Powodem tej decyzji jest ogromne zadłużenie gminy Żarów. 17 milionów złotych, to prawie 70 procent rocznych dochodów gminy. Zywer uznał, że nie jest w stanie poradzić sobie z takimi długami. W mediach tłumaczył, że wyjście z finansowych tarapatów oznaczałoby m.in. likwidację lokalnej szkoły, ośrodka kultury, zablokowanie współfinansowania straży pożarnej. Oszczędności musiałby szukać wszędzie - nawet wyłączając dopływ prądu do ulicznych latarni.
Odwołany burmistrz winą za katastrofalne zadłużenie miasta obarcza swoich poprzedników, m.in. obecnego przewodniczącego klubu parlamentarnego PO Zbigniewa Chlebowskiego, który w latach 90. był burmistrzem w Żarowie. Według Zywera, to za jego kadencji podjęto decyzje o finansowaniu z miejskiej kasy inwestycji, na które gminy nie było stać. Chodzi m.in. o oczyszczalnię ścieków, salę sportową i nowe gimnazjum. Chlebowski był wczoraj w Żarowie na sesji. Nie zgadza się z zarzutami o to, że swoimi decyzjami sprzed lat doprowadził do bankructwa gminy.
Chlebowski: - Odszedłem z Żarowa 7 lat temu zostawiając miasto w świetnej kondycji finansowej. To za moich rządów w mieście powstała specjalna strefa ekonomiczna, w której zainwestowały największe firmy, takie jak Bridgestone czy Electrolux. W niewielkim mieście 3500 nowych miejsc pracy powstało w ciągu czterech lat. Na koniec mojej kadencji, w 2000 roku, gmina otrzymała "Dolnośląski Klucz Sukcesu", jako jedna z najbardziej gospodarnych gmin na Dolnym Śląsku.
Po odwołaniu burmistrza Żarów czekają nowe wybory. Na razie gminą ma rządzić powołany przez premiera komisarz. Jak podało Polskie Radio Wrocław, Wspólnota Samorządowa chce, by był nim Leszek Michalak, przez wiele lat wiceburmistrz Żarowa. PO wolałaby Stanisława Wachowiaka z PSL-u, byłego wójta gminy wiejskiej Świdnica.
Źródło: Gazeta Wyborcza Wrocław