Zmarła dziewczynka pobita przez opiekuna

Nadesłała Anna; cheko, acz, PAP
24.01.2009 , aktualizacja: 26.01.2009 12:23
A A A Drukuj
Zmarła czteroletnia dziewczynka, która w wyniku pobicia, z obrażeniami jamy brzusznej i głowy, trafiła do jednego z wrocławskich szpitali. Dziecko "przeszkadzało" konkubentowi matki podczas remontu mieszkania. Podejrzany o pobicie 25- letni Mariusz M, został w piątek aresztowany tymczasowo na trzy miesiące.
Do tragedii doszło za tymi drzwiami w wielorodzinnym domu w Młotach pod Bystrzycą Kłodzką
Fot. Maciej Świerczyński/AG
Do tragedii doszło za tymi drzwiami w wielorodzinnym domu w Młotach pod Bystrzycą Kłodzką
Informację o śmierci dziecka przesłała mailem na Alert24 użytkowniczka Anna. Potwierdziła to Magdalena Kruaze z biura prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu . Dziewczynka zmarła w piątek późnym wieczorem.

Jan Godziński, ordynator oddziału chirurgii dziecięcej szpitala przy ul. Traugutta: - Przyczyną śmierci było całkowite obumarcie mózgu. Staraliśmy się zrobić co w naszej mocy, ale te obrażenia od początku wyglądały beznadziejnie. Niestety, dziecka nie udało się uratować.

Na razie nie wiadomo, kiedy odbędzie się pogrzeb Magdy. Najpierw zostanie ona zbadana przez biegłych medycyny sądowej. Na ciele dziewczynki lekarze znaleźli ślady, które mogą wskazywać na to, że była wykorzystywana seksualnie.

Dr Godziński: - Dlatego już wcześniej zadbaliśmy, żeby została zbadana przez biegłego medyka, który sporządzi odpowiednią dokumentację i zbierze dowody.

Nieoficjalnie wiadomo, że nie chodzi tu o gwałt, ale o tzw. inne czynności seksualne.

Twierdzi, że nie chciał dziewczynki zabić

25-latek został przez prokuraturę oskarżony o zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem oraz o doprowadzenia dziecka do tzw. innej czynności seksualnej.

Prokurator Ewa Ścierzyńska z Prokuratury Okręgowej w Świdnicy powiedziała wcześniej, że mężczyzna przyznał się do pobicia dziecka, ale twierdzi, że nie chciał dziewczynki zabić. Nie przyznał się natomiast do żadnej czynności seksualnej. Dodała, że nie ma informacji o tym, aby mężczyzna był wcześniej karany.

Mężczyzna został zatrzymany 20 stycznia w miejscowości Młoty koło Bystrzycy Kłodzkiej. 25-latek opiekował się dziewczynką pod nieobecność swojej konkubiny. Jak ustalili policjanci, matka w tym czasie była z drugą córką w szpitalu, ponieważ dziecko było przeziębione.

"Skarcił" dziecko, uderzając je w brzuch

Mężczyzna twierdził wcześniej, że remontował mieszkanie, a dziecko przeszkadzało mu w pracy. Tłumaczył, że chciał je skarcić, dając kilka klapsów i uderzając w brzuch. Po pewnym czasie zauważył, że dziewczynka straciła przytomność, dlatego powiadomił pogotowie ratunkowe.

Policjanci zatrzymali 25-latka po tym, jak pracownicy pogotowia powiadomili ich o obrażeniach dziecka. Zarówno on, jak i matka dziewczynki byli trzeźwi. 25-latkowi może grozić kara dożywotniego więzienia.

Pobita dziewczynka trafiła najpierw do szpitala w Polanicy Zdroju, ale jej stan był na tyle ciężki, że lekarze zdecydowali się przewieźć ją do szpitala we Wrocławiu. Dziecko doznało obrażeń m.in. jamy brzusznej i głowy. Mimo wysiłków lekarzy, nie udało się dziewczynki uratować.

Tragiczny los czterolatki przypomina historie innych katowanych dzieci. Już dziś wiadomo, że Magda była wcześniej bita przez konkubenta matki. Sąsiedzi mężczyzny opowiadają, że widywali ją posiniaczoną. Jednak nikt nie zdecydował się zgłosić tej sprawy ani policji, ani pomocy społecznej.

Zobacz więcej na temat:

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos