Rektor Akademii Medycznej nie będzie krył plagiatorów
28.09.2011
, aktualizacja: 27.09.2011 19:01
Rektor Akademii Medycznej prof. Marek Ziętek odsunął prof. Mariana Grybosia od kierowania kliniką ginekologiczną. To wyraźny sygnał, że nie zamierza tolerować na swojej uczelni osób podejrzewanych o plagiat ani metod ich krycia
Plagiat w habilitacji prof. Marianowi Grybosiowi zarzucili związkowcy z Solidarności '80 ponad trzy lata temu. Szef I Katedry i Kliniki Ginekologii i Położnictwa jest obwiniany także o plagiat w podręczniku do ginekologii i doktoracie. Od 2008 r. te oskarżenia weryfikują różnej rangi komisje: uczelniane i ministerialne. Jedna z nich orzekła nawet, że prof. Gryboś, owszem, przepisywał, ale jego występek należy traktować w kategorii złego smaku i o nierzetelności naukowej mowy być nie może. Na tej fali rada Wydziału Lekarskiego, której członkiem jest ginekolog, w 2008 r. przedłużyła mu na kolejne trzy lata umowę na stanowisku profesora.
Tamto absurdalne postanowienie ostatecznie umorzono. Jednak do dzisiaj nie ma nawet widoków, kiedy sprawy plagiatów prof. Grybosia zostaną definitywnie rozstrzygnięte. Procedury w uczelnianych i ministerialnych urzędach wleką się miesiącami i nie widać ich końca. W środowisku akademickim było to odbierane jako sposób rozmycia oskarżenia, próbę zamiecenia sprawy ginekologa pod dywan.
Do tego doszedł spór wewnątrz kliniki ginekologii zarządzanej przez prof. Grybosia. Jego podwładni problemy z szefem nazwali wprost: Jest nieudolny w zarządzaniu. Nie operuje, choć powinien być liderem zespołu. Jest słaby jako naukowiec. Ówczesne władze uczelni nic z tymi zarzutami jednak nie zrobiły. Plagiatowe sprawy szefa ginekologii i atmosfera pracy w jego klinice szkodziły i uczelni, i samemu oddziałowi.
Nowy rektor Akademii Medycznej prof. Marek Ziętek przeciął niezdrową sytuację. Postanowił nie przedłużać umowy z prof. Grybosiem jako szefem kliniki. Nie ma zamiaru czekać, aż kolejne urzędy zakończą postępowania ani na to, że sytuacja w klinice sama się uzdrowi. Stawia sprawę jasno - nawet jeśli wina nie została orzeczona, to przy takiego kalibru oskarżeniach wykładowca nie powinien zajmować kierowniczych stanowisk. To też wyraźny sygnał, że rektor nie godzi się na rozmydlanie oskarżeń i przeciąganie procedur na miesiące i lata. Owszem, zarzut plagiatu można postawić każdemu naukowcowi, ale na uczelni, dla jej własnego dobra powinien on być błyskawicznie i jednoznacznie rozstrzygnięty.
Intencje prof. Ziętka są przejrzyste. Zdecydowanie dąży do uzdrowienia sytuacji na uczelni, bez niedopowiedzeń, środowiskowych gierek. To przejaw nowego stylu działania władz Akademii Medycznej. Oby sprawa prof. Grybosia nie była jego jedynym przykładem.
Tamto absurdalne postanowienie ostatecznie umorzono. Jednak do dzisiaj nie ma nawet widoków, kiedy sprawy plagiatów prof. Grybosia zostaną definitywnie rozstrzygnięte. Procedury w uczelnianych i ministerialnych urzędach wleką się miesiącami i nie widać ich końca. W środowisku akademickim było to odbierane jako sposób rozmycia oskarżenia, próbę zamiecenia sprawy ginekologa pod dywan.
Do tego doszedł spór wewnątrz kliniki ginekologii zarządzanej przez prof. Grybosia. Jego podwładni problemy z szefem nazwali wprost: Jest nieudolny w zarządzaniu. Nie operuje, choć powinien być liderem zespołu. Jest słaby jako naukowiec. Ówczesne władze uczelni nic z tymi zarzutami jednak nie zrobiły. Plagiatowe sprawy szefa ginekologii i atmosfera pracy w jego klinice szkodziły i uczelni, i samemu oddziałowi.
Nowy rektor Akademii Medycznej prof. Marek Ziętek przeciął niezdrową sytuację. Postanowił nie przedłużać umowy z prof. Grybosiem jako szefem kliniki. Nie ma zamiaru czekać, aż kolejne urzędy zakończą postępowania ani na to, że sytuacja w klinice sama się uzdrowi. Stawia sprawę jasno - nawet jeśli wina nie została orzeczona, to przy takiego kalibru oskarżeniach wykładowca nie powinien zajmować kierowniczych stanowisk. To też wyraźny sygnał, że rektor nie godzi się na rozmydlanie oskarżeń i przeciąganie procedur na miesiące i lata. Owszem, zarzut plagiatu można postawić każdemu naukowcowi, ale na uczelni, dla jej własnego dobra powinien on być błyskawicznie i jednoznacznie rozstrzygnięty.
Intencje prof. Ziętka są przejrzyste. Zdecydowanie dąży do uzdrowienia sytuacji na uczelni, bez niedopowiedzeń, środowiskowych gierek. To przejaw nowego stylu działania władz Akademii Medycznej. Oby sprawa prof. Grybosia nie była jego jedynym przykładem.
Najnowsze wiadomości
-
Prokurator stawia zarzuty za śmierć w przepompowni
-
Legendarna polska tancerka przyjedzie do Wrocławia
-
Była dolnośląska posłanka Beata Sawicka skazana na 3 lata
-
Napad na sortownię pieniędzy. Policja szuka sprawcy
-
Bardzo długie czekanie na tramwaj w deszczu i chłodzie
-
Skarga w sprawie trawy na Stadionie Miejskim odrzucona
-
Wybierz się na niedzielną Wielką Majówkę ornitologów
- 16 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
8 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień




