Historia. Wrocławianom należy się mit 80 milionów

Beata Maciejewska
17.11.2011 , aktualizacja: 17.11.2011 00:46
A A A Drukuj
Zdjęcia do filmu Waldemara Krzystka 80 milionów zaczęły się od starcia manifestantów z milicją na moście Grunwaldzkim Fot. Mieczysław Michalak / Agencja Gazeta Zdjęcia do filmu Waldemara Krzystka 80 milionów zaczęły się od starcia manifestantów z milicją na moście Grunwaldzkim
To była kultowa historia. Trzydzieści lat temu cała Polska opowiadała o trzech takich z Wrocławia, którzy wykiwali "czerwonych" i wyprowadzili z konta "Solidarności" 80 milionów złotych. Jest duża szansa, że znów zacznie mówić, a Wrocław wzmocni swój mit bastionu opozycji, miasta z fantazją i brakiem pokory
Plakat filmu Waldemara Krzystka '80 milionów'
.
Plakat filmu Waldemara Krzystka '80 milionów'
Filip Bobek w drugim dniu zdjęciowym na planie filmu '80 milionów'
Fot. Mieczysław Michalak / Agencja Gazeta
Filip Bobek w drugim dniu zdjęciowym na planie filmu '80 milionów'
Kręcenie sceny koncertu muzyków Filharmonii Wrocławskiej w zajezdni MPK. W środku Agnieszka Grochowska
Fot. Mieczysław Michalak / Agencja Gazeta
Kręcenie sceny koncertu muzyków Filharmonii Wrocławskiej w zajezdni MPK. W środku Agnieszka Grochowska
Właśnie wchodzi na ekrany film Waldemara Krzystka "80 milionów", opowiadający o słynnym skoku na bank. W piątek na pokazie przedpremierowym zobaczy go Wrocław, a w poniedziałek Warszawa. Tamtejszą uroczystą premierę zaszczyci prezydent Bronisław Komorowski z małżonką oraz spora część rządu i Sejmu.

Niech was jednak nie zwiedzie ta pompa, bo film Krzystka pompy jest pozbawiony. A także bogoojczyźnianego nadęcia, martyrologii i rozdzierania szat, że znów nam się nie udało. Udało się, i to jak! Wrocław był jedynym ośrodkiem "Solidarności", który ocalił związkowe pieniądze i zdobył sławę regionu przygotowanego na każde zagrożenie. Na dodatek zrobił to z taką brawurą, że starczyło jej na sensacyjny film i scenarzysta Krzysztof Kopka nie musiał zbyt często odwoływać się do swojej fantazji, żeby pokazać fantazję Wrocławia. A Krzystek mógł bez kombinowania zrobić kino akcji.

Pościgi samochodowe, podsłuchy, ubecy i AK w jednym tramwaju, piękne kobiety (jedne złe, a inne dobre), a przede wszystkim trzech młodych chłopaków, którzy dostają szansę na udział w przygodzie. Muszą stać się zawodowymi rewolucjonistami. Jak mówi Krzysztof Kopka (i ma rację), historia skoku na kasę dolnośląskiej "Solidarności" jest historią optymistyczną, o ludziach, którzy odważyli się na wielkie ryzyko i wygrali.

Kilka lat temu warszawski historyk badający czas stanu wojennego w rozmowie dla "Gazety" zaskoczył mnie swoją wizją historii opozycyjnego Wrocławia. Dawny działacz podziemia przyznał (z ogromną niechęcią), że owszem, Wrocław był twierdzą "Solidarności", ale reszta Polski też budowała fortyfikacje. Potwierdził, że wrocławska demonstracja w drugą rocznicę podpisania porozumień sierpniowych mogła być największą w kraju (na ulicę wyszło co najmniej 50 tysięcy ludzi), ale to żadna zasługa. Po prostu Wrocław jest dużym miastem. Pieniądze z konta "S" wybraliśmy (niemal wszystko, łącznie w dwóch wypłatach 90 mln zł), ale Warszawie też się udało. A że tylko 10 mln zł? Być może Wrocław miał więcej pieniędzy. Frasyniuk okazał się oczywiście dzielny, pomagał strajkującym, ale to nie wpłynęło na długość oporu, itp. itd.

Mój rozmówca powinien był jeszcze dodać, że jak w latach 80. w Warszawie na ulicę wyszło 1000 osób, to mówiły o tym światowe media, a jak u nas demonstrowały dziesiątki tysięcy, to nie mogliśmy się z tym dalej przebić. I dalej się nie przebijamy. Inna sprawa, że trudno mieć pretensje do innych, że nas nie doceniają, skoro sami o uznanie nie umieliśmy zadbać. A może nie chcieliśmy, bo oceniamy, że to żadna historia.

W ubiegłym roku, w rocznicę wybuchu wrocławskiego Sierpnia, na Rynku odbywała się uroczystość wręczania odznaczeń ludziom, którzy walczyli kiedyś o wolny Wrocław. Służby porządkowe zarezerwowały dla przybyłych całą pierzeję Rynku koło fontanny. Niepotrzebnie. Prezydent przemawiał do kilku sztandarów. Przykra pustka okazała się wyjątkowo widoczna. Za to o tym, że Frasyniuk wykorzystał owe 80 milionów do założenia prywatnej firmy, słyszę często.

Jakieś jaskółki, które mogą zwiastować zmianę, już się pojawiły, ale czy ta zmiana nastąpi - nie wiadomo. Ośrodek "Pamięć i Przyszłość" rozpoczął przejmowanie od MPK legendarnej zajezdni przy ul. Grabiszyńskiej, gdzie zaczął się wrocławski Sierpień. Miejsce autobusów mają zająć wystawy historyczne. To tutaj Wrocław zamierza się chwalić legendą "Solidarności" i pokazać powojenne dzieje Dolnego Śląska. Pokazy multimedialne, przestrzenne aranżacje, gry edukacyjne, widowiska typu "światło i dźwięk" i 150 tys. widzów rocznie - takie plany ma Marek Mutor, dyrektor Ośrodka. Niestety, plany są tylko planami (choć Ośrodek rozpoczął wśród mieszkańców wielką akcję zbierania pamiątek) i na widzów przyjdzie kilka lat poczekać. A film Krzystka już od przyszłego piątku będzie wyświetlany w kinach całej Polski.

Idźcie, zobaczcie i niech wrocławska fantazja zwycięży. Ten mit się miastu należy. Jeśli przekonajmy się do niego sami, to przekonamy też resztę kraju.

Oficjalne fotosy filmu. Kliknij na zdjęcie, aby obejrzeć galerię: Kliknij, by obejrzeć galerię

Zobacz więcej na temat:

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 37 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    13 głosów

  • A "potem" biedny kierowca z MPK benkmen 17.11.11, 11:50

    Frasyniuk ps "Jeden z trzech takich" stał się nagle jednym z najbogatszych przedsiębiorców we Wrocławiu.Taaa... Polskie drogi : od rewolucjonera do milionera.»

  • Historia. Wrocławianom należy się mit 80 milionów aaannemarie 17.11.11, 16:22

    Dobrze, że się do tego wraca. Pamiętam, jak trzymaliśmy kciuki za ukrywającego się Frasyniuka. To był prawdziwy wyczyn. Podobnie, jak skręcenie sprzed nosa eSBekom tych milionów. To »