Wrocławski stadion będzie droższy niż planowało miasto
14.11.2011
, aktualizacja: 13.11.2011 18:40
Max Bögl miał, zgodnie z umową, zejść z placu budowy do końca października, jednak pracy pozostało jeszcze sporo. Wciąż nie są gotowe parking dla autobusów oraz elementy tzw. małej architektury - m.in. ławki i zieleń.
Budowa infrastruktury wokół wrocławskiej areny na Euro 2012 jest opóźniona o co najmniej trzy miesiące. Ma powstać do końca roku, ale stadion będzie droższy, niż początkowo zakładano. Miasto prowadzi negocjacje z wykonawcą w sprawie nowego terminu zakończenia prac i dodatkowych kosztów
ZOBACZ TAKŻE
- Koniec z jazdą na gapę na mecze - dwa bilety w jednym (27-11-11, 10:00)
- Były mecze i wielkie widowiska - oceniamy nowy stadion (12-11-11, 11:37)
- Dlaczego opłaca się inwestycja w promocję stadionu (02-11-11, 07:00)
- Wrocławski stadion na Euro pod kreską, ale wypromowany (31-10-11, 08:37)
Stadion miał być gotowy w połowie tego roku. I choć w czerwcu została położona murawa na płycie boiska, to budowa trwała w najlepsze. Mimo to Jens Stark, dyrektor kontraktu w Max Bögl, triumfalnie wówczas ogłosił, że firma dotrzymała terminu.
I miał rację, bo miasto kilka tygodni wcześniej, po rozmowach z głównym wykonawcą, podpisało aneks do umowy, wydłużający termin budowy stadionu o trzy miesiące. Urzędnicy nieoficjalnie przyznawali wtedy, że pierwotny czerwcowy termin był od początku nie do dotrzymania. Tłumaczyli, że trzeba było jednak UEFA coś obiecać, żeby organizacja Euro 2012 nie była we Wrocławiu zagrożona.
Teraz okazuje się, że i ten aneksowany przez spółkę i miasto termin nie zostanie dotrzymany. Niemcy mieli zgodnie z umową zejść z placu budowy do końca października, jednak pracy pozostało jeszcze sporo. Wciąż nie są gotowe parking dla autobusów oraz elementy tzw. małej architektury - m.in. ławki i zieleń. - Jeśli warunki atmosferyczne będą sprzyjające, to być możemy zdążymy z zakończeniem całej budowy do końca tego roku. Jeśli nie, to wszystko przedłuży się jeszcze o kilka miesięcy - przyznaje Michał Janicki, wiceprezydent Wrocławia odpowiedzialny za budowę stadionu.
Zgodnie z warunkami umowy Max Bögl powinien teraz ponieść karę za każdy dzień opóźnienia. Ale do umowy zostanie dopisany kolejny aneks, wyznaczający kolejny ostateczny termin ukończenia budowy. - I miastu, i nam zależy, aby taki aneks jak najszybciej podpisać - mówi Jan Wawrzyniak, rzecznik Maksa Bögla.
Negocjacje nie dotyczą tylko terminów, ale - co ważniejsze - przede wszystkim płatności. Wiadomo, że koszt budowy przekroczy zakładane 800 mln zł. Co wtedy? - Miasto nie będzie mogło już na siebie wziąć kredytu, bo nie jest w stanie. Tę sprawę będzie musiała rozwiązać spółka Wrocław 2012 i prezes Sławomir Wojtas - mówi Janicki. To oznacza, że będzie ona musiała wziąć kredyt.
Max Bögl przedstawił kilkanaście punktów, według których Niemcy nie ponoszą odpowiedzialności za opóźnienia. Wymieniają niekorzystne warunki atmosferyczne, czyli srogą zimę z ubiegłego roku, która wpłynęła na przesunięcie prac, i częste wizyty oficjeli UEFA, na czas których trzeba było wstrzymać budowę i posprzątać jego otoczenie. Miało to powodować opóźnienia: niektórzy z podwykonawców nie byli w stanie nadrobić zaległej pracy, bo mieli zlecenia na innych obiektach.
- Chodzi też o imprezy i mecze, które od września organizowano na stadionie. Przez nie musieliśmy część prac wstrzymać - tłumaczy Jan Wawrzyniak.
- Przyglądamy się każdemu z tych argumentów, ale Max Bögl miał świadomość tego, na co się pisze i jakie go obowiązują terminy. W każdym z tych punktów jest bardzo wiele szczegółów, dlatego ich rozpatrywanie potrwa jakiś czas - mówi Janicki.
Taktyka negocjacyjna miasta polega między innymi na możliwości cofnięcia premii, jaką Max Bögl otrzymał kilka miesięcy temu za wykonane w terminie prace. - Możemy ją zakwalifikować jako część wynagrodzenia za prace, które teraz są wykonywane. Ale to tylko jedna z możliwości. Na razie nadal rozmawiamy - zastrzega Janicki.
Ile miasto będzie musiało dodatkowo zapłacić i kiedy Niemcy zejdą ostatecznie z placu budowy, będzie wiadomo pod koniec listopada. Tyle czasu dały sobie obie strony na ustalenie szczegółów aneksu.
I miał rację, bo miasto kilka tygodni wcześniej, po rozmowach z głównym wykonawcą, podpisało aneks do umowy, wydłużający termin budowy stadionu o trzy miesiące. Urzędnicy nieoficjalnie przyznawali wtedy, że pierwotny czerwcowy termin był od początku nie do dotrzymania. Tłumaczyli, że trzeba było jednak UEFA coś obiecać, żeby organizacja Euro 2012 nie była we Wrocławiu zagrożona.
Teraz okazuje się, że i ten aneksowany przez spółkę i miasto termin nie zostanie dotrzymany. Niemcy mieli zgodnie z umową zejść z placu budowy do końca października, jednak pracy pozostało jeszcze sporo. Wciąż nie są gotowe parking dla autobusów oraz elementy tzw. małej architektury - m.in. ławki i zieleń. - Jeśli warunki atmosferyczne będą sprzyjające, to być możemy zdążymy z zakończeniem całej budowy do końca tego roku. Jeśli nie, to wszystko przedłuży się jeszcze o kilka miesięcy - przyznaje Michał Janicki, wiceprezydent Wrocławia odpowiedzialny za budowę stadionu.
Zgodnie z warunkami umowy Max Bögl powinien teraz ponieść karę za każdy dzień opóźnienia. Ale do umowy zostanie dopisany kolejny aneks, wyznaczający kolejny ostateczny termin ukończenia budowy. - I miastu, i nam zależy, aby taki aneks jak najszybciej podpisać - mówi Jan Wawrzyniak, rzecznik Maksa Bögla.
Negocjacje nie dotyczą tylko terminów, ale - co ważniejsze - przede wszystkim płatności. Wiadomo, że koszt budowy przekroczy zakładane 800 mln zł. Co wtedy? - Miasto nie będzie mogło już na siebie wziąć kredytu, bo nie jest w stanie. Tę sprawę będzie musiała rozwiązać spółka Wrocław 2012 i prezes Sławomir Wojtas - mówi Janicki. To oznacza, że będzie ona musiała wziąć kredyt.
Max Bögl przedstawił kilkanaście punktów, według których Niemcy nie ponoszą odpowiedzialności za opóźnienia. Wymieniają niekorzystne warunki atmosferyczne, czyli srogą zimę z ubiegłego roku, która wpłynęła na przesunięcie prac, i częste wizyty oficjeli UEFA, na czas których trzeba było wstrzymać budowę i posprzątać jego otoczenie. Miało to powodować opóźnienia: niektórzy z podwykonawców nie byli w stanie nadrobić zaległej pracy, bo mieli zlecenia na innych obiektach.
- Chodzi też o imprezy i mecze, które od września organizowano na stadionie. Przez nie musieliśmy część prac wstrzymać - tłumaczy Jan Wawrzyniak.
- Przyglądamy się każdemu z tych argumentów, ale Max Bögl miał świadomość tego, na co się pisze i jakie go obowiązują terminy. W każdym z tych punktów jest bardzo wiele szczegółów, dlatego ich rozpatrywanie potrwa jakiś czas - mówi Janicki.
Taktyka negocjacyjna miasta polega między innymi na możliwości cofnięcia premii, jaką Max Bögl otrzymał kilka miesięcy temu za wykonane w terminie prace. - Możemy ją zakwalifikować jako część wynagrodzenia za prace, które teraz są wykonywane. Ale to tylko jedna z możliwości. Na razie nadal rozmawiamy - zastrzega Janicki.
Ile miasto będzie musiało dodatkowo zapłacić i kiedy Niemcy zejdą ostatecznie z placu budowy, będzie wiadomo pod koniec listopada. Tyle czasu dały sobie obie strony na ustalenie szczegółów aneksu.
Najnowsze wiadomości
-
Czekają nas dwie premiery na wrocławskich scenach
-
Zobacz nowy dziecięcy szpital przy Koszarowej [FOTO]
-
Polscy projektanci w Sky Tower. Warto pooglądać
-
Dziecięcy szpital we wtorek przenosi się na Koszarową
-
Posłowie żądają dekomunizacji miast, a w Bogatyni...
-
Lotus, Lexus, Porsche - takie samochody zobaczysz w Hali Stulecia
-
Nie przegap! Masa imprez w weekend. Zobacz, co polecamy
- 86 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
10 głosów
-
Dymanie na całego.
omg-wtf
14.11.11, 07:55
A spółka Wro2012 to nie spółka miejska? Czyli de facto to miasto znowu weźmie kolejny kredyt.Zaś kwestia 20 czy 25 baniek, które dostał Max za zakończenie budowy stadionu w terminie, która »
-
Winni: pogoda, oficjele i imprezy ;);)
pssz
14.11.11, 07:59
Nie lepiej było zostawić Mostostal? Podobnie by wyszło. Pogoda, jak zawsze, jest dobra na zawalone terminy, natomiast ciekawy jast pomysł, że oficjele UEFA są winni opóźnieniu. Czy to »
-
Nazwa stadionu
mlodywroclaw.pl
14.11.11, 08:20
W sierpniu czytałem artykuł, że sponsorzy dobijają się do stadionowej spółki i operatora o prawa do nazwy stadionu, rozmowy są finalizowane i w ciągu miesiąca zostanie ogłoszony sponsor »
Najczęściej czytane24 htydzień





więcej zdjęć