Kuratorka weszła niezapowiedziana i już nie wyszła

Katarzyna Lubiniecka
18.03.2010 , aktualizacja: 22.03.2010 15:19
A A A Drukuj
28-letnia kuratorka sądowa została zamordowana we wtorkowy wieczór we wsi Michałów pod Środą Śląską. Pojechała do rodziny, w której na zlecenie sądu nadzorowała, jak matka opiekuje się dzieckiem. Została zaatakowana na ich ganku.
Antonina i Krzysztof Wiktorowie, dziadkowie małego Kacpra, twierdzą, że nie wiedzieli o przybyciu kuratorki
Fot. Katarzyna Lubiniecka / Agencja Gazeta
Antonina i Krzysztof Wiktorowie, dziadkowie małego Kacpra, twierdzą, że nie wiedzieli o przybyciu kuratorki
Z ustaleń śledztwa wynika, że we wtorek po południu ktoś zadzwonił do kuratorki z informacją, że jej podopieczna, matka dwuletniego Kacpra z Michałowa, pije alkohol wbrew zakazowi sądu rodzinnego. Kilka miesięcy temu sąd ograniczył matce prawa rodzicielskie, bo w domu było brudno, a rodzina ciągle pijana. Paulina Ozga zaangażowała się w nadzorowanie matki Kacpra. Potwierdzają to członkowie rodziny, a nawet sołtys.

Kuratorka około godz. 19 podjechała pod dom rodziny Wiktorów. Oprócz Kacpra i 35-letniej matki mieszkają tam również jej rodzice, niepełnosprawna siostra i brat z partnerką. Kiedy weszła na ganek, było już ciemno. Tam ktoś ją zaatakował. Jeszcze w czwartek na stopniach widać było krwawe ślady. Napastnik uderzył ją kilkakrotnie w głowę metalową rurką. Potem krwawiącą kobietę przeciągnął przez całe podwórko do komórki sąsiada Wiktorów, gdzie zadał jej jeszcze kilka ciosów.

Ranną kobietę znalazł sąsiad Wiktorów. Zawiadomił policję i pogotowie. Nie udało się jej jednak uratować. Zmarła pół godziny po przewiezieniu do szpitala.

Antonina i Krzysztof Wiktorowie twierdzą, że kuratorka nie zdążyła zapukać do ich drzwi. - Nawet nie wiedzieliśmy, że ona przyjechała - przekonują. Zapewniają, że nie wiedzą, kto mógł to zrobić. - Ale to straszny skur.. był, bo ona musiała bardzo cierpieć - kiwa głową Krzysztof Wiktor. Jego żona potwierdza. - Nic nie widzieliśmy, nic nie słyszeliśmy. Można to sprawdzić. Są przecież takie maszyny do wykrywania kłamstw. - Dopiero, gdy zobaczyliśmy światło latarki na podwórku, żona chciała sprawdzić, kto to - opowiada Krzysztof Wiktor. - A to już była milicja.

Paulinę Ozgę wspominają bardzo dobrze: - Miła, bardzo grzeczna, żadnych problemów z nią nie mieliśmy. Pomagała córce, chciała od nas chciała wziąć psa.

Kuratorka zawsze wcześniej się zapowiadała. We wtorek nie zadzwoniła, nie uprzedziła, że przyjdzie. Antonina Wiktor: - Myślę, że ktoś nam chciał zrobić na złość. Ludzie nas we wsi nienawidzą, gadają, że jesteśmy pijaki. Ktoś nam już kiedyś z podwórka ukradł butlę z gazem. Nie wiem, co do nas mają.

Michałów to mała wieś, zaledwie 114 mieszkańców. Ci, których spotkałam, nie przeczą, że za Wiktorami nie przepadają.

- Nic, tylko piją - mówi pani Zdzisława. - Potrafią całą wycieczką, z dziecięcym wózkiem, iść do Cesarzowic po wódkę - opowiada sołtys Michałowa Mikołaj Cidyło.

Rodzina Wiktorów sprowadziła się do Michałowa cztery lata temu spod Żmigrodu. Antonina i Krzysztof żyją z pegeerowskich emerytur. Syn Piotr ma 33 lata i z powodu choroby oczu jest na rencie. Druga córka po wylewie jest unieruchomiona w łóżku. W obejściu panuje bałagan.

- W mieszkaniu brud jest taki, że ślad zostaje, jak się palcem po szybce na meblach przejedzie - opowiada babcia Kacpra, Janina K. (prosi, by nie podawać nazwiska). Mieszka dwa domu za Wiktorami. - Mój syn, rozwodnik, mówi, że Kacper to jego dziecko, choć to nieprawda - twierdzi Janina K. - Ale syn płaci na małego. Ja tylko raz byłam u Wiktorów, gdy dziecko się urodziło. Kiedyś przechodziłam obok i usłyszałam, jak matka krzyczała do dziecka na podwórku: "Ty ch..u!! Ty skurwy...u!". Zwróciłam jej uwagę, a ona skomentowała wulgarnie, że się za bardzo wtrącam. Od tego czasu tam nie bywam.

We wtorek wieczorem policja zatrzymała w tej sprawie pięć osób. Jako pierwszy został zwolniony dziadek chłopca.

Zamordowana kuratorka miała 28 lat i pięcioletnie dziecko. Pracowała w ośrodku pomocy społecznej w Kostomłotach, a od listopada także jako kuratorka społeczna w sądzie w Środzie Śląskiej. - Wśród innych kuratorów miała opinię osoby bardzo wrażliwej na krzywdę, zwłaszcza dzieci, wchodziła w miejsca, do których inni kuratorzy się bali - mówi rzecznik wrocławskiego sądu okręgowego sędzia Marek Poteralski.

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 238 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    102 głosy