Policjanci znaleźli złodzieja w swoim gronie
28.09.2009
, aktualizacja: 28.09.2009 21:33
Policja ma już podejrzanego o lipcową kradzież pieniędzy z kasy pancernej komendanta komisariatu na Starym Mieście. To Sebastian S., funkcjonariusz z kilkuletnim stażem. Ostatnio złapano go na kradzieży telefonu komórkowego.
SERWISY
O sprawie zuchwałej kradzieży pieniędzy z komisariatu na Trzemeskiej pisaliśmy w lipcu. Z kasy pancernej w gabinecie komendanta Piotra Święcickiego zginęło wówczas 20 tysięcy złotych. Kasy nie "rozpruto", dlatego według śledczych do kradzieży mogło dojść jedynie przy wykorzystaniu podrobionego klucza do szafy pancernej.
Święcicki, policjant z wieloletnim stażem i doświadczeniem, po zdarzeniu miał wpaść w szał i grozić dymisją. Pieniądze w szafie nie były służbowe, ale stanowiły jego prywatne oszczędności. Ze służby nie odszedł, skończyło się na urlopie.
Niedługo później w tym samym komisariacie znów zginęły pieniądze, tym razem z depozytu, należące do jednego z zatrzymanych.
Zastępca komendanta miejskiego podinspektor Jacek Gałuszka mówił wtedy "Gazecie": - Wykluczamy udział w tych zdarzeniach osób z zewnątrz. Najprawdopodobniej złodziejem jest ktoś zatrudniony w komisariacie, choć niekoniecznie musi to być funkcjonariusz.
W minionym tygodniu na Starym Mieście doszło do kolejnego zdarzenia. Tym razem jednej z sekretarek zginął telefon komórkowy. Sprawcę zatrzymano niemal na gorącym uczynku. Okazał się nim jeden z policjantów, na co dzień zastępca oficera dyżurnego Sebastian S. To funkcjonariusz z kilkuletnim stażem, wcześniej pracujący w sekcji wywiadowczo-interwencyjnej.
Fakt jego zatrzymania potwierdza rzecznik dolnośląskiej policji Paweł Petrykowski: - Rzeczywiście, w sprawie wydarzeń w komisariacie przy ul. Trzemeskiej policjanci z Biura Spraw Wewnętrznych zatrzymali jedną osobę. Jeśli postawione mu zarzuty się potwierdzą, zostanie nie tylko dyscyplinarnie zwolniony ze służby, ale za swoje czyny odpowie jak zwykły przestępca.
Prowadząca śledztwo w sprawie wcześniejszych kradzieży Prokuratura Rejonowa Wrocław-Śródmieście zastrzega jednak, że póki co funkcjonariusz ma postawiony jedynie zarzut kradzieży telefonu. Do czasu rozprawy został zawieszony w czynnościach służbowych, ma dozór policyjny i zakaz opuszczania kraju.
Małgorzata Klaus, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu, podkreśla, że Sebastian S. nie przyznaje się do winy. Pytana, czy możliwe jest, że zostanie oskarżony również o inne kradzieże w komisariacie na Trzemeskiej, Klaus zasłania się tajemnicą śledztwa.
Ale jak dowiadujemy się nieoficjalnie, to właśnie on jest głównym oskarżonym.
- Został złapany niejako na gorącym uczynku, więc siłą rzeczy podejrzewany jest i o inne sprawy. Tym bardziej że jako zastępca dyżurnego miał dostęp praktycznie do wszystkich pomieszczeń w komisariacie - mówi jedne z policjantów ze Starego Miasta. - Również do depozytów i kluczy do gabinetu komendanta komisariatu.
Święcicki, policjant z wieloletnim stażem i doświadczeniem, po zdarzeniu miał wpaść w szał i grozić dymisją. Pieniądze w szafie nie były służbowe, ale stanowiły jego prywatne oszczędności. Ze służby nie odszedł, skończyło się na urlopie.
Niedługo później w tym samym komisariacie znów zginęły pieniądze, tym razem z depozytu, należące do jednego z zatrzymanych.
Zastępca komendanta miejskiego podinspektor Jacek Gałuszka mówił wtedy "Gazecie": - Wykluczamy udział w tych zdarzeniach osób z zewnątrz. Najprawdopodobniej złodziejem jest ktoś zatrudniony w komisariacie, choć niekoniecznie musi to być funkcjonariusz.
W minionym tygodniu na Starym Mieście doszło do kolejnego zdarzenia. Tym razem jednej z sekretarek zginął telefon komórkowy. Sprawcę zatrzymano niemal na gorącym uczynku. Okazał się nim jeden z policjantów, na co dzień zastępca oficera dyżurnego Sebastian S. To funkcjonariusz z kilkuletnim stażem, wcześniej pracujący w sekcji wywiadowczo-interwencyjnej.
Fakt jego zatrzymania potwierdza rzecznik dolnośląskiej policji Paweł Petrykowski: - Rzeczywiście, w sprawie wydarzeń w komisariacie przy ul. Trzemeskiej policjanci z Biura Spraw Wewnętrznych zatrzymali jedną osobę. Jeśli postawione mu zarzuty się potwierdzą, zostanie nie tylko dyscyplinarnie zwolniony ze służby, ale za swoje czyny odpowie jak zwykły przestępca.
Prowadząca śledztwo w sprawie wcześniejszych kradzieży Prokuratura Rejonowa Wrocław-Śródmieście zastrzega jednak, że póki co funkcjonariusz ma postawiony jedynie zarzut kradzieży telefonu. Do czasu rozprawy został zawieszony w czynnościach służbowych, ma dozór policyjny i zakaz opuszczania kraju.
Małgorzata Klaus, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu, podkreśla, że Sebastian S. nie przyznaje się do winy. Pytana, czy możliwe jest, że zostanie oskarżony również o inne kradzieże w komisariacie na Trzemeskiej, Klaus zasłania się tajemnicą śledztwa.
Ale jak dowiadujemy się nieoficjalnie, to właśnie on jest głównym oskarżonym.
- Został złapany niejako na gorącym uczynku, więc siłą rzeczy podejrzewany jest i o inne sprawy. Tym bardziej że jako zastępca dyżurnego miał dostęp praktycznie do wszystkich pomieszczeń w komisariacie - mówi jedne z policjantów ze Starego Miasta. - Również do depozytów i kluczy do gabinetu komendanta komisariatu.
Najnowsze wiadomości
-
W pasażu Niepolda powstanie nieoficjalna strefa kibica
-
Wikingowie i Flinstonowie. Płynęli Odrą na czym się dało
-
Ludzie oglądają samochody... A tu wybory miss [FOTO]
-
Najczęstszy błąd językowy? Aż 80 proc. z nas źle akcentuje
-
Pokazali, skąd się bierze ciepło w naszych domach
-
Jak zadowolić kibiców podczas Euro 2012? POT Ci doradzi
-
Od 3 czerwca autobus "147" będzie kursował inaczej
- 18 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
7 głosów
-
Policjanci znaleźli złodzieja w swoim gronie
krem23
28.09.09, 22:48
Proszę wznowić śledztwo - teraz wiadomo, kto mnie pobił - kolesie złodzieja.Na Trzemeskiej nawet nie chce się szukać sprawców - ten przykład jest wymowny.Wszechwładne lenistwo. Do raportu! I»
-
Policjanci znaleźli złodzieja w swoim gronie
pasjonatx
29.09.09, 11:47
A Pan Matejuk mówił jakiś czas temu,że do Policji trafiają sami najlepsi.Notak-inni ludzie wykształceni,prawnicy np.wysyłają setki dokumentów i rzadkokto odpisze nawet ws.pracy.Sami »
Najczęściej czytane24 htydzień




