Jak zrelaksować domowego kota za pomocą dyfuzora
18.11.2011
, aktualizacja: 18.11.2011 20:14
Czy możemy i w jaki sposób zmieniać zachowania zwierząt? W piątek na Uniwersytecie Przyrodniczym rozmawiali o tym specjaliści z całego kraju
- Zachowania zwierząt zależą od wielu czynników wewnętrznych i zewnętrznych, od ich potrzeb i motywacji. Na przykład samice kolibrów oddają się prostytucji: pozwalają na seks w zamian za dostęp do nektarodajnych kwiatów - mówiła prof. Ewa Godzińska, prezes Polskiego Towarzystwa Etologicznego. - U części zwierząt ewolucja od pewnego momentu zamieniła się w koewolucję z człowiekiem: zachowania i funkcje zwierząt domowych ulegały zmianom, np. zwiększyły się ich zdolności do komunikowania się człowiekiem; weźmy choćby przymilne zachowania kotów, które odwołują się do naszych uczuć opiekuńczych.
Profesor opowiadała o zachowaniach, które mają charakter reliktów z dawnej przeszłości. Piotr Korda, etolog z warszawskiego Instytutu Biologii Doświadczalnej PAN, postawił hipotezę, że na pozór niezrozumiałe wymioty u suk zajmujących się szczeniętami mogą mieć związek z tzw. wymiotami rodzicielskimi: kiedyś suki psowatych prawdopodobnie przynosiły swoim małym mięso, które najpierw same przetrawiały i po zwymiotowaniu dawały szczeniakom.
- Wiedzy o zachowaniach zwierząt dostarczają nam nie tylko najnowsze badania, ale także zapomniane prace. Fascynujący był sposób, w jaki sir John Lubbock, biolog i polityk, porozumiewał się ze swoim psem za pomocą specjalnych kart, co opisał w swojej książce z 1888 roku - opowiadała prof. Godzińska.
Prekursorka zwierzęcej medycyny behawioralnej w Polsce Joanna Iracka ostrzegała przed zagrożeniami ze strony psów. Jej zdaniem ryzyko pogryzień rośnie wraz ze zwiększającą się w ciągu ostatnich 20 lat różnorodnością ras w Polsce, także obrończych i bojowych, które kupują niedoświadczone osoby. Poza tym powstaje coraz więcej fundacji ratujących porzucone psy: - Paradoksalnie, ci ludzie, wkładający wiele energii w to, żeby pomóc zwierzakom, czasem, mimo dobrej woli, oddają do adopcji zwierzęta, które mogą być zagrożeniem dla nowych właścicieli.
Irena Iracka uważa też, że czasem przecenia się możliwości rehabilitacji psów, nie biorąc pod uwagę potencjalnej niefachowości trenera, ale i cech wrodzonych oraz wcześniejszych trudnych doświadczeń psa.
Gościem specjalnym sympozjum był prof. Patrick Pageat z Francji, który radził, jak wpływać na zachowania zwierząt za pomocą feromonów. Jest dyrektorem IRSEA, prywatnego instytutu naukowego, który jest jedynym ośrodkiem na świecie, gdzie opatentowano ponad setkę preparatów opartych głównie na feromonach. Jego specjalnością są syntetyczne feromony kojące.
Kot, który czuje się bezpiecznie i dobrze, ociera głową o sprzęty wokół siebie, zostawiając na nich feromony policzkowe, które informują otoczenie o jego dobrym samopoczuciu. Dzięki pracom naukowym prof. Pageata można kupić preparaty dla zestresowanych kotów, które są syntetycznym odpowiednikiem kocich feromonów policzkowych, natomiast dla psów zestresowanych np. podróżą, zmianą właściciela, fajerwerkami - sztuczne feromony analogiczne do tych, które są wydzielane przez gruczoły sutkowe karmiących suk. Feromonami można spryskiwać mieszkanie, auto, można włączyć dyfuzor do kontaktu.
Profesor przytaczał także wyniki badań prowadzonych na koniach, kurach, królikach, świniach, a nawet słoniach i tygrysach - w każdym przypadku podawanie syntetycznych feromonów sprawiało, że zwierzęta łagodniały, wyzbywały się lęków, były mniej agresywne, chętniejsze do współpracy. - Feromonoterapia, która nie ma skutków ubocznych i nie uzależnia, bardzo rozwija się od kilkunastu lat - mówił Francuz.
Profesor opowiadała o zachowaniach, które mają charakter reliktów z dawnej przeszłości. Piotr Korda, etolog z warszawskiego Instytutu Biologii Doświadczalnej PAN, postawił hipotezę, że na pozór niezrozumiałe wymioty u suk zajmujących się szczeniętami mogą mieć związek z tzw. wymiotami rodzicielskimi: kiedyś suki psowatych prawdopodobnie przynosiły swoim małym mięso, które najpierw same przetrawiały i po zwymiotowaniu dawały szczeniakom.
- Wiedzy o zachowaniach zwierząt dostarczają nam nie tylko najnowsze badania, ale także zapomniane prace. Fascynujący był sposób, w jaki sir John Lubbock, biolog i polityk, porozumiewał się ze swoim psem za pomocą specjalnych kart, co opisał w swojej książce z 1888 roku - opowiadała prof. Godzińska.
Prekursorka zwierzęcej medycyny behawioralnej w Polsce Joanna Iracka ostrzegała przed zagrożeniami ze strony psów. Jej zdaniem ryzyko pogryzień rośnie wraz ze zwiększającą się w ciągu ostatnich 20 lat różnorodnością ras w Polsce, także obrończych i bojowych, które kupują niedoświadczone osoby. Poza tym powstaje coraz więcej fundacji ratujących porzucone psy: - Paradoksalnie, ci ludzie, wkładający wiele energii w to, żeby pomóc zwierzakom, czasem, mimo dobrej woli, oddają do adopcji zwierzęta, które mogą być zagrożeniem dla nowych właścicieli.
Irena Iracka uważa też, że czasem przecenia się możliwości rehabilitacji psów, nie biorąc pod uwagę potencjalnej niefachowości trenera, ale i cech wrodzonych oraz wcześniejszych trudnych doświadczeń psa.
Gościem specjalnym sympozjum był prof. Patrick Pageat z Francji, który radził, jak wpływać na zachowania zwierząt za pomocą feromonów. Jest dyrektorem IRSEA, prywatnego instytutu naukowego, który jest jedynym ośrodkiem na świecie, gdzie opatentowano ponad setkę preparatów opartych głównie na feromonach. Jego specjalnością są syntetyczne feromony kojące.
Kot, który czuje się bezpiecznie i dobrze, ociera głową o sprzęty wokół siebie, zostawiając na nich feromony policzkowe, które informują otoczenie o jego dobrym samopoczuciu. Dzięki pracom naukowym prof. Pageata można kupić preparaty dla zestresowanych kotów, które są syntetycznym odpowiednikiem kocich feromonów policzkowych, natomiast dla psów zestresowanych np. podróżą, zmianą właściciela, fajerwerkami - sztuczne feromony analogiczne do tych, które są wydzielane przez gruczoły sutkowe karmiących suk. Feromonami można spryskiwać mieszkanie, auto, można włączyć dyfuzor do kontaktu.
Profesor przytaczał także wyniki badań prowadzonych na koniach, kurach, królikach, świniach, a nawet słoniach i tygrysach - w każdym przypadku podawanie syntetycznych feromonów sprawiało, że zwierzęta łagodniały, wyzbywały się lęków, były mniej agresywne, chętniejsze do współpracy. - Feromonoterapia, która nie ma skutków ubocznych i nie uzależnia, bardzo rozwija się od kilkunastu lat - mówił Francuz.
Najnowsze wiadomości
-
Czekają nas dwie premiery na wrocławskich scenach
-
Zobacz nowy dziecięcy szpital przy Koszarowej [FOTO]
-
Polscy projektanci w Sky Tower. Warto pooglądać
-
Dziecięcy szpital we wtorek przenosi się na Koszarową
-
Posłowie żądają dekomunizacji miast, a w Bogatyni...
-
Lotus, Lexus, Porsche - takie samochody zobaczysz w Hali Stulecia
-
Nie przegap! Masa imprez w weekend. Zobacz, co polecamy
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
9 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień




