Bezdomni: dziękujemy za pomoc, ale nam nie jest zimno
03.02.2012
, aktualizacja: 03.02.2012 18:05
- Bardzo państwo są mili, ale nam naprawdę niczego nie potrzeba - takie zapewnienia najczęściej słyszą z ust bezdomnych pracownicy MOPS i straży miejskiej, którzy odwiedzają pustostany, piwnice i działkowe altanki.
Trwa najzimniejszy tydzień tej zimy. Temperatura w nocy spada poniżej -20 stopni Celsjusza. Na Dolnym Śląsku odnotowano wczoraj rekordowo niską temperaturę: w Izerach termometry wskazały -35,9 stopni Celsjusza. W tym tygodniu w naszym regionie zamarzły już dwie osoby. Bardzo zimno będzie jeszcze co najmniej przez kilka dni.
Agnieszka Strzecha z Zespołu ds. Spraw Osób Bezdomnych i Uchodźców MOPS pochyla się nad legowiskiem w pustostanie. - Możecie ruszać palcami? - pyta parę w średnim wieku. Spod kołdry wynurza się Beata i Krzysztof. On wdowiec, który nie mógł już dłużej mieszkać z teściową, ona zostawiła mieszkanie dzieciom. - No oczywiście, kochana, nam w ogóle nie jest zimno - zapewniają pracowniczkę MOPS.
- To może chcecie talon na posiłki?
- Nie, nie trzeba. Mamy co jeść.
- A herbaty ciepłej nie chcecie się napić?
- Nie. Ale możemy zrobić wam kawy - śmieje się pani Beata, pokazując stojący w kącie czajnik.
Temperatura w pustostanie niewiele różni się od tej na dworze. Ale para nie daje się namówić wyjazd do ogrzewalni. - Jeśli pojedziemy, nie będzie do czego wracać. Ktoś inny zajmie nasze miejsce. Rozkradną cały dobytek: kołdry, poduszki, garnki, jedzenie i rzeczy, którymi handlujemy, żeby mieć na chleb - tłumaczą. Dachu nad głową nie mają od trzech lat. Utrzymują się głównie ze sprzedaży złomu.
Pracownicy wrocławskiego MOPS wspólnie ze strażą miejską od października patrolują ogródki działkowe i tereny kolejowe, gdzie przebywa najwięcej bezdomnych. Ale nie tylko, bo w czasie ostatnich mrozów dostają też dużo zgłoszeń od mieszkańców dużych osiedli - takich jak Gaj, Kozanów czy Popowice. Bezdomni koczują tam na klatkach schodowych, w suszarniach, w nieogrzewanych pustostanach, piwnicznych boksach. Niestety często nie udaje się ich zastać pod wskazanym adresem, bo zdążą już odejść w inne miejsce, albo zjawiają się tam tylko w nocy. Na przykład w czwartek patrol bezskutecznie szukał mężczyzny, który spędza zimę w piwnicy bloku przy ul. Białowieskiej. Na miejscu byli około godz. 16, ale okazało się, że bezdomny mężczyzna zjawia się tam dopiero późnym wieczorem.
- Trzeba tu będzie jeszcze wrócić - mówi Agnieszka Strzecha. Dodaje, że przyzwyczaili się już do tego, że mimo bardzo niskich temperatur rzadko który bezdomny daje się przekonać na zabranie do ogrzewalni. - Choć zdarza się, że niektórzy dopiero dojrzewają do tej decyzji. Niektórzy zjawiają się w naszej ogrzewalni przy ul. Traugutta, kiedy są już chorzy - mówi Strzecha.
Nocą w ogrzewalni MOPS przebywa nawet 120 osób. Obowiązuje zakaz picia alkoholu. Atmosfera jest przyjacielska, wielu spotyka tu swoich dawnych znajomych. Sporo tych ludzi przyszło tu z działek. Niektórzy od lat nie korzystali z żadnej pomocy. W ogrzewalni przez całą dobę można przysiąść i napić się ciepłej herbaty. Nocą na korytarzach i w salach rozkładane są karimaty. Łóżek jest mało, śpią na nich głównie osoby starsze i schorowane.
Informacje o tym, gdzie podczas mrozów koczują osoby bezdomne, należy przekazywać straży miejskiej (tel. 986) albo Centrum Zarządzania Kryzysowego (71 770 22 22).
Agnieszka Strzecha z Zespołu ds. Spraw Osób Bezdomnych i Uchodźców MOPS pochyla się nad legowiskiem w pustostanie. - Możecie ruszać palcami? - pyta parę w średnim wieku. Spod kołdry wynurza się Beata i Krzysztof. On wdowiec, który nie mógł już dłużej mieszkać z teściową, ona zostawiła mieszkanie dzieciom. - No oczywiście, kochana, nam w ogóle nie jest zimno - zapewniają pracowniczkę MOPS.
- To może chcecie talon na posiłki?
- Nie, nie trzeba. Mamy co jeść.
- A herbaty ciepłej nie chcecie się napić?
- Nie. Ale możemy zrobić wam kawy - śmieje się pani Beata, pokazując stojący w kącie czajnik.
Temperatura w pustostanie niewiele różni się od tej na dworze. Ale para nie daje się namówić wyjazd do ogrzewalni. - Jeśli pojedziemy, nie będzie do czego wracać. Ktoś inny zajmie nasze miejsce. Rozkradną cały dobytek: kołdry, poduszki, garnki, jedzenie i rzeczy, którymi handlujemy, żeby mieć na chleb - tłumaczą. Dachu nad głową nie mają od trzech lat. Utrzymują się głównie ze sprzedaży złomu.
Pracownicy wrocławskiego MOPS wspólnie ze strażą miejską od października patrolują ogródki działkowe i tereny kolejowe, gdzie przebywa najwięcej bezdomnych. Ale nie tylko, bo w czasie ostatnich mrozów dostają też dużo zgłoszeń od mieszkańców dużych osiedli - takich jak Gaj, Kozanów czy Popowice. Bezdomni koczują tam na klatkach schodowych, w suszarniach, w nieogrzewanych pustostanach, piwnicznych boksach. Niestety często nie udaje się ich zastać pod wskazanym adresem, bo zdążą już odejść w inne miejsce, albo zjawiają się tam tylko w nocy. Na przykład w czwartek patrol bezskutecznie szukał mężczyzny, który spędza zimę w piwnicy bloku przy ul. Białowieskiej. Na miejscu byli około godz. 16, ale okazało się, że bezdomny mężczyzna zjawia się tam dopiero późnym wieczorem.
- Trzeba tu będzie jeszcze wrócić - mówi Agnieszka Strzecha. Dodaje, że przyzwyczaili się już do tego, że mimo bardzo niskich temperatur rzadko który bezdomny daje się przekonać na zabranie do ogrzewalni. - Choć zdarza się, że niektórzy dopiero dojrzewają do tej decyzji. Niektórzy zjawiają się w naszej ogrzewalni przy ul. Traugutta, kiedy są już chorzy - mówi Strzecha.
Nocą w ogrzewalni MOPS przebywa nawet 120 osób. Obowiązuje zakaz picia alkoholu. Atmosfera jest przyjacielska, wielu spotyka tu swoich dawnych znajomych. Sporo tych ludzi przyszło tu z działek. Niektórzy od lat nie korzystali z żadnej pomocy. W ogrzewalni przez całą dobę można przysiąść i napić się ciepłej herbaty. Nocą na korytarzach i w salach rozkładane są karimaty. Łóżek jest mało, śpią na nich głównie osoby starsze i schorowane.
Informacje o tym, gdzie podczas mrozów koczują osoby bezdomne, należy przekazywać straży miejskiej (tel. 986) albo Centrum Zarządzania Kryzysowego (71 770 22 22).
Najnowsze wiadomości
-
Prokurator stawia zarzuty za śmierć w przepompowni
-
Legendarna polska tancerka przyjedzie do Wrocławia
-
Była dolnośląska posłanka Beata Sawicka skazana na 3 lata
-
Napad na sortownię pieniędzy. Policja szuka sprawcy
-
Bardzo długie czekanie na tramwaj w deszczu i chłodzie
-
Skarga w sprawie trawy na Stadionie Miejskim odrzucona
-
Wybierz się na niedzielną Wielką Majówkę ornitologów
- 4 komentarze
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
-
Bezdomni: dziękujemy za pomoc, ale nam nie jest...
dwiesukipodjednymdachem
03.02.12, 19:08
Wreszcie załapałam.Te protekcjonalne pańcie i pańciowie są kierowani na pierwszą linię kontaktów z potrzebującymi ,żeby od razu przeszła wszelka ochota do proszenia o pomoc.Tylko nie wiem »
-
dziękujemy za pomoc
zgrozazgroza
03.02.12, 19:24
Nie trzeba się dziwić. Niezależność to wszystko co im pozostało, nawet za cenę życia... Nie tędy droga. Działalność charytatywna incydentalna ma coś w sobie z podświadomej potrzeby władzy, »
Najczęściej czytane24 htydzień




