Alarm bombowy w szpitalu. To był "głupi żart" pijanego
29.01.2012
, aktualizacja: 30.01.2012 18:23
Zatrzymany przez policję mężczyzna przyznał się w poniedziałek, że to on zadzwonił z informacją o bombie we wrocławskim szpitalu przy ul. Kamieńskiego. Z tego powodu w piątek trzeba było ewakuować prawie 400 pacjentów
ZOBACZ TAKŻE
- Szpitalny bombiarz usłyszał zarzuty. Jest w areszcie (31-01-12, 16:59)
- Fałszywe alarmy bombowe w szpitalu. Ewakuowano chorych (29-01-12, 09:15)
Mężczyzna został zatrzymany w niedzielę. W poniedziałek policjanci go przesłuchali. Noc spędzi w policyjnym areszcie i we wtorek rano zostanie doprowadzony do prokuratury. Za to, co zrobił, może mu grozić nawet do ośmiu lat więzienia oraz zwrot kosztów poniesionych przez służby ratownicze podczas ewakuacji szpitala.
- Alkohol i głupota - komentuje Paweł Petrykowski, rzecznik prasowy dolnośląskiej policji. - Podejrzany w żaden rozsądny sposób nie potrafi wytłumaczyć, dlaczego tego dnia zaalarmował strażaków o bombie. Zeznał, że był pod wpływem alkoholu, kiedy przyszedł mu do głowy ten "głupi żart".
Wiadomo, że mężczyzna ma 27 lat i mieszka na wrocławskich Krzykach. Został zatrzymany w niedzielę zaraz po godz. 20, prawdopodobnie w swoim mieszkaniu.
Przypomnijmy, że w sobotę o godz. 16.15 do centrali wrocławskiej straży pożarnej zadzwonił mężczyzna z informacją o podłożonej bombie w szpitalu na ul. Kamieńskiego. Z tego powodu szpital dwukrotnie był sprawdzany przez policjantów i saperów. Tyle samo razy zarządzano też ewakuację, a za drugim razem - w środku mroźnej nocy - ze szpitala trzeba było wywieźć prawie 300 pacjentów. Alarm okazał się fałszywy.
Podczas akcji zmarła chora kobieta. Jednak według policji jej śmierć nie miała bezpośredniego związku z alarmem bombowym, bo ta pacjentka nie była ewakuowana.
- Alkohol i głupota - komentuje Paweł Petrykowski, rzecznik prasowy dolnośląskiej policji. - Podejrzany w żaden rozsądny sposób nie potrafi wytłumaczyć, dlaczego tego dnia zaalarmował strażaków o bombie. Zeznał, że był pod wpływem alkoholu, kiedy przyszedł mu do głowy ten "głupi żart".
Wiadomo, że mężczyzna ma 27 lat i mieszka na wrocławskich Krzykach. Został zatrzymany w niedzielę zaraz po godz. 20, prawdopodobnie w swoim mieszkaniu.
Przypomnijmy, że w sobotę o godz. 16.15 do centrali wrocławskiej straży pożarnej zadzwonił mężczyzna z informacją o podłożonej bombie w szpitalu na ul. Kamieńskiego. Z tego powodu szpital dwukrotnie był sprawdzany przez policjantów i saperów. Tyle samo razy zarządzano też ewakuację, a za drugim razem - w środku mroźnej nocy - ze szpitala trzeba było wywieźć prawie 300 pacjentów. Alarm okazał się fałszywy.
Podczas akcji zmarła chora kobieta. Jednak według policji jej śmierć nie miała bezpośredniego związku z alarmem bombowym, bo ta pacjentka nie była ewakuowana.
Najnowsze wiadomości
-
Czekają nas dwie premiery na wrocławskich scenach
-
Zobacz nowy dziecięcy szpital przy Koszarowej [FOTO]
-
Polscy projektanci w Sky Tower. Warto pooglądać
-
Dziecięcy szpital we wtorek przenosi się na Koszarową
-
Posłowie żądają dekomunizacji miast, a w Bogatyni...
-
Lotus, Lexus, Porsche - takie samochody zobaczysz w Hali Stulecia
-
Nie przegap! Masa imprez w weekend. Zobacz, co polecamy
- 15 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
5 głosów
-
Przez niego ewakuowano szpital? Zatrzymany 27-l...
kazek599
29.01.12, 21:16
Być może są takie przepisy o ewakuacji.A ja się pytam, czy jeśli jakieś kretyny będą codziennie dzwonić o podłożonej bombie to codzennie będzie ewakuacja??? Będzie czy nie będzie?»
-
Re: Przez niego ewakuowano szpital? Zatrzymany 27
krzysztofczyz
29.01.12, 22:14
Psychicznych coraz więcej a ciąganie alarmowe policji itd do tanich nie należy. Zachowania takich typków należy traktować jako zamach terrorystyczny, bo niby w czym on różni się od »
-
Powinien zostać przymusowym ochotnikiem i oddać...
turbo-liberal
30.01.12, 10:16
Powinien zostać przymusowym ochotnikiem i oddać np. nerkę.»
Najczęściej czytane24 htydzień




