Dożywocie dla zabójcy 17-letniej dziewczyny prawomocne

Katarzyna Lubiniecka
19.10.2010 , aktualizacja: 19.10.2010 16:38
A A A Drukuj
Nie ma wątpliwości, że 22-letni Petr Petik w listopadzie 2008 roku w Świdnicy okrutnie zgwałcił i zamordował 17-letnią Ewę, dlatego kara dożywotniego więzienia, na jaką skazał go sąd okręgowy w Świdnicy, jest odpowiednią karą - orzekł we wtorek wrocławski sąd apelacyjny. Wyrok jest prawomocny.
15 listopada 2008 roku Petik wracał torami do domu po całonocnej zabawie. Dwa razy tej nocy uczestniczył w bójkach, został pobity, zgubił but. Był wściekły. Całą złość i napięcie rozładował na napotkanej przypadkiem Ewie, licealistce, które, jak zwykle w sobotę szła nasypem do cioci, aby pomóc jej w sprzątaniu i zarobić na wakacje. Sam Petik zeznał, że nie wie, dlaczego uderzył w twarz przechodzącą obok dziewczynę. Upadła. Rzuciła w jego stronę, że jest świrem i cieniasem, a jej chłopak go zabije. To prawdopodobnie wyzwoliła w Petiku jeszcze większą agresję. Rzucił się na dziewczynę, przygniótł do ziemi. Brutalnie wielokrotnie zgwałcił, dusząc za szyję. Biegli stwierdzili, że przyczyną śmierci było właśnie uduszenie. Kiedy skończył, przeszukał jej torebkę i ukradł telefon.

Ciało Ewy znaleziono dopiero po dwóch dniach. Zabezpieczono obok niego m.in. trzy chusteczki higieniczne. Na jednej z nich znaleziono ślady DNA nieznanego mężczyzny. Chusteczka oraz ślad krwi z mieszaniną DNA Ewy i innej osoby na jej bucie stały się podstawą dla obrońcy Petika do podważania wyroku sądu. - Może na miejscu zbrodni, po oskarżonym, pojawił się inny mężczyzna, który zamordował Ewę? - stawiał tezę adwokat Petika mecenas Łukasz Bielawski.

Sam Petik przyznał się przed sądem do gwałtu, ale zapewnia, że jej nie zabił. - Ruszyła głową, gdy odchodziłem - przekonywał. - Nie jestem mordercą!

Właśnie wątpliwości dotyczące opinii wydanej przez biegłą zajmującą się badaniem śladów biologicznych stały się podstawą do uchylenia w grudniu pierwszego wyroku świdnickiego sądu, który we wrześniu zeszłego roku skazał Petika na dożywocie.

Po ponownym procesie w Świdnicy sąd okręgowy w czerwcu tego roku ponownie orzekł dożywocie. I znów adwokat Petika się odwołał. Ponieważ wciąż opinia (dwukrotnie już uzupełniana) budziła wątpliwości sądu, biegła - biolog z laboratorium komendy wojewódzkiej policji we Wrocławiu - została we wtorek ponownie przesłuchana przez sąd.

Przesłuchanie trwało blisko dwie godziny. - Gdyby ta opinia została od początku sporządzona w sposób czytelny, komunikatywny, zrozumiały dla sądu, nie trzeba byłoby przeprowadzać ponownego postępowania sądowego i uniknięto by ponoszenia jego dodatkowych kosztów - stwierdził sędzia Ryszard Ponikowski, uzasadniając wyrok.

Biegła stwierdziła, że ślady na bucie Ewy i na chusteczce nie należały do Petika. - Ale to nie wyklucza jego winy - mówił sędzia Ponikowski. - Na każdym miejscu zbrodni zabezpieczanych jest wiele dowodów, z których część nie ma związku ze sprawą.

Nie wpłynęło to na ustalenia sądu: - Oskarżony brutalnie zgwałcił Ewę, z niskich pobudek, aby rozładować agresję, a zamordował ją z premedytacją, by się pozbyć świadka - mówił sędzia Ponikowski. - To była siedemnastolatka, przed którą było całe życie, małżeństwo, macierzyństwo. On w trakcie kilku strasznych chwil zabrał jej wszystko.

Sąd nie znalazł dla Petika okoliczności łagodzących. Przeciwnie - stwierdził, że stanowi zagrożenie dla społeczeństwa, dlatego należy go izolować.

- Oskarżony nie dał Ewie żadnych szans, a jemu prawo gwarantuje szansę na to, że wyjdzie po 25 latach i będzie mógł dalej żyć - zauważył sędzia Ponikowski.

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    61 głosów