Ochroniarze dręczą bezdomnych na Głównym
09.01.2009
, aktualizacja: 09.01.2009 09:02
Pod koniec stycznia PKP wybierze firmę pilnującą porządku na wrocławskim Dworcu Głównym. Kierownictwo obecnie ochraniającej go spółki Sat-Guard Defence postanowiło się więc wykazać i przegonić z dworca bezdomnych. W użycie poszły pałki, gaz i paralizatory.
ZOBACZ TAKŻE
- Ochroniarze odpowiedzą za złe traktowanie bezdomnych (01-12-09, 16:50)
- Mówi jeden z pobitych: Jakby mi brata zabili (17-09-09, 20:20)
- RPO interweniuje w sprawie Dworca Głównego (02-02-09, 18:29)
- Dworcowa znieczulica wobec bezdomnych (02-02-09, 11:36)
SERWISY
SONDAŻ
Warszawska Sat-Guard Defence chroni wrocławski dworzec od października. Jej pracownicy pilnują porządku, dbają też o to, by oblegający dworcową halę bezdomni jak najmniej uprzykrzali życie podróżnym. Umowa między Sat-Guardem i PKP kończy się i pod koniec miesiąca zostanie wybrana nowa firma chroniąca Główny lub PKP przedłuży umowę z dotychczasowym współpracownikiem.
Janusz, były pracownik Sat-Guard Defence: - Na początku grudnia kierownik zebrał nas i oświadczył, że musimy wyrzucić z dworca bezdomnych. Wszelkimi sposobami. Możemy ich bić, nękać, zastraszać. Mówił: macie wzbudzać postrach, żeby oni tu nie wracali. Im ich będzie mniej, tym większe szanse na nową umowę. Jak już ją podpiszemy, to zostaniemy tu na dłużej i robotę mamy zapewnioną. Trzeba było tylko uważać na kamery.
Pracownicy agencji ochrony dobrze zrozumieli przekaz. Część już wcześniej, na własną rękę, zaopatrzyła się w miotacze gazu, paralizatory, kajdanki. I przystąpiła do działania.
Janusz: - Choć nie mają uprawnień, nakupowali tego sprzętu, a w firmie nikt nie protestował. To podniosło ich samoocenę. A ja mówiłem kierownikowi, że to się skończy nieszczęściem jak na tym lotnisku, co Polaka paralizatorem zabili. Słyszałem tylko, że mam się nie wtrącać, a jak mi się nie podoba, to mogę się zwolnić. Tych, co bili, chwalił.
Umowa o dzieło, jaką Janusz miał z Sat-Guardem, wygasła 31 grudnia. Nowej nie podpisał. Wcześniej, na jednej z nocnych mian, 18 grudnia telefonem komórkowym nagrał, jak jeden z kolegów "punktuje" u kierownika, wykurzając z dworca bezdomnych. Na filmie młody mężczyzna w mundurze agencji ochrony budzi śpiącego bezdomnego właśnie przy użyciu paralizatora. Nagranie pokazały w środę "Fakty" w TVP3 Wrocław
Nie był to pojedynczy przypadek.
- Ten, co biega z paralizatorem, ma ksywkę "Bocian". On sam jest bezdomny, mieszka na Małachowskiego [schronisko dla bezdomnych w pobliżu dworca - wyj. red.]. Jeszcze niedawno tu z nami popijał, a teraz dostał mundur, kupił sobie sprzęt i wielki pan ochroniarz się zrobił. Sam miałem z nim przyjemność ostatniej niedzieli - opowiada Zenek, od trzech lat mieszkający na dworcu, i bierze się do podnoszenia koszuli. - Zasnąłem przy bramie głównej, to mnie właśnie tym paralizatorem budził. Jeszcze mam ślady.
Jego kompan, z tanim winem w ręku: - Ja przyjemność z tymi panami miałem dwa dni temu. Paralizator, guma na plecy i "Wypier... z dworca!".
Miło spotkania z ochroniarzami z Sat-Guardu nie wspomina także Krzysztof, inwalida po amputacji obu nóg, od czterech lat mieszkający na Głównym: - Biją, szarpią, bluzgają. To takie same bezdomniaki jak my, a gorsi niż policja. Kiedyś w nocy, jak na dworcu było pusto, zdjąłem protezę, żeby mi kikut odpoczął. Od razu się zjawili, zaczęli szarpać i kopać. Rzuciłem protezę na środek hali i mówię: To weź mnie, człowieku, i stąd wynieś!
Przedstawiciele firmy ochroniarskiej odmawiają komentarza. Andrzej Pawłowski w Sat-Guardzie odpowiada za kontakty z mediami: - Nie wyposażamy naszych pracowników w paralizatory. A cała ta sprawa to manipulacja dwóch naszych byłych pracowników, którzy mszczą się za dyscyplinarne zwolnienie.
- Nikt mnie dyscyplinarnie nie zwalniał. Po tym, co tu zobaczyłem, sam odszedłem - zaprzecza Janusz i pokazuje umowę o dzieło, która skończyła się 31 grudnia. - Po tej sytuacji z paralizatorem zwolnił się jeszcze jeden pracownik. Rozumiem, że firma walczy o pieniądze, ale ci bezdomni to przecież też są ludzie. Jak powiedziałem, że pójdę do mediów, to dzwonili i prosili, żeby awantury nie robić. Mówili: Jak podpiszemy nową umowę, to wrócisz, i podwyżka nawet będzie.
W winę ochroniarzy nie wierzy administrator dworca z ramienia PKP Ziemiomysł Mituniewicz. Współpracę z Sat-Guardem bardzo sobie chwali. - Zanim się tu zjawili, miałem 50-60 stałych bezdomniaków. Teraz jest może z sześciu. I to jest najlepszy wyznacznik skuteczności tej firmy.
"Gazeta": - Ale osiągnięty jakim kosztem?
Mituniewicz: - Ja od nikogo nie wymagałem, żeby bezdomnych stąd wyrzucać. Niech sobie będą, byleby nie terroryzowali pasażerów, nie pili i nie srali mi po kątach. Sat-Guard jest jednak po to, żeby im to dworcowe życie uprzykrzać. I daje sobie radę bez przemocy.
"Gazeta": Jak?
- A nie dają im się na przykład wyspać. Jak tylko taki zaśnie, to go od razu budzą i tak w kółko.
Bezdomni z wrocławskiego Dworca Głównego deklarują, że pomimo bicia i nękania ze strony ochroniarzy się nie wyniosą. Przynajmniej do wiosny.
- Na dworze minus 20, a w schronisku na Małachowskiego są wszy - tłumaczy Zenek.
- I alkomat - dodaje jego kompan.
Janusz, były pracownik Sat-Guard Defence: - Na początku grudnia kierownik zebrał nas i oświadczył, że musimy wyrzucić z dworca bezdomnych. Wszelkimi sposobami. Możemy ich bić, nękać, zastraszać. Mówił: macie wzbudzać postrach, żeby oni tu nie wracali. Im ich będzie mniej, tym większe szanse na nową umowę. Jak już ją podpiszemy, to zostaniemy tu na dłużej i robotę mamy zapewnioną. Trzeba było tylko uważać na kamery.
Pracownicy agencji ochrony dobrze zrozumieli przekaz. Część już wcześniej, na własną rękę, zaopatrzyła się w miotacze gazu, paralizatory, kajdanki. I przystąpiła do działania.
Janusz: - Choć nie mają uprawnień, nakupowali tego sprzętu, a w firmie nikt nie protestował. To podniosło ich samoocenę. A ja mówiłem kierownikowi, że to się skończy nieszczęściem jak na tym lotnisku, co Polaka paralizatorem zabili. Słyszałem tylko, że mam się nie wtrącać, a jak mi się nie podoba, to mogę się zwolnić. Tych, co bili, chwalił.
Umowa o dzieło, jaką Janusz miał z Sat-Guardem, wygasła 31 grudnia. Nowej nie podpisał. Wcześniej, na jednej z nocnych mian, 18 grudnia telefonem komórkowym nagrał, jak jeden z kolegów "punktuje" u kierownika, wykurzając z dworca bezdomnych. Na filmie młody mężczyzna w mundurze agencji ochrony budzi śpiącego bezdomnego właśnie przy użyciu paralizatora. Nagranie pokazały w środę "Fakty" w TVP3 Wrocław
Nie był to pojedynczy przypadek.
- Ten, co biega z paralizatorem, ma ksywkę "Bocian". On sam jest bezdomny, mieszka na Małachowskiego [schronisko dla bezdomnych w pobliżu dworca - wyj. red.]. Jeszcze niedawno tu z nami popijał, a teraz dostał mundur, kupił sobie sprzęt i wielki pan ochroniarz się zrobił. Sam miałem z nim przyjemność ostatniej niedzieli - opowiada Zenek, od trzech lat mieszkający na dworcu, i bierze się do podnoszenia koszuli. - Zasnąłem przy bramie głównej, to mnie właśnie tym paralizatorem budził. Jeszcze mam ślady.
Jego kompan, z tanim winem w ręku: - Ja przyjemność z tymi panami miałem dwa dni temu. Paralizator, guma na plecy i "Wypier... z dworca!".
Miło spotkania z ochroniarzami z Sat-Guardu nie wspomina także Krzysztof, inwalida po amputacji obu nóg, od czterech lat mieszkający na Głównym: - Biją, szarpią, bluzgają. To takie same bezdomniaki jak my, a gorsi niż policja. Kiedyś w nocy, jak na dworcu było pusto, zdjąłem protezę, żeby mi kikut odpoczął. Od razu się zjawili, zaczęli szarpać i kopać. Rzuciłem protezę na środek hali i mówię: To weź mnie, człowieku, i stąd wynieś!
Przedstawiciele firmy ochroniarskiej odmawiają komentarza. Andrzej Pawłowski w Sat-Guardzie odpowiada za kontakty z mediami: - Nie wyposażamy naszych pracowników w paralizatory. A cała ta sprawa to manipulacja dwóch naszych byłych pracowników, którzy mszczą się za dyscyplinarne zwolnienie.
- Nikt mnie dyscyplinarnie nie zwalniał. Po tym, co tu zobaczyłem, sam odszedłem - zaprzecza Janusz i pokazuje umowę o dzieło, która skończyła się 31 grudnia. - Po tej sytuacji z paralizatorem zwolnił się jeszcze jeden pracownik. Rozumiem, że firma walczy o pieniądze, ale ci bezdomni to przecież też są ludzie. Jak powiedziałem, że pójdę do mediów, to dzwonili i prosili, żeby awantury nie robić. Mówili: Jak podpiszemy nową umowę, to wrócisz, i podwyżka nawet będzie.
W winę ochroniarzy nie wierzy administrator dworca z ramienia PKP Ziemiomysł Mituniewicz. Współpracę z Sat-Guardem bardzo sobie chwali. - Zanim się tu zjawili, miałem 50-60 stałych bezdomniaków. Teraz jest może z sześciu. I to jest najlepszy wyznacznik skuteczności tej firmy.
"Gazeta": - Ale osiągnięty jakim kosztem?
Mituniewicz: - Ja od nikogo nie wymagałem, żeby bezdomnych stąd wyrzucać. Niech sobie będą, byleby nie terroryzowali pasażerów, nie pili i nie srali mi po kątach. Sat-Guard jest jednak po to, żeby im to dworcowe życie uprzykrzać. I daje sobie radę bez przemocy.
"Gazeta": Jak?
- A nie dają im się na przykład wyspać. Jak tylko taki zaśnie, to go od razu budzą i tak w kółko.
Bezdomni z wrocławskiego Dworca Głównego deklarują, że pomimo bicia i nękania ze strony ochroniarzy się nie wyniosą. Przynajmniej do wiosny.
- Na dworze minus 20, a w schronisku na Małachowskiego są wszy - tłumaczy Zenek.
- I alkomat - dodaje jego kompan.
Najnowsze wiadomości
-
Czekają nas dwie premiery na wrocławskich scenach
-
Zobacz nowy dziecięcy szpital przy Koszarowej [FOTO]
-
Polscy projektanci w Sky Tower. Warto pooglądać
-
Dziecięcy szpital we wtorek przenosi się na Koszarową
-
Posłowie żądają dekomunizacji miast, a w Bogatyni...
-
Lotus, Lexus, Porsche - takie samochody zobaczysz w Hali Stulecia
-
Nie przegap! Masa imprez w weekend. Zobacz, co polecamy
- 168 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
-
Jakiś czas temu widziałem na dworcu dziadków
narwik
09.01.09, 08:56
na kolanach myjących podłogę w ptasiego guana. I to z tymi ludźmi trzeba się solidaryzować i im pomagać, bo to oni płacą składki, podatki, rachunki i ledwo im starcza na życie (albo to i »
-
Ochroniarze dręczą bezdomnych na Głównym
marek444
09.01.09, 12:51
Jaceku Harłukowicz aj waj co za hałas. Pomyliło się coś. To jeszcze nie USA, mimo ,że postrzegani jesteśmy jako ich kolonia. Trzeba po przebywać trochę na dworcu i zająć się tymi ludźmi . »
-
Ochroniarze zrobili Guantanamo na Dworcu Głównym
dott_wrocek
09.01.09, 12:57
I bardzo dobrze! 31.12.2008 wyjeżdżałam rano z chłopakiem do Krakowa i poszliśmydo McDonald's po kawę. Kolejka była mała, a z boku stał bezdomny. Wielkimszokiem i obrzydzeniem dla mnie był »
Najczęściej czytane24 htydzień




