Zaatakował premiera w internecie, zdemaskowano go
26.01.2012
, aktualizacja: 26.01.2012 20:53
- Tak, to ja zaatakowałem stronę premiera - przyznaje w rozmowie z "Gazetą" Łukasz S., zdemaskowany w sieci jako członek grupy Polish Underground, która kilka dni temu podmieniła stronę szefa rządu w proteście przeciwko podpisaniu umowy ACTA
Hakerzy z Polish Underground zaatakowali stronę premiera w niedzielę. W jej miejscu umieścili odezwę: "Internetu nam cenzurować nie będziecie. Praw człowieka nie odbierzecie!" i hasło "Donald Tusk jest złym człowiekiem".
W czwartek jednego z członków hakerskiej grupy - Łukasza S., używającego pseudonimu Fir3 - zdemaskowali w sieci inni anonimowi spece od komputerów ukrywający się pod pseudonimem happyninjas. Na jednym z portali zamieścili jego dane osobowe, wiadomość, że w przeszłości był karany za przestępstwa komputerowe, zapis jego rozmów z innymi hakerami oraz informację, że trudnić ma się on włamaniami do sklepów internetowych.
Kontaktuję się z happyninjas, pytam, dlaczego to zrobili. "Nie popieramy e-terroryzmu, a tak właśnie widzimy te ataki. Jeśli to miała być forma protestu ze strony Anonymous lub Polish Underground, to uważamy ją za nieudaną. Jednak spowodowała również nagonkę na środowiska hakerskie oraz internet jako taki i treści w nim zawarte. (...) Ostatnie wydarzenia przyczynią się, niestety, do wprowadzenia sankcji i inwigilacji internautów przez dostawców lokalnych" - tłumaczą w przesłanym e-mailu. Zapewniają, że wszystkie informacje, które umieścili o Łukaszu S., są prawdziwe.
Z Łukaszem S. spotykam się w centrum Wrocławia. To młody, niepozorny, drobny dwudziestoparolatek. Kurtka z kapturem, szerokie spodnie, adidasy. Początkowo sprawia wrażenie nieco wystraszonego, ale szybko się rozluźnia. Ma 22 lata, pochodzi z Namysłowa. Tam ukończył techniku informatyczne w Zespole Szkół Rolniczych. Na tej szkole zakończył edukację. Od kilku lat mieszka we Wrocławiu. Nie pracuje. Jest komputerowym samoukiem. Czy jest hakerem?
- Nie lubię tego określenia - zaznacza. - Różnica między takimi jak ja a normalnymi użytkownikami komputerów polega na tym, że oni robią to, na co komputer im pozwala. Kiedy zaś ja siadam przed komputerem, to on robi to, co ja mu każę.
Kiedy pokazuję mu, co na jego temat zamieszczono w internecie, stwierdza, że to mieszanina prawd i kłamstw.
- Z tymi sklepami to jakaś ściema, każdy mógł się pode mnie podszyć - mówi. - Za włamanie na stronę sądu w Wałbrzychu i szkoły przez sąd w Kluczborku rzeczywiście zostałem skazany na prace społeczne. Ale potem przyczepili się, że mam w komputerze nielegalne oprogramowanie i skazano mnie dodatkowo na rok w zawieszeniu na trzy lata.
Pytam go o atak na stronę premiera. Tłumaczy, że był to spontaniczny odwet za gotowość rządu do podpisania umowy ACTA.
- Zrobiliśmy to w czterech - przyznaje. - To było dziecinnie łatwe. Dostaliśmy się do serwera, ale nasza akcja nie wyrządziła żadnych szkód. Zmieniliśmy zaledwie jeden plik główny, którego kopię zostawiliśmy zresztą na serwerze. Żadne dane nie zostały uszkodzone. Kiedy okazało się, że login i hasło do strony to admin i admin1, umarliśmy ze śmiechu. Musieliśmy to ujawnić.
Po co to robią?
- To po prostu hobby jak każde inne - tłumaczy Łukasz S. - Ktoś lubi pojeździć na snowboardzie, my lubimy pobuszować w sieci. Rywalizujemy ze sobą. Podmienialiśmy sobie na przykład nawzajem własne strony, by udowodnić, kto jest najlepszy. W tym gronie samiec alfa może być tylko jeden.
Łukasz wie, że po ujawnieniu jego danych, może się spodziewać konsekwencji. Ale się ich nie boi.
- Mam najlepszego prawnika w Opolskiem - chwali się. - A polskie prawo jest tak skonstruowane, że jeśli się nie przyznam, to niczego mi nie udowodnią. Poza tym nie ma takiego dowodu, którego nie da się obalić.
- Dowodem jest twój komputer, który pewnie prędzej czy później ktoś sprawdzi - zauważam.
- Wszystkie dyski mam tak szyfrowane, że dostanie się do nich zajmie im 100 lat. Już mnie nie będzie na tym świecie - śmieje się z uśmiechem Fir3.
Wiemy nieoficjalnie, że Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, która prowadzi śledztwo w sprawie włamania na strony rządowe, zapoznaje się z ustaleniami hakerów, którzy ujawnili Łukasza S. Katarzyna Koniecpolska, rzeczniczka ABW, nie chce tego komentować.
W czwartek jednego z członków hakerskiej grupy - Łukasza S., używającego pseudonimu Fir3 - zdemaskowali w sieci inni anonimowi spece od komputerów ukrywający się pod pseudonimem happyninjas. Na jednym z portali zamieścili jego dane osobowe, wiadomość, że w przeszłości był karany za przestępstwa komputerowe, zapis jego rozmów z innymi hakerami oraz informację, że trudnić ma się on włamaniami do sklepów internetowych.
Kontaktuję się z happyninjas, pytam, dlaczego to zrobili. "Nie popieramy e-terroryzmu, a tak właśnie widzimy te ataki. Jeśli to miała być forma protestu ze strony Anonymous lub Polish Underground, to uważamy ją za nieudaną. Jednak spowodowała również nagonkę na środowiska hakerskie oraz internet jako taki i treści w nim zawarte. (...) Ostatnie wydarzenia przyczynią się, niestety, do wprowadzenia sankcji i inwigilacji internautów przez dostawców lokalnych" - tłumaczą w przesłanym e-mailu. Zapewniają, że wszystkie informacje, które umieścili o Łukaszu S., są prawdziwe.
Z Łukaszem S. spotykam się w centrum Wrocławia. To młody, niepozorny, drobny dwudziestoparolatek. Kurtka z kapturem, szerokie spodnie, adidasy. Początkowo sprawia wrażenie nieco wystraszonego, ale szybko się rozluźnia. Ma 22 lata, pochodzi z Namysłowa. Tam ukończył techniku informatyczne w Zespole Szkół Rolniczych. Na tej szkole zakończył edukację. Od kilku lat mieszka we Wrocławiu. Nie pracuje. Jest komputerowym samoukiem. Czy jest hakerem?
- Nie lubię tego określenia - zaznacza. - Różnica między takimi jak ja a normalnymi użytkownikami komputerów polega na tym, że oni robią to, na co komputer im pozwala. Kiedy zaś ja siadam przed komputerem, to on robi to, co ja mu każę.
Kiedy pokazuję mu, co na jego temat zamieszczono w internecie, stwierdza, że to mieszanina prawd i kłamstw.
- Z tymi sklepami to jakaś ściema, każdy mógł się pode mnie podszyć - mówi. - Za włamanie na stronę sądu w Wałbrzychu i szkoły przez sąd w Kluczborku rzeczywiście zostałem skazany na prace społeczne. Ale potem przyczepili się, że mam w komputerze nielegalne oprogramowanie i skazano mnie dodatkowo na rok w zawieszeniu na trzy lata.
Pytam go o atak na stronę premiera. Tłumaczy, że był to spontaniczny odwet za gotowość rządu do podpisania umowy ACTA.
- Zrobiliśmy to w czterech - przyznaje. - To było dziecinnie łatwe. Dostaliśmy się do serwera, ale nasza akcja nie wyrządziła żadnych szkód. Zmieniliśmy zaledwie jeden plik główny, którego kopię zostawiliśmy zresztą na serwerze. Żadne dane nie zostały uszkodzone. Kiedy okazało się, że login i hasło do strony to admin i admin1, umarliśmy ze śmiechu. Musieliśmy to ujawnić.
Po co to robią?
- To po prostu hobby jak każde inne - tłumaczy Łukasz S. - Ktoś lubi pojeździć na snowboardzie, my lubimy pobuszować w sieci. Rywalizujemy ze sobą. Podmienialiśmy sobie na przykład nawzajem własne strony, by udowodnić, kto jest najlepszy. W tym gronie samiec alfa może być tylko jeden.
Łukasz wie, że po ujawnieniu jego danych, może się spodziewać konsekwencji. Ale się ich nie boi.
- Mam najlepszego prawnika w Opolskiem - chwali się. - A polskie prawo jest tak skonstruowane, że jeśli się nie przyznam, to niczego mi nie udowodnią. Poza tym nie ma takiego dowodu, którego nie da się obalić.
- Dowodem jest twój komputer, który pewnie prędzej czy później ktoś sprawdzi - zauważam.
- Wszystkie dyski mam tak szyfrowane, że dostanie się do nich zajmie im 100 lat. Już mnie nie będzie na tym świecie - śmieje się z uśmiechem Fir3.
Wiemy nieoficjalnie, że Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, która prowadzi śledztwo w sprawie włamania na strony rządowe, zapoznaje się z ustaleniami hakerów, którzy ujawnili Łukasza S. Katarzyna Koniecpolska, rzeczniczka ABW, nie chce tego komentować.
Najnowsze wiadomości
-
Czekają nas dwie premiery na wrocławskich scenach
-
Zobacz nowy dziecięcy szpital przy Koszarowej [FOTO]
-
Polscy projektanci w Sky Tower. Warto pooglądać
-
Dziecięcy szpital we wtorek przenosi się na Koszarową
-
Posłowie żądają dekomunizacji miast, a w Bogatyni...
-
Lotus, Lexus, Porsche - takie samochody zobaczysz w Hali Stulecia
-
Nie przegap! Masa imprez w weekend. Zobacz, co polecamy
- 25 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
15 głosów
-
Zaatakował premiera w internecie, zdemaskowano go
andrzej.rokosz
27.01.12, 09:43
Mądry premier powinien podziękować osobie, która ujawniła w jak kretyński sposób chronione są strony rządowe. O wyciągnięciu konsekwencji w stosunku do pseudo-informatyków biorących »
Najczęściej czytane24 htydzień



