George Michael otworzył wrocławski stadion. I to jak!

 Rafał Zieliński
18.09.2011 , aktualizacja: 09.10.2011 17:11
A A A Drukuj
 Potężne brzmienie, wielkie hity, gwiazda światowego formatu i pełen stadion - otwarcie stadionu na Maślicach okazało się sukcesem frekwencyjnym i artystycznym, a sam George Michael udowodnił, jak bardzo mylili się ci, którzy pochowali go na cmentarzu show-biznesu.
George Michael na scenie wrocławskiego stadionu
Fot. Maciej Świerczyński / Agencja Gazeta
George Michael na scenie wrocławskiego stadionu
 Błyskawiczne przywitanie wszystkich przez prezydenta Rafała Dutkiewicza, salwa armatnia na wiwat, niedługi spot i na scenie pojawił się artysta chyba najbardziej oczekiwany i najgoręcej komentowany we Wrocławiu od kilku lat - George Michael.

Było tak, jak przewidywano, czyli bardzo balladowo - od zaczynającego koncert "Throu", przez covery "Let Her Down Easy" Terence'a Trenta D'Arby'ego, "Roxanne" The Police do jego własnych kompozycji, takich jak "True Faith" z przetworzonym elektronicznie wokalem, fortepianowe, smyczkowe "Patience", wolne "John And Elvis Are Dead", " "Where I Hope You Are" i "Wild Is The Wind".

Bardziej tanecznie zabrzmiały "Russian Roulette" z repertuaru Rihanny i "Love Is A Losing Game" zmarłej niedawno Amy Winehouse, swingujące "My Baby Just Cares for Me" Niny Simone i "Cowboys & Angels". Każdy z tych utworów witano i nagradzano gromkimi oklaskami.

Zdecydowanie mocniej niż na kameralnym koncercie w Pradze, którym Michael inaugurował trasę, zabrzmiało orkiestra symfoniczna - brawo dla wrocławskich filharmoników. A partie instrumentów dętych w kończących obie części "Brother, Can You Spare a Dime?" i "Feeling Good" wykonane były po prostu doskonale. Szczególnie w tych bardziej energetycznych utworach widać było, jak muzycy usadowieni na scenie, tuż za wokalistą, wydawali się dodawać mu swoją grą niesamowitej energii.

Istne szaleństwo ogarnęło widownię podczas bisu, gdy zabrzmiały połączone ze sobą "Amazing", "I'm Your Man" i "Freedom", najbardziej taneczne przeboje artysty. Tańczyli wszyscy: publiczność, zarówno ta na płycie, która tłumnie ruszyła pod scenę, jak i ta na trybunach, bawiła się nawet orkiestra, która miała w tym czasie wolne - w tym utworze wokaliście towarzyszyli tylko czteroosobowy, doskonały chórek i muzycy, tym razem stanęli obok niego z instrumentami akustycznymi.

Rozgrzaną widownię wyciszyło balladowe, zaśpiewane tylko z harfą "I Remember You".

Nie można nie wspomnieć o niesamowitej oprawie koncertu, bo wizualizacje i światła to rzecz w takich widowiskach tak samo istotna, jak sama muzyka. Najlepiej świadczy o tym choćby koncert George'a Michaela: tu wszystko było ze sobą idealnie zgrane - komputerowo wygenerowane gwiazdy, błyszczący statek kosmiczny i pełzające, symetryczne, kolorowe węże idealnie uzupełniały całość.

Cała trasa "Symphonica" to grubo ponad pięćdziesiąt koncertów. Wrocławski był największy i bardzo dobry na otwarcie stadionu. George Michael chyba nie tylko pokazał nam, co znaczy wielka produkcja i show na światowym poziomie, ale też to, że mamy we Wrocławiu wreszcie obiekt, na który gwiazdy takiego i o wiele większego formatu możemy, ba - musimy zapraszać.

George Michael na wrocławskim stadionie. Kliknij, aby obejrzeć galerię Kliknij, by obejrzeć galerię

 

Zobacz więcej na temat:

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 65 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    102 głosy