targu, powiedział mi, że marzył o kolorowym osiedlu. Ale gdy nieżyjący już artysta plastyk Arkadiusz Włodarczyk zrobił projekt kolorystyczny elewacji, to Warszawa powiedziała: "Projekt został zaakceptowany pod warunkiem, że wszystko będzie szare". Z kolei Jadwiga Grabowska-Hawrylak zaprojektowała na placu Grunwaldzkim wieżowce z betonu białego jak marmur, chciała, aby między oknem a owalnym otworem stały donice z pnączami oplatającymi elewację, a dachy pawilonów porastała trawa. Co z tego wyszło, każdy widzi. Pytanie, czy lepiej zrealizować idee projektantów, czy utrwalić, co jest. Bo w przypadku zabytku nie możemy zachowywać tego, co wymyślił autor, tylko to, co udało mu się zrealizować. Czyli jednak zakonserwować mizerię PRL-u.
Jedno jest pewne, wszystkie zainteresowane strony powinny jak najszybciej dojść do porozumienia, co zrobić z tą architektoniczną spuścizną, bo już w tej chwili straszy, a za moment zacznie się rozpadać lub zostanie tak przerobiona, że jej sam twórca nie pozna.
Sygnatariusze listu zaznaczyli także, że pojawiające się w mediach opinie specjalistów popierających objęcie tych obiektów taką ochroną prawną "nie są oficjalnym stanowiskiem wrocławskiego środowiska historyków sztuki", i zaproponowali powołanie społecznej komisji przy konserwatorze z udziałem członków SHS, która będzie opiniować, co z dorobku powojennego Wrocławia warte jest zachowania. Zapowiedzieli na 8 marca otwarte spotkanie w Muzeum Architektury, w którym chce wziąć udział miejski konserwator zabytków Katarzyna Hawrylak-Brzezowska. Szykuje się ostre starcie, bo to Hawrylak-Brzezowska wnioskowała o wpis do rejestru zabytków Audytorium Chemii (rocznik 1971). A w kolejce czeka tzw. Manhattan, czyli sześć wieżowców i trzy pawilony na placu Grunwaldzkim, autorstwa Jadwigi Grabowskiej-Hawrylak.
Dyskusja, czy i jak chronić ciekawe budowle PRL-u, toczy się w środowisku architektów i historyków sztuki od kilku lat i wydawało się, że udało się osiągnąć konsensus. W 2008 r. prof. Agnieszka Zabłocka-Kos (historyk sztuki i architekt) stworzyła wraz ze swoimi uczniami listę tych najcenniejszych, które powinny być zachowane. Znalazło się na niej ponad 60 pojedynczych obiektów i zespołów mieszkaniowych. Autorzy listy podkreślali, że wrocławianie nie doceniają tego, co sami wybudowali. I że nie bronią PRL-u, tylko architektów i ich dzieł. "Niestety, lista ta nie była szerzej konsultowana, mało tego, większe grono specjalistów zajmujących się szeroko pojętą ochroną zabytków o przygotowaniu tej listy nie było informowane. Jest ona natomiast głównie dziełem osób naukowo zainteresowanych tą epoką i karierami architektów w tym czasie działających. To sprawia, że posiada ona bardzo subiektywny charakter" - oburzają się autorzy listu.
Być może lista nie była szerzej konsultowana, ale od trzech lat jest w internecie, więc wszyscy zainteresowani mogli się z nią zapoznać. Sądzę raczej, że oburzenie SHS wynika z faktu wpisu pierwszego obiektu do rejestru zabytków. Pierwotnie mówiło się bowiem, że tzw. dobra kultury współczesnej będą chronione przede wszystkim zapisem w planie miejscowym. Właścicielom nie wolno byłoby ich wyburzyć ani zmieniać bryły, ale we wnętrzu "wolnoć Tomku w swoim domku". Jednak Audytorium Chemii ma otrzymać rangę zabytku, taką jak kościół uniwersytecki czy ratusz. Na dodatek jego walorem jest doskonale zachowane wnętrze, więc konserwator powinien chronić całość. A jak całość, to mamy już dużo mniejsze szanse na znalezienie nowej funkcji dla zdewastowanego obiektu, więc zdaniem autorów listu wpis do rejestru paradoksalnie zmniejsza szanse audytorium na przetrwanie.
Nie mam wątpliwości, że w epoce PRL-u powstały znakomite dzieła architektoniczne, warte zachowania. Za to mam wątpliwości, czy status zabytku pomoże im odzyskać urodę. Wielokrotnie rozmawiałam z architektami czynnymi w czasach PRL-u, którzy ze zgrozą wspominali, z jakimi ograniczeniami musieli się borykać. Nie było dachówki, blachy, farb, okładzin na elewacje. Gdyby dziś mogli swoje dzieła poprawić, zrobiliby to. Znakomity architekt Jerzy Tarnawski, jeden z autorów Nowego Targu, powiedział mi, że marzył o kolorowym osiedlu. Ale gdy nieżyjący już artysta plastyk Arkadiusz Włodarczyk zrobił projekt kolorystyczny elewacji, to Warszawa powiedziała: "Projekt został zaakceptowany pod warunkiem, że wszystko będzie szare". Z kolei Jadwiga Grabowska-Hawrylak zaprojektowała na placu Grunwaldzkim wieżowce z betonu białego jak marmur, chciała, aby między oknem a owalnym otworem stały donice z pnączami oplatającymi elewację, a dachy pawilonów porastała trawa. Co z tego wyszło, każdy widzi. Pytanie, czy lepiej zrealizować idee projektantów, czy utrwalić, co jest. Bo w przypadku zabytku nie możemy zachowywać tego, co wymyślił autor, tylko to, co udało mu się zrealizować. Czyli jednak zakonserwować mizerię PRL-u.
Jedno jest pewne, wszystkie zainteresowane strony powinny jak najszybciej dojść do porozumienia, co zrobić z tą architektoniczną spuścizną, bo już w tej chwili straszy, a za moment zacznie się rozpadać lub zostanie tak przerobiona, że jej sam twórca nie pozna.
Najnowsze wiadomości
-
Pękła magistrala. Problemy z wodą w całym mieście
-
Idzie Euro: Zabierajcie rowery, bo demontują stojaki
-
A ja wolę jeździć po jezdni niż po ścieżkach rowerowych
-
Zwycięzca Planete Doc: Filmem chcę zmieniać świat
-
"Szmaty" na scenie Ad Spectatores wyszły na piątkę
-
Schron przy dworcu mogą wyburzyć. Każdy może go kupić
-
Jak stworzyć wideo popularne w internecie? Oni to wiedzą
- 69 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
66 głosów
-
Na litość Boską! Zabytki? Oszaleliście??
p3dros
12.02.12, 09:03
To jest okropne z każdego względu - wizualnego, praktycznego, technologicznego i ideowego! To, że coś stoi od 40 czy 50 lat nie oznacza, że to zabytek! Niech sobie Ci spece z Bożej łachy »
-
A może wyburzyć budynek uniwersytetu ?
xjerzy1
12.02.12, 10:25
Co za tłuki i nieuki są w tym pożal się Bożę stowarzyszeniu. To są chyba Ci, którzy zaliczali wszystkie egzaminy za Matkę Boska w indeksie?»
-
Zachowywać z jakiego powodu ?
khysiek
12.02.12, 11:32
Piękna ?Funkcjonalności ?Oryginalności ?Ostrzeżenia żeby nie popełniać więcej takich błędów ?Z żadnego z tych powodów nie warto zachowywać. 99.9% do wyburzenia i szybkiego zapomnienia.Ale »
Najczęściej czytane24 htydzień




więcej zdjęć