UWr: Lepiej byłoby rysować serduszka przy nazwiskach
06.02.2012
, aktualizacja: 06.02.2012 15:21
LIST CZYTELNICZKI. Tak naprawdę o wyborach elektorów dowiedziałam się z internetowego serwisu Gazety, a nie ze strony wydziału, która aktualizowana jest przecież codziennie (studiuję na WPAiE). To, że uniwersytecka organizacja już nawet nie stoi na niskim poziomie, ale wręcz na nim leży, to rzecz wiadoma każdemu studentowi, jednak sądziłam, że do kwestii tak poważnej jak wybory elektorów, Samorząd podejdzie ze zdecydowanie większym szacunkiem.
ZOBACZ TAKŻE
- Studenci się skarżą: Organizacja wyborów skandaliczna (07-02-12, 12:32)
- Mój elektor wybiera, kogo chce. To mają być wybory? (07-02-12, 09:48)
- Wybory na UWr: Najwyższa frekwencja na Wydziale Prawa (06-02-12, 19:40)
- Kiepska frekwencja podczas wyborów na uniwersytecie (05-02-12, 16:42)
- Studenckie wybory elektorów. Samorząd głosuje sam (04-02-12, 08:00)
Szukanie informacji zaczęłam na stronie wydziałowej Rady Samorządu Studenckiego - nic. Ostatnia aktualizacja z początku stycznia, ani słowa o dzisiejszych wyborach. Na stronie głównej UWr również nie ma nic na ten temat - o sylwetkach kandydatów nie wspominając.
Ratuje mnie dopiero Niezależne Zrzeszenie Studentów UWr - na swojej głównej stronie ma ładny bannerek oraz przystępnie napisany artykuł o wyborach, razem z instrukcją, jak głosować na kandydatów NZS.
Do Oratorium Marianum dotarłam z otrzymaną na wydziale karteczką ze wspomnianą instrukcją NSZ. Przede wszystkim zobaczyłam chaos.
"Komisja wyborcza" w postaci kilku osób i strasznej ilości papieru nie do końca wiedziała, jak sobie organizacyjnie z tym przedsięwzięciem poradzić - na każdy z głosujących wydziałów przypadła jedna osoba obłożona listami studentów ze wszystkich kierunków, trybów i lat. Stałam w kolejce złożonej tylko ze studentów mojego wydziału, wszyscy do jednej studentki z listą. Pozostałych sześciu członków komisji siedziało bezczynnie.
Kiedy już odstałam swoje i przetrwałam przeciwności (ludzie z niedawno otwartego Administration in International Organizations nie mieli własnej listy, w związku z czym powstał jeszcze większy bałagan), złożyłam podpis na liście, oczywiście mając problem z odszukaniem właściwego miejsca, ponieważ nikomu nie wpadło do głowy, by te listy drukować w formie tabeli. Wręczona przez dziewczynę z NZS karteczka została mi wyrwana z ręki przez anonimowego członka organizującego wybory Samorządu. Całe szczęście, że jedna z osób głosujących w tym samym czasie jakimś cudem ustrzegła swojej kopii, bo pewnie głosowałabym na chybił-trafił.
System oddawania głosów - kuriozum! Skreślanie tych, których się nie popiera? Gorszego systemu nie można już było wymyślić. Już nawet rysowanie serduszek przy nazwiskach wybranych kandydatów byłoby praktyczniejszym rozwiązaniem. Nie mówiąc już o tym, że łatwiej byłoby potem takie głosy zliczać. Choć, mówiąc szczerze, ani trochę nie wierzę w demokratyczność tych wyborów.
Za urny wyborcze służyły kartony wielkości pudełka po butach, w których górnej części wycięto dziurę. Otwór był na tyle szeroki, że spokojnie wsunęłam w niego dłoń aż po nadgarstek, upychając złożoną na cztery kartę A4 do prawie pełnej "urny". W ten sam sposób mogłabym wyjąć kilkadziesiąt kart i zastąpić je na te zgodne z moim pomysłem na to, kto powinien zostać elektorem. Zabezpieczenia wyborów nie było żadnego.
I my śmiemy nazywać się uczelnią na europejskim poziomie...
Ratuje mnie dopiero Niezależne Zrzeszenie Studentów UWr - na swojej głównej stronie ma ładny bannerek oraz przystępnie napisany artykuł o wyborach, razem z instrukcją, jak głosować na kandydatów NZS.
Do Oratorium Marianum dotarłam z otrzymaną na wydziale karteczką ze wspomnianą instrukcją NSZ. Przede wszystkim zobaczyłam chaos.
"Komisja wyborcza" w postaci kilku osób i strasznej ilości papieru nie do końca wiedziała, jak sobie organizacyjnie z tym przedsięwzięciem poradzić - na każdy z głosujących wydziałów przypadła jedna osoba obłożona listami studentów ze wszystkich kierunków, trybów i lat. Stałam w kolejce złożonej tylko ze studentów mojego wydziału, wszyscy do jednej studentki z listą. Pozostałych sześciu członków komisji siedziało bezczynnie.
Kiedy już odstałam swoje i przetrwałam przeciwności (ludzie z niedawno otwartego Administration in International Organizations nie mieli własnej listy, w związku z czym powstał jeszcze większy bałagan), złożyłam podpis na liście, oczywiście mając problem z odszukaniem właściwego miejsca, ponieważ nikomu nie wpadło do głowy, by te listy drukować w formie tabeli. Wręczona przez dziewczynę z NZS karteczka została mi wyrwana z ręki przez anonimowego członka organizującego wybory Samorządu. Całe szczęście, że jedna z osób głosujących w tym samym czasie jakimś cudem ustrzegła swojej kopii, bo pewnie głosowałabym na chybił-trafił.
System oddawania głosów - kuriozum! Skreślanie tych, których się nie popiera? Gorszego systemu nie można już było wymyślić. Już nawet rysowanie serduszek przy nazwiskach wybranych kandydatów byłoby praktyczniejszym rozwiązaniem. Nie mówiąc już o tym, że łatwiej byłoby potem takie głosy zliczać. Choć, mówiąc szczerze, ani trochę nie wierzę w demokratyczność tych wyborów.
Za urny wyborcze służyły kartony wielkości pudełka po butach, w których górnej części wycięto dziurę. Otwór był na tyle szeroki, że spokojnie wsunęłam w niego dłoń aż po nadgarstek, upychając złożoną na cztery kartę A4 do prawie pełnej "urny". W ten sam sposób mogłabym wyjąć kilkadziesiąt kart i zastąpić je na te zgodne z moim pomysłem na to, kto powinien zostać elektorem. Zabezpieczenia wyborów nie było żadnego.
I my śmiemy nazywać się uczelnią na europejskim poziomie...
Najnowsze wiadomości
-
Jan Paweł II we Wrocławiu 15 lat temu. Pamiętacie? [FOTO]
-
Spędź niedzielę na świeżym powietrzu. Oto propozycje
-
Mozaiki prof. Józefa Hałasa odżyły przy Podwalu [ZDJĘCIA]
-
Bardzo trudno jest być prezesem Polskiej Miedzi
-
Strefę montują także w niedzielę. Rynek częściowo zamknięty
-
Pociąg z Ostrowa miał 40 minut opóźnienia po wypadku
-
Wrocławską historię można kultywować tylko w ogrodach
- 34 komentarze
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
31 głosów
-
UWr: Lepiej byłoby rysować serduszka przy nazwi...
mandolinka.bramborova
06.02.12, 16:02
Póki nikt nie odsunie od tzw. "władzy" Marka C i jego przydupasów, organizacja samorządowa nie podniesie się z bagna, w którym obecnie jest. Swoją drogą dziwimy się, jak działają »
Najczęściej czytane24 htydzień




