Zielone płuca Legnicy odzyskują wreszcie zdrowy oddech
03.01.2012
, aktualizacja: 02.01.2012 17:57
Zabytkowy park miejski w Legnicy spustoszony przez wichurę w 2009 roku został odtworzony. Miasto dzięki dotacjom i pomocy mieszkańców posadziło tam prawie sto tysięcy roślin. W ciągu 10 lat park powinien powrócić do stanu sprzed wichury
23 lipca 2009 roku wichura zamieniła park w cmentarzysko roślin. Zniszczonych zostało ponad 60 proc. drzew, wiele zabytkowych - w tym najstarsze, 300-letnie. Mieszkańcy byli w rozpaczy, bo park to zielone serce Legnicy. Przez lata był jego największą chlubą i kawałkiem historii miasta. Przed drugą wojną światową odbywały się tam prestiżowe wystawy ogrodnicze, na które zjeżdżały tysiące ludzi z całych ówczesnych Niemiec. Organizowano rejsy gondolami, a staw miał podgrzewaną wodę. Od ponad 200 lat park był dla legniczan miejscem spotkań, pierwszych randek i popołudniowych spacerów z dziećmi.
Jego odbudowa nie poszłaby tak sprawnie, gdyby nie dotacje z Narodowego oraz Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (w sumie ponad 3 mln zł). Pomogli też mieszkańcy, którzy poprosili o uruchomienie konta, na które wpłacali darowizny. Pieniądze zbierało także Towarzystwo Miłośników Legnicy "Pro Legnica". Za podarowaną przez legniczan kwotę miasto wiosną 2010 roku nasadziło pierwsze rośliny. Najpierw jednak długo trwało uprzątanie powalonych drzew i zabezpieczanie parku, by zniszczone rośliny nie zrobiły nikomu krzywdy. Kilkuset legniczan przez kilka sobót w czynie społecznym znosiło ciężkie gałęzie, wyciągało je z wody i grabiło śmieci.
Odpowiedzialna za odbudowę parku nowosądecka firma Park-M głównie w ubiegłym roku nasadziła ponad 1,1 tys. drzew, m.in. dębów, buków, klonów, kasztanowców, leszczyn, sosen i brzóz i przede wszystkim lip drobnolistnych, krymskich i szerokolistnych.
- Te ostatnie to były ukochane drzewa Eduarda Petzolda, utalentowanego i bardzo znanego w Europie architekta parków i ogrodów, który zaprojektował na pewno zachodnią część parku, a przypisuje mu się także projekty pozostałych fragmentów - opowiada Henryka Zdziech, główny specjalista ds. zieleni miejskiej w legnickim ratuszu. - Wszystkie prace w parku zmierzały do jego wiernego odtworzenia. Każda roślina została posadzona zgodnie z jego historycznym układem. Sadziliśmy drzewa mniej więcej 20-letnie, stąd teraz możemy patrzeć na park oczami Petzolda, gdy go tworzył.
W parku pojawiło się także ponad 10 tys. krzewów ozdobnych (m.in. hortensji, jaśminowców i cisów) i ponad 80 tys. bylin, takich jak bergenie, liliowce czy bluszcze. Odbudowa przebiegała bez większych problemów. Tylko niewielką część roślin uszkodził opad śniegu z początku maja, a szkody powodowali także wandale, którzy kradli droższe rośliny albo bezmyślnie je niszczyli. Część z nich udało się jednak przyłapać na gorącym uczynku, a zniszczenia zgłoszono policji.
- Za pięć, najwyżej 10 lat park będzie przypominał ten sprzed wichury - opowiada Zdziech. - Oczywiście zabytkowych drzew już nie odzyskamy, ale cieszymy się z tego, co się udało zrobić. To był dla całego miasta potężny wysiłek.
Jego odbudowa nie poszłaby tak sprawnie, gdyby nie dotacje z Narodowego oraz Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (w sumie ponad 3 mln zł). Pomogli też mieszkańcy, którzy poprosili o uruchomienie konta, na które wpłacali darowizny. Pieniądze zbierało także Towarzystwo Miłośników Legnicy "Pro Legnica". Za podarowaną przez legniczan kwotę miasto wiosną 2010 roku nasadziło pierwsze rośliny. Najpierw jednak długo trwało uprzątanie powalonych drzew i zabezpieczanie parku, by zniszczone rośliny nie zrobiły nikomu krzywdy. Kilkuset legniczan przez kilka sobót w czynie społecznym znosiło ciężkie gałęzie, wyciągało je z wody i grabiło śmieci.
Odpowiedzialna za odbudowę parku nowosądecka firma Park-M głównie w ubiegłym roku nasadziła ponad 1,1 tys. drzew, m.in. dębów, buków, klonów, kasztanowców, leszczyn, sosen i brzóz i przede wszystkim lip drobnolistnych, krymskich i szerokolistnych.
- Te ostatnie to były ukochane drzewa Eduarda Petzolda, utalentowanego i bardzo znanego w Europie architekta parków i ogrodów, który zaprojektował na pewno zachodnią część parku, a przypisuje mu się także projekty pozostałych fragmentów - opowiada Henryka Zdziech, główny specjalista ds. zieleni miejskiej w legnickim ratuszu. - Wszystkie prace w parku zmierzały do jego wiernego odtworzenia. Każda roślina została posadzona zgodnie z jego historycznym układem. Sadziliśmy drzewa mniej więcej 20-letnie, stąd teraz możemy patrzeć na park oczami Petzolda, gdy go tworzył.
W parku pojawiło się także ponad 10 tys. krzewów ozdobnych (m.in. hortensji, jaśminowców i cisów) i ponad 80 tys. bylin, takich jak bergenie, liliowce czy bluszcze. Odbudowa przebiegała bez większych problemów. Tylko niewielką część roślin uszkodził opad śniegu z początku maja, a szkody powodowali także wandale, którzy kradli droższe rośliny albo bezmyślnie je niszczyli. Część z nich udało się jednak przyłapać na gorącym uczynku, a zniszczenia zgłoszono policji.
- Za pięć, najwyżej 10 lat park będzie przypominał ten sprzed wichury - opowiada Zdziech. - Oczywiście zabytkowych drzew już nie odzyskamy, ale cieszymy się z tego, co się udało zrobić. To był dla całego miasta potężny wysiłek.
Najnowsze wiadomości
-
Prokurator stawia zarzuty za śmierć w przepompowni
-
Legendarna polska tancerka przyjedzie do Wrocławia
-
Była dolnośląska posłanka Beata Sawicka skazana na 3 lata
-
Napad na sortownię pieniędzy. Policja szuka sprawcy
-
Bardzo długie czekanie na tramwaj w deszczu i chłodzie
-
Skarga w sprawie trawy na Stadionie Miejskim odrzucona
-
Wybierz się na niedzielną Wielką Majówkę ornitologów
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
3 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień






więcej zdjęć