W tej knajpie zjemy wegetariańską rybę, a nawet smalec
12.02.2012
, aktualizacja: 08.02.2012 17:00
BIZNES, LUDZIE, PIENIĄDZE. Wegetarianizm to nie tylko sałatki i kiełki! My też lubimy zjeść coś smażonego, nawet fast fooda, ale brakowało nam miejsca, gdzie moglibyśmy takie jedzenie zamówić. No to je stworzyliśmy - opowiadają Martyna Prusińska i Dominik Lewicki, którzy od kilku miesięcy prowadzą we Wrocławiu oryginalną klubojadalnię Złe Mięso
ZOBACZ TAKŻE
- To nie second hand. Tu kupisz używane rzeczy i pomożesz (10-03-12, 13:00)
- Trzy domy na dwóch kontynentach. Żyje na walizkach (25-02-12, 15:00)
- Stworzyły pierwszy w regionie ekologiczny hostel (07-01-12, 11:00)
- Wrocławianki dają drugie życiem ubraniom vintage (07-11-11, 07:00)
- Otworzyły własny sklep, w którym wyczarowują słodycze (11-10-11, 09:52)
- Udowodnili, że czas to pieniądz. I na tym zarabiają (03-10-11, 08:00)
- Rupieciarnia - robią biznes na sklepie z dziurkaczami (19-09-11, 10:00)
Nazwa klubojadalni dała jej rozgłos. Zwraca na siebie uwagę, a ludzie chcą wiedzieć, o co z tym całym "Złym Mięsem" chodzi. Więc pytają znajomych, sprawdzają w internecie i klikają "lubię to" na facebookowym profilu lokalu (aktualnie prawie 1750 "lubisiów"), a potem idą sprawdzić, co od tego złego mięsa jest lepsze.
I mają w czym wybierać, żeby się przekonać, że bez mięsa da się żyć. W menu znajdą m.in. zapiekane penne z ricottą, cukinią i szałwią, vegeburgera, kotlet warzywny, warstwowy deser z tofu, mleka kokosowego, brzoskwiń i ananasa oraz lasagne. "Złe Mięso" słynie jednak przede wszystkim z oryginalnych potraw, które te mięsne zastępują, np. z sejtana, który wygląda jak stek, wegetariańskiego smalcu czy wegeryby.
- Można też u nas zjeść wegetariańską fasolkę po bretońsku, która smakuje jak normalna - opowiada Martyna Prusińska. - Czasem dochodzi przez to do zabawnych sytuacji. Kiedyś taką fasolkę kupiła u nas dziewczyna, która od wielu, wielu lat nie je mięsa. Spróbowała i przeraziła się. Odwróciła się do mnie z nienawiścią i wyrzutem, bo myślała, że właśnie zjadła mięsną potrawę. A wszystko przez to, że dodajemy do fasolki wędzonkę w płynie, taki dodatek, który sprawia, że potrawa ma smak wędzonego bekonu, choć w rzeczywistości nie ma w niej ani grama bekonu. Można się dać oszukać - śmieje się Martyna.
Wegetariański fast food
Pomysł na wegetariańską knajpę chodził za Martyną i Dominikiem już od dawna. Oboje lubią gotować i sami nie jedzą mięsa już od kilku lat. Zawsze mieli więc problemy, gdy wychodzili na miasto, by coś zjeść.
- Bo nie ma we Wrocławiu wielu restauracji, w których można zjeść dobre potrawy wege, a jeśli już, to najczęściej w menu są sałatki, itp. - tłumaczy Dominik Lewicki. - Niestety, w Polsce ciągle jeszcze wegetarianizm jest utożsamiany z groszkiem, marchewką, kiełkami i sałatką. A przecież my też jesteśmy normalnymi ludźmi i mamy czasem ochotę na coś smażonego, trochę tłustszego, nawet mniej zdrowego. Dlatego uznaliśmy, że czas stworzyć knajpę z wegetariańskim fast foodem.
"Złe Mięso" chce być knajpą zarówno dla tych, którzy braku mięsa nie odczuwają, jak i dla tych, którzy za smakiem kotleta czy kiełbasy trochę tęsknią. Stąd pomysły na potrawy udające mięsne.
- Ja sama lubiłam smak mięsa, ale nie jem go, bo nie chcę krzywdzić zwierząt. To żaden wstyd, że smakowały mi niewegetariańskie potrawy. Takich osób jak ja jest sporo - opowiada Martyna.
W ślad za "Złym Mięsem" poszły już inne wegetariańskie knajpy we Wrocławiu, które także dodają do swoich menu bardziej fast foodowe potrawy.
- W pewnym sensie to nasz sukces. Choć czujemy się splagiatowani - podkreśla Dominik.
Co to za knajpa bez mięsa?
"Złe Mięso" działa od października przy ul. Wita Stwosza (w podwórku klubu Kultowa). Martyna i Dominik zainwestowali w nie swoje oszczędności, trochę pomogli im też rodzice. Zatrudnili tam kilkoro swoich znajomych, także wegetarian i wegan.
Lokal jest dość charakterystyczny. Już od progu gości wita tam Sony, sporej wielkości pies należący do właścicieli. Jest przyjazny i bardzo spokojny, więc szybko łapie kontakt z klientami klubojadalni, przysiada się do nich, a nawet kładzie pysk na kolanach, jeśli jest do tego zachęcany głaskaniem.
- Pewnie niejedną osobę wyleczył ze strachu przed dużymi zwierzętami - śmieje się Martyna. - Przychodzi do nas dziewczyna, która podczas pierwszej wizyty tutaj piszczała na jego widok, a teraz uwielbia Sonego.
Knajpa jest oryginalna także ze względu na wystrój. Na ścianach swoje prace wystawiają artyści, znajomi Martyny i Dominika. Są tam także rzucające się w oczy malowidła, a wiele z mebli powstało z różnych przedmiotów, które teraz przeżywają swoje drugie życie. To nie miejsce, w którym szybko zjada się obiad i ucieka, by zwolnić miejsce innym. Można się tam wygodnie rozsiąść z komputerem i popracować przy herbacie.
- Nie chcemy się zaszufladkowywać, że jesteśmy np. tylko restauracją albo knajpką do posiedzenia. Szukamy na siebie pomysłów. Myślimy też o wieczornych imprezach, a latem będziemy mieć ogródek - opowiada Dominik. - Chcemy po prostu, żeby było to miejsce, gdzie wegetarianie mogą i dobrze zjeść, i fajnie spędzić czas.
Na razie Martyna i Dominik na "Złym Mięsie" nie zarabiają dużo, ale wychodzą na prostą. Czekają na okres, kiedy zrobi się cieplej, bo wtedy ludzie częściej wychodzą, by spotykać się z innymi. Cieszą się też, że są coraz bardziej rozpoznawalni. Choć nadal zdarzają się sytuacje, gdy ktoś zabłądziwszy tam, wychodzi oburzony i ironicznie życzy im "powodzenia" ("Co to za knajpa bez mięsa!") albo pogardliwie pyta: "Spaghetti bolonese, o ile pamiętam, podaje się z mięsem?".
- Śmiejemy się z tego i robimy swoje. Jest jeszcze mnóstwo potraw, które chcielibyśmy umieścić w naszym menu - podkreślają właściciele "Złego Mięsa".
O „Złym Mięsie” czytaj na www.zlemieso.pl.
** W naszym cyklu "Biznes, ludzie, pieniądze" co tydzień przedstawiamy mieszkańców Dolnego Śląska z ciekawymi pomysłami na własne biznesy. Opowiadamy historie ludzi, którzy nie bali się zaryzykować i postanowili wziąć sprawy we własne ręce.
I mają w czym wybierać, żeby się przekonać, że bez mięsa da się żyć. W menu znajdą m.in. zapiekane penne z ricottą, cukinią i szałwią, vegeburgera, kotlet warzywny, warstwowy deser z tofu, mleka kokosowego, brzoskwiń i ananasa oraz lasagne. "Złe Mięso" słynie jednak przede wszystkim z oryginalnych potraw, które te mięsne zastępują, np. z sejtana, który wygląda jak stek, wegetariańskiego smalcu czy wegeryby.
- Można też u nas zjeść wegetariańską fasolkę po bretońsku, która smakuje jak normalna - opowiada Martyna Prusińska. - Czasem dochodzi przez to do zabawnych sytuacji. Kiedyś taką fasolkę kupiła u nas dziewczyna, która od wielu, wielu lat nie je mięsa. Spróbowała i przeraziła się. Odwróciła się do mnie z nienawiścią i wyrzutem, bo myślała, że właśnie zjadła mięsną potrawę. A wszystko przez to, że dodajemy do fasolki wędzonkę w płynie, taki dodatek, który sprawia, że potrawa ma smak wędzonego bekonu, choć w rzeczywistości nie ma w niej ani grama bekonu. Można się dać oszukać - śmieje się Martyna.
Wegetariański fast food
Pomysł na wegetariańską knajpę chodził za Martyną i Dominikiem już od dawna. Oboje lubią gotować i sami nie jedzą mięsa już od kilku lat. Zawsze mieli więc problemy, gdy wychodzili na miasto, by coś zjeść.
- Bo nie ma we Wrocławiu wielu restauracji, w których można zjeść dobre potrawy wege, a jeśli już, to najczęściej w menu są sałatki, itp. - tłumaczy Dominik Lewicki. - Niestety, w Polsce ciągle jeszcze wegetarianizm jest utożsamiany z groszkiem, marchewką, kiełkami i sałatką. A przecież my też jesteśmy normalnymi ludźmi i mamy czasem ochotę na coś smażonego, trochę tłustszego, nawet mniej zdrowego. Dlatego uznaliśmy, że czas stworzyć knajpę z wegetariańskim fast foodem.
"Złe Mięso" chce być knajpą zarówno dla tych, którzy braku mięsa nie odczuwają, jak i dla tych, którzy za smakiem kotleta czy kiełbasy trochę tęsknią. Stąd pomysły na potrawy udające mięsne.
- Ja sama lubiłam smak mięsa, ale nie jem go, bo nie chcę krzywdzić zwierząt. To żaden wstyd, że smakowały mi niewegetariańskie potrawy. Takich osób jak ja jest sporo - opowiada Martyna.
W ślad za "Złym Mięsem" poszły już inne wegetariańskie knajpy we Wrocławiu, które także dodają do swoich menu bardziej fast foodowe potrawy.
- W pewnym sensie to nasz sukces. Choć czujemy się splagiatowani - podkreśla Dominik.
Co to za knajpa bez mięsa?
"Złe Mięso" działa od października przy ul. Wita Stwosza (w podwórku klubu Kultowa). Martyna i Dominik zainwestowali w nie swoje oszczędności, trochę pomogli im też rodzice. Zatrudnili tam kilkoro swoich znajomych, także wegetarian i wegan.
Lokal jest dość charakterystyczny. Już od progu gości wita tam Sony, sporej wielkości pies należący do właścicieli. Jest przyjazny i bardzo spokojny, więc szybko łapie kontakt z klientami klubojadalni, przysiada się do nich, a nawet kładzie pysk na kolanach, jeśli jest do tego zachęcany głaskaniem.
- Pewnie niejedną osobę wyleczył ze strachu przed dużymi zwierzętami - śmieje się Martyna. - Przychodzi do nas dziewczyna, która podczas pierwszej wizyty tutaj piszczała na jego widok, a teraz uwielbia Sonego.
Knajpa jest oryginalna także ze względu na wystrój. Na ścianach swoje prace wystawiają artyści, znajomi Martyny i Dominika. Są tam także rzucające się w oczy malowidła, a wiele z mebli powstało z różnych przedmiotów, które teraz przeżywają swoje drugie życie. To nie miejsce, w którym szybko zjada się obiad i ucieka, by zwolnić miejsce innym. Można się tam wygodnie rozsiąść z komputerem i popracować przy herbacie.
- Nie chcemy się zaszufladkowywać, że jesteśmy np. tylko restauracją albo knajpką do posiedzenia. Szukamy na siebie pomysłów. Myślimy też o wieczornych imprezach, a latem będziemy mieć ogródek - opowiada Dominik. - Chcemy po prostu, żeby było to miejsce, gdzie wegetarianie mogą i dobrze zjeść, i fajnie spędzić czas.
Na razie Martyna i Dominik na "Złym Mięsie" nie zarabiają dużo, ale wychodzą na prostą. Czekają na okres, kiedy zrobi się cieplej, bo wtedy ludzie częściej wychodzą, by spotykać się z innymi. Cieszą się też, że są coraz bardziej rozpoznawalni. Choć nadal zdarzają się sytuacje, gdy ktoś zabłądziwszy tam, wychodzi oburzony i ironicznie życzy im "powodzenia" ("Co to za knajpa bez mięsa!") albo pogardliwie pyta: "Spaghetti bolonese, o ile pamiętam, podaje się z mięsem?".
- Śmiejemy się z tego i robimy swoje. Jest jeszcze mnóstwo potraw, które chcielibyśmy umieścić w naszym menu - podkreślają właściciele "Złego Mięsa".
O „Złym Mięsie” czytaj na www.zlemieso.pl.
** W naszym cyklu "Biznes, ludzie, pieniądze" co tydzień przedstawiamy mieszkańców Dolnego Śląska z ciekawymi pomysłami na własne biznesy. Opowiadamy historie ludzi, którzy nie bali się zaryzykować i postanowili wziąć sprawy we własne ręce.
Najnowsze wiadomości
-
Prokurator stawia zarzuty za śmierć w przepompowni
-
Legendarna polska tancerka przyjedzie do Wrocławia
-
Była dolnośląska posłanka Beata Sawicka skazana na 3 lata
-
Napad na sortownię pieniędzy. Policja szuka sprawcy
-
Bardzo długie czekanie na tramwaj w deszczu i chłodzie
-
Skarga w sprawie trawy na Stadionie Miejskim odrzucona
-
Wybierz się na niedzielną Wielką Majówkę ornitologów
- 30 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
14 głosów
-
W tej knajpie zjemy wegetariańską rybę, a nawet...
krzysztofczyz
12.02.12, 18:11
A za niedługo powstanie bar wegański. To dopiero będą jaja, przepraszam jaj nie będzie.»
-
nie smakuje mi jedzenie w złym mięsie
relat
13.02.12, 01:21
Nie jem mięsa, więc info o nowej knajpie bezmięsnej bardzo mnie ucieszyła, ale po dwukrotnych odwiedzinach jestem zawiedziony jedzeniem. Świetny wystrój, klimat, pies, ale jedzenie na razie »
-
W tej knajpie zjemy wegetariańską rybę, a nawet...
enfitta
13.02.12, 08:21
Zawsze mnie zastanawiało jak bardzo musi być żal wegetarianom, że tak małpują "mięsny" świat. Te wszystkie flaczki wegetariańskie, schabowe wegetariańskie... Żałosne to jest. Kuchnię »
Najczęściej czytane24 htydzień






więcej zdjęć