Internauci pytają, czy w sieci nie będzie wolności

Jacek Harłukowicz
22.01.2012 , aktualizacja: 22.01.2012 18:41
A A A Drukuj
Wrocławscy internauci protestują przeciwko przyjęciu przez rząd międzynarodowej umowy ACTA. Na wtorek przed budynkiem urzędu wojewódzkiego planowana jest pikieta w obronie wolności słowa w internecie. Na razie użytkownicy z Wrocławia skrzykują się w portalu społecznościowym Facebook.
18 stycznia 2012 r. Wyłączona anglojęzyczna Wikipedia - protest przeciwko restrykcyjnym przepisom opracowanym w Kongresie i Senacie USA dotyczącym internetu.
18 stycznia 2012 r. Wyłączona anglojęzyczna Wikipedia - protest przeciwko restrykcyjnym przepisom opracowanym w Kongresie i Senacie USA dotyczącym internetu.
Podobne pikiety planowane są także w innych miastach. (Wrocławianie mówią NIE dla ACTA

CTA to międzynarodowa umowa, która ma na celu walkę z piractwem i podróbkami towarów. Mają ją podpisać m.in.: USA, Unia Europejska, Japonia, Australia i Szwajcaria. Rada UE już podjęła decyzję o jej przyjęciu. W komunikacie w tej sprawie napisano: "Celem ACTA jest nawiązanie międzynarodowej współpracy, aby poprawić egzekwowanie prawa własności intelektualnej i stworzyć międzynarodowe standardy działań przeciw naruszeniu własności intelektualnej na dużą skalę". Aby ACTA obowiązywała w Polsce, umowę musi ostatecznie podpisać rząd i przyjąć parlament.

Przeciwko umowie protestują organizacje pozarządowe. Krytykują to, że negocjacje, które rząd prowadził w tej sprawie, utajniono i nie informowano opinii publicznej o skutkach wprowadzenia umowy. Według nich może ona także zagrozić wolności słowa w internecie oraz naruszyć prawo do prywatności.



Dyskusja o umowie ACTA zbiegła się w czasie z protestem przeciwko antypirackim ustawom amerykańskiego Kongresu. W ubiegłą środę na 24 godz. wyłączona została anglojęzyczna Wikipedia.

Rozmowa z Tomaszem Chabinką, wrocławianinem, członkiem Stowarzyszenia Wikimedia współtworzącego światową encyklopedię internetową Wikipedia

Jacek Harłukowicz: Jakie obawy wobec nowych przepisów dotyczących internetu mają szefowie angielskojęzycznej Wikipedii, że zdecydowali się na całą dobę zamknąć stronę?

Tomasz Chabinka: Rzecz dotyczy dwóch ustaw, nad którymi dyskutuje amerykański Kongres. Politycy zapewniają, że ich głównym celem jest walka z piractwem internetowym. Jednak społeczność internetowa obawia się, że mogą one uderzyć w podstawowe prawa użytkowników sieci, w szczególności prawo do wolności wypowiedzi. Wikipedia boi się, że wprowadzenie tych ustaw doprowadziłoby nawet do tego, że musiałaby zakończyć swoją działalność. W proponowanych ustawach jest zapis, który głosi, że strona w sieci, co do której istnieje obawa, że umieszczone na niej treści mogą naruszać czyjeś prawa autorskie, może zostać automatycznie zamknięta, nawet bez wyroku sądu.

Protesty zapowiadają także niemiecka, francuska, a nawet polska wersja Wikipedii. Co łączy te działania z ustawami amerykańskiego Kongresu?

- Niebawem w życie ma wejść międzynarodowa umowa ACTA. Europejska społeczność Wikipedii dyskutuje obecnie, czy podjąć protest przeciwko jej zapisom. Podobnie jak rozwiązania amerykańskie, ACTA pod pretekstem walki z piractwem wprowadza zapisy, które mogą uderzyć w wolność w internecie. Jest w niej m.in. przepis, który mówi, że obowiązek dbania o to, aby użytkownicy nie ściągali nielegalnych treści, spada na dostarczycieli internetu. To rodzi obawę, że będą oni musieli śledzić użytkowników, patrzeć im na ręce. Wszystko po to, aby uniknąć ewentualnych kar.

Czy sprawa wyłączenia w ramach protestu polskiej Wikipedii jest już przesądzona?

- Takiej decyzji na razie nie ma, choć jest wiele argumentów, które do niej przybliżają. Są też głosy przeciwne, bo choć uważamy, że ACTA jest szkodliwa, to nie mamy żadnego na nią wpływu. Poza tym Wikipedia znajduje się na serwerach amerykańskich, więc nawet jeśli sprzeciwiamy się podpisaniu ACTA, to akurat ten dokument Wikipedii nie dotyczy. Do niej stosuje się prawo amerykańskie. W Polsce protesty przeciwko ACTA zapowiada zawiązana już silna koalicja organizacji pozarządowych.

Większe oburzenie wynika z ewentualnych konsekwencji podpisania umowy czy sposobu, w jaki rząd do tej decyzji dochodził - bez konsultacji społecznych?

- Nasza krytyka dotyczy obu kwestii. Ale rzeczywiście szczególnie oburzające w tej sprawie jest to, że obywatele, użytkownicy internetu, organizacje pozarządowe nie zostały dopuszczone do konsultowania zapisów umowy. W tej sprawie władze zachowały się wobec nas bardzo lekceważąco.

Po proteście Wikipedii i krytyce umowy ACTA ze strony organizacji pozarządowych minister cyfryzacji Michał Boni zapowiedział, że będzie o sprawie jeszcze rozmawiał z premierem. Wierzy pan, że można w tej sprawie jeszcze coś zmienić?

- Póki co za polskiej prezydencji zakończyły się negocjacje międzynarodowe. ACTA musi jeszcze przyjąć formalnie polski rząd, co stać ma się 26 stycznia. Później jeszcze musi przegłosować ją parlament. Minister Boni chce ponoć jeszcze raz przedyskutować zgodę na przyjęcie ACTA, jaką premier dał ministrowi gospodarki. Dzięki protestowi anglojęzycznej Wikipedii ta sprawa stała się głośna i minister wziął pod uwagę wątpliwości podnoszone przez internautów i wspomnianą koalicję organizacji pozarządowych. To dobrze, bo walka idzie o wolność. Przyjęcie tych ustaw to jej koniec w internecie. I koniec Wikipedii, inicjatywy, którą przez wiele lat tworzyły tysiące wolontariuszy, a z której korzystają miliony ludzi. Wolontariusze nic za swoją pracę nie chcieli, Wikipedia jest dostępna za darmo dla każdego, a nagle pojawią się politycy i oświadczają, że w imię mętnych przepisów o prawie autorskim chcą nam tego zabronić.

Zobacz więcej na temat:

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 36 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    18 głosów

  • Spróbujcie na forum napisać że nie lubicie gejów aa.6 22.01.12, 20:02

    Przecież już w tej chwili nie ma wolności w sieci. Spróbujcie na forum napisać że nie lubicie gejów. Zgodnie z "wolnością GW" można tylko pisać że się ich lubi.»

  • Jak Orban chce za mordę wziąć banki trombozuh 22.01.12, 22:41

    to się to nazywa dyktatura, faszyzm i łamanie wolności i demokracji. Ale jak UE chce za mordę wziąć cały internet, to się to nazywa że walczy o prawa autorskie biednych autorów, he he...»

  • Internauci pytają, czy w sieci nie będzie wolności krasnaladamu 23.01.12, 09:55

    Ten artykuł/wywiad jest dla mnie niejasny. Głównie rzucanie sloganem o zamachu na wolność słowa i ogłoszenie, że Wikipedia się boi. Ale dlaczego? Może jakiś przykład? Przecież na Wikipedii »