Sprawa Alesia Białackiego to tylko czubek góry lodowej
15.08.2011
, aktualizacja: 15.08.2011 19:57
Prokuratura Generalna popełniła gafę, która białoruskiego obrońcę praw człowieka Alesia Białackiego może kosztować siedem lat więzienia. Skończy się wyrzuceniem kilku kozłów ofiarnych z pracy. I dobrze, choć dzięki temu Białackiemu raczej lepiej nie będzie.
Mnie bardziej interesują wnioski, jakie można z tej afery wyciągnąć. Bo to tylko wierzchołek góry lodowej. Pod nim kryje się gąszcz przepisów, które zostały wprowadzone po 11 września, i które umożliwiają przekazywanie wrażliwych danych między państwami, i to niezależnie od tego, czy te państwa chronią prawa człowieka.
Na mocy międzynarodowych konwencji, które zostały podpisane i pośpiesznie ratyfikowane na całym świecie, Rada Bezpieczeństwa ONZ może sporządzić listę obywateli podejrzanych o pranie pieniędzy i wspieranie organizacji terrorystycznych i banki na podstawie tej listy muszą zamrozić ich aktywa. W myśl tych konwencji państwa między sobą wymieniają dane dotyczące "podejrzanych" transakcji, które jeszcze niedawno podlegały ściślej ochronie. Innymi słowy: jeśli jakieś państwo podejrzewa, że jego obywatele lokują w Polsce nielegalne dochody i uzyskują z nich odsetki, wtedy to państwo nie ma żadnych szans uzyskać informacji na ten temat, jeśli zwróci się do Ministerstwa Finansów. Jeśli prosi zaś o nie w ramach "walki z terroryzmem", to dostanie je natychmiast, bez powiadomienia zainteresowanego, kontroli politycznej i sądowej. I niezależnie od tego, czy są poszlaki, że dana osoba ma coś wspólnego z terroryzmem. Ponieważ ten obywatel nie wie, że jego dane zostały przekazane, nie może takiej akcji zaskarżyć. Pewnego dnia banki zamrażają jego aktywa i on wtedy de facto musi udowodnić, że nie jest terrorystą.
Polska Prokuratura Generalna przekazała Białorusi dane o Białackim. Więcej nie wiemy. Nie wiemy, czy to była jedyna informacja, która z Warszawy poszła do Mińska. Nie wiemy, jakie państwa prosiły Polskę o informacje na temat kont swoich obywateli, i jak na to reagowała Prokuratura Generalna. Czy były to Chiny, Wietnam, Syria, Libia (która jej część?), Zimbabwe, Pakistan? Wiemy, że Litwa przekazała samej tylko Białorusi w ramach jednego zapytania dane o 400 osobach.
Ja się zastanawiam: Co się stało z tymi 399 osobami, które nie są tak znane jak Białacki, nie cieszą się poparciem zagranicznych mediów i wpływowych organizacji praw człowieka. Dlatego mało mnie cieszy, że kilka osób w Prokuraturze Generalnej straci pracę. Ja bym chciał, aby Sejm przyjrzał się, jakie konwencje międzynarodowe ratyfikował w ostatnich 10 latach, i co one spowodowały.
Na mocy międzynarodowych konwencji, które zostały podpisane i pośpiesznie ratyfikowane na całym świecie, Rada Bezpieczeństwa ONZ może sporządzić listę obywateli podejrzanych o pranie pieniędzy i wspieranie organizacji terrorystycznych i banki na podstawie tej listy muszą zamrozić ich aktywa. W myśl tych konwencji państwa między sobą wymieniają dane dotyczące "podejrzanych" transakcji, które jeszcze niedawno podlegały ściślej ochronie. Innymi słowy: jeśli jakieś państwo podejrzewa, że jego obywatele lokują w Polsce nielegalne dochody i uzyskują z nich odsetki, wtedy to państwo nie ma żadnych szans uzyskać informacji na ten temat, jeśli zwróci się do Ministerstwa Finansów. Jeśli prosi zaś o nie w ramach "walki z terroryzmem", to dostanie je natychmiast, bez powiadomienia zainteresowanego, kontroli politycznej i sądowej. I niezależnie od tego, czy są poszlaki, że dana osoba ma coś wspólnego z terroryzmem. Ponieważ ten obywatel nie wie, że jego dane zostały przekazane, nie może takiej akcji zaskarżyć. Pewnego dnia banki zamrażają jego aktywa i on wtedy de facto musi udowodnić, że nie jest terrorystą.
Polska Prokuratura Generalna przekazała Białorusi dane o Białackim. Więcej nie wiemy. Nie wiemy, czy to była jedyna informacja, która z Warszawy poszła do Mińska. Nie wiemy, jakie państwa prosiły Polskę o informacje na temat kont swoich obywateli, i jak na to reagowała Prokuratura Generalna. Czy były to Chiny, Wietnam, Syria, Libia (która jej część?), Zimbabwe, Pakistan? Wiemy, że Litwa przekazała samej tylko Białorusi w ramach jednego zapytania dane o 400 osobach.
Ja się zastanawiam: Co się stało z tymi 399 osobami, które nie są tak znane jak Białacki, nie cieszą się poparciem zagranicznych mediów i wpływowych organizacji praw człowieka. Dlatego mało mnie cieszy, że kilka osób w Prokuraturze Generalnej straci pracę. Ja bym chciał, aby Sejm przyjrzał się, jakie konwencje międzynarodowe ratyfikował w ostatnich 10 latach, i co one spowodowały.
Najnowsze wiadomości
-
Czekają nas dwie premiery na wrocławskich scenach
-
Zobacz nowy dziecięcy szpital przy Koszarowej [FOTO]
-
Polscy projektanci w Sky Tower. Warto pooglądać
-
Dziecięcy szpital we wtorek przenosi się na Koszarową
-
Posłowie żądają dekomunizacji miast, a w Bogatyni...
-
Lotus, Lexus, Porsche - takie samochody zobaczysz w Hali Stulecia
-
Nie przegap! Masa imprez w weekend. Zobacz, co polecamy
- 8 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
1 głos
-
Sprawa Alesia Białackiego to tylko czubek góry ...
com.bi-nerki
15.08.11, 20:20
Nasi posłowie albo na mszach albo na pielgrzymkach. Ludzkie losy to zbędny balast.»
-
A Gabon zagroził nam wojną na
benkmen
16.08.11, 10:03
orzeszki ziemne i wszelkie dane bankowe naszych obywateli ( oprócz czarnych z białymi koloratkami) też mu ujawniliśmy. Orzesz ku....»
-
Sprawa Alesia Białackiego to tylko czubek góry ...
korcia2000
16.08.11, 15:56
Od kiedy przestrzeganie prawa jest gafą? »
Najczęściej czytane24 htydzień




