Macierewicz odwołał własne spotkanie w Teatrze Lalek

Wojciech Szymański
23.09.2011 , aktualizacja: 23.09.2011 19:15
A A A Drukuj
Wicedyrektor Teatru Lalek Janusz Jasiński (z lewej) w konfrontacji z Antonim Macierewiczem. Z tyłu Przemysław Czarnecki Fot. Maciej Świerczyński / Agencja Gazeta Wicedyrektor Teatru Lalek Janusz Jasiński (z lewej) w konfrontacji z Antonim Macierewiczem. Z tyłu Przemysław Czarnecki
Nie doszło do zaplanowanego na piątkowe popołudnie spotkania z Antonim Macierewiczem we Wrocławskim Teatrze Lalek. Sympatyków posła PiS przyszło tak wielu, że dyrekcja placówki nie zgodziła się, aby wszyscy weszli do budynku. Macierewicz obraził się i w tłumie swoich wyznawców przemaszerował na pl. Solny.
Antoni w 'Namiocie spotkań i dyskusji o Polsce
Fot. Maciej Świerczyński / Agencja Gazeta
Antoni w 'Namiocie spotkań i dyskusji o Polsce" na wrocławskim placu Solnym
Zwolennicy Macierewicza wokół namiotu stworzyli nielegalne zgromadzenie
Fot. Maciej Świerczyński / Agencja Gazeta
Zwolennicy Macierewicza wokół namiotu stworzyli nielegalne zgromadzenie
ZOBACZ TAKŻE
Największą salę Teatru Lalek (na 240 miejsc) wynajął na spotkanie wyborcze wrocławski kandydat PiS do Sejmu Przemysław Czarnecki. Na prawicowych stronach internetowych anonsowano, że gościem będzie także Antoni Macierewicz. Miał przedstawić "nowe fakty na temat Smoleńska".

W piątek przed godz. 18 przed Teatrem Lelek zgromadził się spory tłum. Część widzów przyjechała specjalnym autokarem.

Rozdawano ulotki kandydatów PiS. Już przed rozpoczęciem spotkania z Macierewiczem sala wypełniona była po brzegi - zajęte były nie tylko fotele, tłum kłębił się także na schodach. A przed drzwiami do budynku stało jeszcze około stu osób.

Wtedy teatrze pojawił się wicedyrektor Janusz Jasiński. Poprosił organizatorów, aby wyszli widzowie zgromadzeni na schodach sali widowiskowej. - Zgodziliśmy na spotkanie dla 240 osób, bo tyle może pomieścić sala. Na więcej osób nie pozwalają względy bezpieczeństwa. Regulują to przepisy przeciwpożarowe - tłumaczył. Zapowiedział też, że nie ma mowy o tym, aby do teatru weszła także grupa, która stała przed budynkiem. Wtedy do akcji wkroczył Antoni Macierewicz.

- Nie może tak być, żeby obywatele nie mogli wejść na spotkanie wyborcze. Proszę ich wpuścić - zażądał kategorycznie.

Jasiński: - Ale tłumaczę przecież, że zgodę daliśmy na spotkanie dla 240 osób.

Macierewicz jeszcze raz: - Dlaczego pan nie chce wpuścić ludzi na spotkanie wyborcze?

Jasiński: - Bo jest was za dużo. Nie mogę.

Macierewicz: - Za dużo? Chyba o jedną osobę. O mnie. Czy o to tu chodzi?

Po tej dyskusji poseł zarządził, że w takim razie Teatr Lalek opuszczą także osoby, które już czekały na niego w sali. Gdy sympatycy Macierewicza gromadzili się przed budynkiem, z tłumu padały okrzyki "prowokacja".

- Pan Macierewicz próbuje nadać tej sprawie kontekst polityczny, którego nie ma. Do spotkania nie doszło, bo sam je odwołał. A ja nie mogłem wpuścić aż tylko osób. Mam nauczkę, może następnym razem w ogóle nie trzeba się godzić na organizację spotkań o charakterze wyborczym czy politycznym - powiedział nam dyrektor Jasiński, gdy teatr opustoszał.

Nieoficjalnie wiemy, że dyrektor Teatru Lalek Roberto Skolmowski nie miał pojęcia o decyzji Jasińskiego dotyczącej wynajęcia sali na potrzeby kampanii wyborczej. Dowiedział się o tym kilka godzin przed spotkaniem i nie był zachwycony.

Zwolennicy Macierewicza przemaszerowali z Teatru Lalek na pl. Solny, gdzie od początku kampanii wyborczej stoi "Namiot spotkań i dyskusji o Polsce" PiS. Tam odpowiadał na pytania zebranych. Macierewicz musiał jednak zrezygnować z przygotowanego pokazu multimedialnego dotyczącego katastrofy smoleńskiej.

Zobacz więcej na temat:

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 78 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    52 głosy