Coma rozgrzała wrocławską publiczność w klubie Eter

Lucyna Róg
05.02.2012 , aktualizacja: 05.02.2012 23:11
A A A Drukuj
Comę i jej muzykę można lubić lub nie, ale jedno trzeba przyznać bezsprzecznie - od jej wokalisty, Piotra Roguckiego niejeden polski muzyk mógłby się uczyć, jak utrzymywać świetny kontakt z publicznością. Łodzianin na koncertach bawi się ze swoimi fanami, zachęca do wspólnego śpiewu i tańca, a chwilami staje się niemal dyrygentem wielkiego chóru. Popis swoich umiejętności dał po raz kolejny w niedzielę w klubie Eter.
Koncert zespołu Coma w klubie Eter
Fot. Maciej Świerczyński / Agencja Gazeta
Koncert zespołu Coma w klubie Eter
Koncert zespołu Coma w klubie Eter
Fot. Maciej Świerczyński / Agencja Gazeta
Koncert zespołu Coma w klubie Eter
Tym razem Coma zrezygnowała z charakterystycznej stylizacji, którą przybiera na koncertach promujących nową płytę znaną jako "Czerwony Album" (de facto nie ma ona tytułu, bo tak zdecydował zespół). Łodzianie nie wyszli więc z twarzami pomalowanymi w ciemne barwy, co jest nawiązaniem do promującego płytę teledysku "Na pół" i samej okładki krążka . Na koncercie nie zabrakło jednak najpopularniejszych utworów z nowego albumu, m.in. "Angela", "Woda leży pod powierzchnią" czy "Los Cebula i Krokodyle Łzy", które zespół zręcznie przeplatał z piosenkami z poprzednich płyt. Jedynym akcentem, który przypominał inne koncerty Comy w ramach aktualnej trasy, była flaga Łodzi, którą Rogucki wyciąga i wymachuje, śpiewając "Deszczową piosenkę" - utwór o Łodzi właśnie, ze znanym refrenem: "Dokąd płynie miasto moich snów? Dokąd płynie niekochana Łódź? Dokąd płynie odrapany wrak? Czy długo tak?".

Na początku niedzielnego koncertu Rogucki witając się z fanami, krzyknął, że ma nadzieję, iż będzie mu trudno ich okiełznać. Ale było to raczej oko puszczone do publiczności, bo o tym, że wokalista Comy świetnie sobie z nią radzi, wie każdy, kto był na choć jednym biletowanym koncercie zespołu. Rogucki bawił się więc z fanami, a ci odwdzięczali mu się coraz głośniejszym aplauzem. Zespół w podziękowaniu za pełen energii koncert dostał nawet na jego zakończenie koszulkę od wrocławian, co Rogucki skomentował z charakterystyczną dla siebie ironią.

- Wybaczcie, jeśli jej nie założę - mówił, patrząc krytycznie na dzieło fanów. - Ale na pewno ją sobie wsadzimy W antyramę wsadzimy oczywiście. I powiesimy - śmiał się.

Koncert zakończyło wspólne odśpiewanie "100 tysięcy jednakowych miast" - jednego z najbardziej znanych utworów Comy, po którym publiczność jeszcze długo skandowała: "Dziękujemy".

Następny koncert Comy we Wrocławiu zapewne dopiero podczas majówki, bo łódzki zespół od kilku już lat tradycyjnie gości wtedy w naszym mieście.

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów