Mój elektor wybiera, kogo chce. To mają być wybory?
07.02.2012
, aktualizacja: 07.02.2012 09:52
LIST CZYTELNIKA. Chciałem się podzielić uwagami na temat zakończonych w poniedziałek wyborów na studenckich elektorów na Uniwersytecie Wrocławskim.
ZOBACZ TAKŻE
- Wybory elektorów z uchybieniami. Powtórki nie będzie (15-02-12, 20:16)
- Studenci się skarżą: Organizacja wyborów skandaliczna (07-02-12, 12:32)
- Wybory na UWr: Najwyższa frekwencja na Wydziale Prawa (06-02-12, 19:40)
- UWr: Lepiej byłoby rysować serduszka przy nazwiskach (06-02-12, 15:21)
- Kiepska frekwencja podczas wyborów na uniwersytecie (05-02-12, 16:42)
- Studenckie wybory elektorów. Samorząd głosuje sam (04-02-12, 08:00)
Samo słowo "elektor" kojarzy mi się z wyborami prezydenckimi w USA. Może porównanie będzie nieadekwatne, jeśli chodzi o rangę przeprowadzonego wyboru, ale ukażę tym samym, jak bezsensowny system panuje na Naszym Uniwersytecie. Notabene trudno nawet przyglądać się tak przykrej sytuacji...
Otóż w przytoczonym przykładzie naród wybiera elektorów, którym powierza pełną i jasną odpowiedzialność, na jakiego z kandydatów oddadzą w ostateczności głos. Tymczasem na uniwersytecie mamy sytuację, w której głosujemy w ciemno. Czyli nasz studencki głos przy wybieraniu rektora jest tak naprawdę marginalizowany i zależy później już tylko od sumienia i poglądów owych wybranych przez nas elektorów.
Weźmy na przykład sytuację, w której ja popieram kandydata X i jego program prowadzenia uniwersytetu. W kulminacyjnym momencie elektorzy głosują, jak im się żywnie podoba! Czy my naprawdę tego chcemy? Czy nie powinno się najpierw wysuwać kandydatur na rektorów, a dopiero później studenci powinni głosować na "swojego szefa", nawet przez pośredników? Przecież to nie studenci się dla uniwersytetu, tylko uniwersytet jest dla nich! Od razu przypominają mi się skostniałe struktury, o których rok temu wspominał dr Dybczyński. O bezsensownym, peerelowskim stylu prowadzenia uniwersytetów, nie tylko we Wrocławiu ale i w całej Polsce.
I jeszcze jedna ciekawostka. Stronnictwa startujące na elektorów prowadziły nielegalną agitację! Usłyszałem na korytarzu: "Wiesz, tej kartki nie powinienem ci dać, bo oficjalnie nie ma żadnej agitacji i jej być nie może". W takim razie pytam: po cholerę robić jakieś wybory, aby przed nimi nie było agitacji!? Przecież jako obywatele w wolnym demokratycznym kraju mamy prawo na szybki i bezproblemowy dostęp do informacji, tym bardziej, jeśli głosujący mają o czymś decydować! Uczmy młodzieży demokracji, uczmy tego, żebyśmy chodzili na wybory, wybierali swoich przedstawicieli...
Moim skromnym zdaniem frekwencja była tak mała, ponieważ:
a) Uniwersytet zlekceważył całkowicie te wybory (czego dowodem może być haniebny termin ich przeprowadzenia),
b) same stronnictwa wysyłały ludzi, którzy byli zaufani i z pewnością chcieli oddać głos ludzi z listy (tzw. zamknięcie frekwencyjne)
c) uczelnia nawet nie pofatygowała się zdecydowanie wcześniej zawiadomić studentów o owych wyborach!
Jest to niebywały skandal. Tym bardziej, że na razie dwóch kandydatów na rektora ma zdecydowanie rozbieżne wizje prowadzenia uniwersytetu. My także mamy swoje poglądy na uczelnię, w której się uczymy. Dlatego chcemy mieć bezpośredni, a nie pośredni wpływ na przebieg ważnych procesów. Czy nadal chcemy patrzeć na ranking, w którym UWr zajmuje miejsce poza czterystoma najlepszymi uczelniami świata? Chyba nie...
Otóż w przytoczonym przykładzie naród wybiera elektorów, którym powierza pełną i jasną odpowiedzialność, na jakiego z kandydatów oddadzą w ostateczności głos. Tymczasem na uniwersytecie mamy sytuację, w której głosujemy w ciemno. Czyli nasz studencki głos przy wybieraniu rektora jest tak naprawdę marginalizowany i zależy później już tylko od sumienia i poglądów owych wybranych przez nas elektorów.
Weźmy na przykład sytuację, w której ja popieram kandydata X i jego program prowadzenia uniwersytetu. W kulminacyjnym momencie elektorzy głosują, jak im się żywnie podoba! Czy my naprawdę tego chcemy? Czy nie powinno się najpierw wysuwać kandydatur na rektorów, a dopiero później studenci powinni głosować na "swojego szefa", nawet przez pośredników? Przecież to nie studenci się dla uniwersytetu, tylko uniwersytet jest dla nich! Od razu przypominają mi się skostniałe struktury, o których rok temu wspominał dr Dybczyński. O bezsensownym, peerelowskim stylu prowadzenia uniwersytetów, nie tylko we Wrocławiu ale i w całej Polsce.
I jeszcze jedna ciekawostka. Stronnictwa startujące na elektorów prowadziły nielegalną agitację! Usłyszałem na korytarzu: "Wiesz, tej kartki nie powinienem ci dać, bo oficjalnie nie ma żadnej agitacji i jej być nie może". W takim razie pytam: po cholerę robić jakieś wybory, aby przed nimi nie było agitacji!? Przecież jako obywatele w wolnym demokratycznym kraju mamy prawo na szybki i bezproblemowy dostęp do informacji, tym bardziej, jeśli głosujący mają o czymś decydować! Uczmy młodzieży demokracji, uczmy tego, żebyśmy chodzili na wybory, wybierali swoich przedstawicieli...
Moim skromnym zdaniem frekwencja była tak mała, ponieważ:
a) Uniwersytet zlekceważył całkowicie te wybory (czego dowodem może być haniebny termin ich przeprowadzenia),
b) same stronnictwa wysyłały ludzi, którzy byli zaufani i z pewnością chcieli oddać głos ludzi z listy (tzw. zamknięcie frekwencyjne)
c) uczelnia nawet nie pofatygowała się zdecydowanie wcześniej zawiadomić studentów o owych wyborach!
Jest to niebywały skandal. Tym bardziej, że na razie dwóch kandydatów na rektora ma zdecydowanie rozbieżne wizje prowadzenia uniwersytetu. My także mamy swoje poglądy na uczelnię, w której się uczymy. Dlatego chcemy mieć bezpośredni, a nie pośredni wpływ na przebieg ważnych procesów. Czy nadal chcemy patrzeć na ranking, w którym UWr zajmuje miejsce poza czterystoma najlepszymi uczelniami świata? Chyba nie...
Najnowsze wiadomości
-
Prokurator stawia zarzuty za śmierć w przepompowni
-
Legendarna polska tancerka przyjedzie do Wrocławia
-
Była dolnośląska posłanka Beata Sawicka skazana na 3 lata
-
Napad na sortownię pieniędzy. Policja szuka sprawcy
-
Bardzo długie czekanie na tramwaj w deszczu i chłodzie
-
Skarga w sprawie trawy na Stadionie Miejskim odrzucona
-
Wybierz się na niedzielną Wielką Majówkę ornitologów
- 3 komentarze
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
30 głosów
-
Mój elektor wybiera, kogo chce. To mają być wyb...
aeogameo
07.02.12, 15:16
No cóż, standardy wyborów jak na Białorusi czy w Rosji. Tam też, pomimo istnienia pozorów demokracji, dotychczasowa władza stosuje najprzeróżniejsze sztuczki i manipulacje, żeby tylko władza»
Najczęściej czytane24 htydzień




