Asystent pomoże ugotować obiad, uchroni przed bidulem
28.01.2012
, aktualizacja: 27.01.2012 18:10
Sto wrocławskich rodzin dostanie wsparcie asystentów. Unijny program ma uchronić dzieci przed zabraniem ich od nieradzących sobie z rodzicielstwem rodziców
- Mam nadzieję, że dzięki pracy asystentów rodziny żadne dziecko nie trafi do placówki - mówi Katarzyna Janas, kierowniczka Zespołu Pracy Socjalnej i Rodziny we wrocławskim MOPS, która koordynuje finansowany ze środków unijnych projekt.
Asystentem może zostać osoba z wykształceniem wyższym (najlepiej pedagogicznym lub psychologicznym) lub średnim, z co najmniej trzyletnim doświadczeniem w pracy z rodziną lub dziećmi. Będzie musiała przez pół roku odwiedzać wskazanych jej podopiecznych dwa razy w tygodniu. Wysłuchać ich problemów, zaprzyjaźnić się z nimi i pomagać w bardzo konkretnych codziennych sprawach.
Wsparcie otrzyma w marcu sto wrocławskich rodzin wytypowanych przez MOPS. Jest ono możliwe dzięki trzeciej edycji unijnego projektu. W poprzednich latach z pomocy asystentów korzystali m.in. ludzie samotni i rodziny dysfunkcyjne.
Tym razem pomoc skierowana jest wyłącznie do rodzin z dziećmi, w których istnieje zagrożenie odebrania praw rodzicielskich, lub do takich, których dzieci przebywają już w placówkach, ale mają jeszcze szansę powrotu do domu.
- Asystenci trafią do wieloletnich klientów pomocy społecznej. Czasem trzeba im pokazać, jak przygotować obiad i jak pobawić się z dzieckiem. Nauczyć gospodarować pieniędzmi. Znamy na przykład jedną mamę, która zaraz po otrzymaniu zasiłku poszła do sklepu kupić worek jajek niespodzianek. Po prostu chciała, żeby jej dzieci nie czuły się gorsze od innych. Tylko nie pomyślała, że wkrótce zabraknie jej na chleb i opłacenie rachunków - opowiada Katarzyna Janas. I dodaje, że oprócz nauki gospodarowania pieniędzmi przyda się też nauka gospodarowania czasem wolnym.
- Wydawałoby się, że osoby bezrobotne mają dużo czasu. Ale okazuje się, że im także nie starcza czasu dla dzieci. Nie potrafią go sobie zorganizować.
Pomoc wymusza na gminie nowa ustawa o pieczy zastępczej. Zakłada ona, że dziecko może trafić do rodziny zastępczej lub domu dziecka dopiero wtedy, gdy wyczerpie się wszystkie możliwości pomocy rodzinie biologicznej.
- Miejsce dziecka jest w rodzinie, a nie w domu dziecka. Dyrektorzy domów dziecka, niezależnie od kompetencji i od serca, jakie wkładają w pracę - bo trzeba przyznać, że większość z nich robi co może, by pomóc dzieciom - nie są w stanie zapewnić im poczucia ciepła i bezpieczeństwa, które daje rodzina - uważa Magdalena Kochan (PO), wiceprzewodnicząca sejmowej komisji polityki społecznej i rodziny, która pracowała nad ustawą. - Nie ma załatwiać czegoś za kogoś, ale inspirować do działania i wspierać. Dobrze, by ktoś taki pojawił się w rodzinie, zanim problemy nabrzmią do takich rozmiarów, że jedynym wyjściem będzie zabrać jej dzieci - mówi posłanka.
- Taka pomoc to krok w dobrym kierunku - komentuje Teresa Skudniewska, wiceprzewodnicząca Towarzystwa "Nasz Dom", które prowadzi dwa domy dziecka we Wrocławiu. - Cel jest szczytny, podobnie jak cała ustawa, która zakłada całkowitą likwidację domów dziecka do 2020 roku. Każdemu dziecku najlepiej jest w jego biologicznej rodzinie. Jeżeli istnieje szansa, by biologiczni rodzice mogli się nim zajmować, to trzeba zrobić wszystko, by im w tym pomóc. Tylko w ten sposób możemy sprawić, że dzieci nie będą trafiały do placówek, choć to na razie wydaje się jeszcze nierealne.
Katarzyna Janas zapowiada, że pomoc dla rodzin będzie kompleksowa: asystentów będą wspierać pracownicy socjalni. Rodziny dostaną też specjalistyczne wsparcie psychologów i pedagogów. Podkreśla też, że poprzednie edycje udowodniły, że program jest skuteczny, choć oczywiście nie można pomóc wszystkim.
- W pierwszej edycji już po pierwszym miesiącu z projektu wycofała się co czwarta rodzina. Ale już przy drugiej właściwie nie mieliśmy rezygnacji. Ludzie zaczęli rozumieć, że mogą tylko skorzystać. Część z nich powoli staje na nogi. Kilka osób dzięki wsparciu asystenta całkowicie zmieniło swoje życie - znalazło pracę, zaczęło zarabiać na utrzymanie rodziny.
Zdaniem Marty Modlińskiej-Adamczewskiej, prowadzącej od sześciu lat we Wrocławiu rodzinny dom dziecka, asystent rodzinny to nieoceniona pomoc także dla tych dla rodzin, które chcą odzyskać dzieci: - Wielu naszych podopiecznych wróciło z powrotem do swoich rodzin i te historie zakończyły się szczęśliwie. Między dziećmi a rodzicami biologicznymi istnieje przecież silna więź, którą trudno zastąpić. Jeśli rodzice są odpowiednio zdeterminowani, to podejmą się terapii alkoholowej, załatwią wszystkie sprawy formalne, byle tylko odzyskać dzieci. Tylko ktoś musi im w tym pomóc, bo często są na tyle nieporadni, że nie umieją załatwić spraw w urzędzie.
Teresa Skudniewska dodaje, że w wielu gminach na razie brakuje pieniędzy na zatrudnienie asystentów, choć pilotażowe programy rzeczywiście pokazują, że ich praca przynosi efekty. - Ale ustawa dopiero weszła w życie i gminy muszą się z tym oswoić. Skorzystanie z funduszy unijnych jest na początek dobrym rozwiązaniem - komentuje.
Asystentem może zostać osoba z wykształceniem wyższym (najlepiej pedagogicznym lub psychologicznym) lub średnim, z co najmniej trzyletnim doświadczeniem w pracy z rodziną lub dziećmi. Będzie musiała przez pół roku odwiedzać wskazanych jej podopiecznych dwa razy w tygodniu. Wysłuchać ich problemów, zaprzyjaźnić się z nimi i pomagać w bardzo konkretnych codziennych sprawach.
Wsparcie otrzyma w marcu sto wrocławskich rodzin wytypowanych przez MOPS. Jest ono możliwe dzięki trzeciej edycji unijnego projektu. W poprzednich latach z pomocy asystentów korzystali m.in. ludzie samotni i rodziny dysfunkcyjne.
Tym razem pomoc skierowana jest wyłącznie do rodzin z dziećmi, w których istnieje zagrożenie odebrania praw rodzicielskich, lub do takich, których dzieci przebywają już w placówkach, ale mają jeszcze szansę powrotu do domu.
- Asystenci trafią do wieloletnich klientów pomocy społecznej. Czasem trzeba im pokazać, jak przygotować obiad i jak pobawić się z dzieckiem. Nauczyć gospodarować pieniędzmi. Znamy na przykład jedną mamę, która zaraz po otrzymaniu zasiłku poszła do sklepu kupić worek jajek niespodzianek. Po prostu chciała, żeby jej dzieci nie czuły się gorsze od innych. Tylko nie pomyślała, że wkrótce zabraknie jej na chleb i opłacenie rachunków - opowiada Katarzyna Janas. I dodaje, że oprócz nauki gospodarowania pieniędzmi przyda się też nauka gospodarowania czasem wolnym.
- Wydawałoby się, że osoby bezrobotne mają dużo czasu. Ale okazuje się, że im także nie starcza czasu dla dzieci. Nie potrafią go sobie zorganizować.
Pomoc wymusza na gminie nowa ustawa o pieczy zastępczej. Zakłada ona, że dziecko może trafić do rodziny zastępczej lub domu dziecka dopiero wtedy, gdy wyczerpie się wszystkie możliwości pomocy rodzinie biologicznej.
- Miejsce dziecka jest w rodzinie, a nie w domu dziecka. Dyrektorzy domów dziecka, niezależnie od kompetencji i od serca, jakie wkładają w pracę - bo trzeba przyznać, że większość z nich robi co może, by pomóc dzieciom - nie są w stanie zapewnić im poczucia ciepła i bezpieczeństwa, które daje rodzina - uważa Magdalena Kochan (PO), wiceprzewodnicząca sejmowej komisji polityki społecznej i rodziny, która pracowała nad ustawą. - Nie ma załatwiać czegoś za kogoś, ale inspirować do działania i wspierać. Dobrze, by ktoś taki pojawił się w rodzinie, zanim problemy nabrzmią do takich rozmiarów, że jedynym wyjściem będzie zabrać jej dzieci - mówi posłanka.
- Taka pomoc to krok w dobrym kierunku - komentuje Teresa Skudniewska, wiceprzewodnicząca Towarzystwa "Nasz Dom", które prowadzi dwa domy dziecka we Wrocławiu. - Cel jest szczytny, podobnie jak cała ustawa, która zakłada całkowitą likwidację domów dziecka do 2020 roku. Każdemu dziecku najlepiej jest w jego biologicznej rodzinie. Jeżeli istnieje szansa, by biologiczni rodzice mogli się nim zajmować, to trzeba zrobić wszystko, by im w tym pomóc. Tylko w ten sposób możemy sprawić, że dzieci nie będą trafiały do placówek, choć to na razie wydaje się jeszcze nierealne.
Katarzyna Janas zapowiada, że pomoc dla rodzin będzie kompleksowa: asystentów będą wspierać pracownicy socjalni. Rodziny dostaną też specjalistyczne wsparcie psychologów i pedagogów. Podkreśla też, że poprzednie edycje udowodniły, że program jest skuteczny, choć oczywiście nie można pomóc wszystkim.
- W pierwszej edycji już po pierwszym miesiącu z projektu wycofała się co czwarta rodzina. Ale już przy drugiej właściwie nie mieliśmy rezygnacji. Ludzie zaczęli rozumieć, że mogą tylko skorzystać. Część z nich powoli staje na nogi. Kilka osób dzięki wsparciu asystenta całkowicie zmieniło swoje życie - znalazło pracę, zaczęło zarabiać na utrzymanie rodziny.
Zdaniem Marty Modlińskiej-Adamczewskiej, prowadzącej od sześciu lat we Wrocławiu rodzinny dom dziecka, asystent rodzinny to nieoceniona pomoc także dla tych dla rodzin, które chcą odzyskać dzieci: - Wielu naszych podopiecznych wróciło z powrotem do swoich rodzin i te historie zakończyły się szczęśliwie. Między dziećmi a rodzicami biologicznymi istnieje przecież silna więź, którą trudno zastąpić. Jeśli rodzice są odpowiednio zdeterminowani, to podejmą się terapii alkoholowej, załatwią wszystkie sprawy formalne, byle tylko odzyskać dzieci. Tylko ktoś musi im w tym pomóc, bo często są na tyle nieporadni, że nie umieją załatwić spraw w urzędzie.
Teresa Skudniewska dodaje, że w wielu gminach na razie brakuje pieniędzy na zatrudnienie asystentów, choć pilotażowe programy rzeczywiście pokazują, że ich praca przynosi efekty. - Ale ustawa dopiero weszła w życie i gminy muszą się z tym oswoić. Skorzystanie z funduszy unijnych jest na początek dobrym rozwiązaniem - komentuje.
Najnowsze wiadomości
-
Taki będzie Capitol po przebudowie [WIZUALIZACJE]
-
W DSW studenci mogą się już bawić dźwiękami [FOTO]
-
Wydłużą zielone światła dla przechodniów w centrum
-
Budowa torowiska zagrażała pieszym. Ma być lepiej
-
Te samoloty mają wygrać w Ameryce. Zrobili je studenci
-
Leszek Czarnecki dopiero 4. w rankingu najbogatszych
-
Tramwaj może i plus, ale za to autobusy na minusie
- Dodaj komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
1 głos
Najczęściej czytane24 htydzień





