Uczniowie z Gimnazjum nr 13 w środę napadli na grupę kolegów z Gimnazjum nr 4 w przejściu podziemnym pod rondem Reagana w środę po lekcjach. Tego samego dnia w "trzynastce" uczniowie obu szkół rozegrali mecz koszykówki. Drużyna z "czwórki" wracała z nauczycielem. Był z nimi, gdy znienacka pojawili się uczniowie z "trzynastki". Próbował negocjować, mimo to chłopcy z obu gimnazjów rzucili się na siebie.
Wrocławski policjant, który zna sprawę: - Musieli to zaplanować wcześniej, bo mieli ze sobą pałki teleskopowe i specjalnie wyszli poza teren szkoły. Byli ubrani jak typowi kibole: bluzy z kapturem, szaliki Śląska. I byli bardzo agresywni.
Na miejscu rozpętało się piekło. Zjechało się kilka radiowozów. - Takich ustawek w centrum miasta do tej pory nie było. Tłukli się i szarpali jak kibole na meczu - mówi policjant.
Magdalena Kruaze z zespołu prasowego dolnośląskiej policji potwierdza tylko, że doszło do bójki uczniów.- Wpłynęło też do nas pismo od dyrektorki gimnazjum z prośbą o zajęcie się tą sprawą.
Opowiada jedna z uczennic Gimnazjum nr 13 (nie chce podać nawet imienia): - Cała szkoła o tym gada, choć osobiście nie widziałam, jak to się zaczęło. Ponoć poszło o dziewczynę z naszego gimnazjum. Że niby któryś z "czwórki" ją na korytarzu zaatakował, czy coś takiego. Chłopcy mówili, że to sprawa honorowa i że "te kmioty nie będą nas poniżać".
Dyrektorka Gimnazjum nr 13 Izabela Suleja już po wszystkim usłyszała od uczniów podobną wersję. Uczeń "czwórki", który przyszedł na mecz, uderzył dziewczynę na szkolnym korytarzu. W jej obronie stanęli koledzy z "trzynastki". Żeby nie robić zadymy w szkole, w której działa monitoring, postanowili spotkać się gdzieś w mieście.
Jak się dowiedzieliśmy, większość uczestników bójki została już zidentyfikowana i już niedługo zostaną wezwani przez policję na przesłuchania.
Izabela Suleja: - Oczywiście wiemy, którzy to uczniowie. W szkole anioły, panują nad sobą, zapewne z powodu kamer. Poza szkołą szaleją. Wielu z nich ma nadzór kuratora, a nawet otarła się o sąd rodzinny, ale nic to nie daje. Właściwie jesteśmy bezsilni. Mamy przecież stałe dyżury policjantki w szkole, regularne pogadanki i warsztaty o przemocy. Na bieżąco opracowujemy programy przeciwdziałania agresji. Jednak bez ścisłej współpracy z rodzicami nic nie zdziałamy.
Dyrektorka uważa, że kolejna rozmowa z psychologiem i pedagogiem może być mało skuteczna. - Sytuacja się nie zmieni, jeśli nie będzie konkretnej kary. Np. mamy ucznia, który miał już z dziewięć zarzutów, głównie za pobicia. Piszemy do sądu rodzinnego, a potem w postanowieniu czytamy, że: "sąd zobowiązuje nieletniego do poprawy swojego zachowania". To jaki to jest przekaz dla takiego chłopaka?
Uczniowie z Gimnazjum nr 4 także mieli już spotkania z psychologiem i strażnikami miejskimi.
Teresa Bartnicka-Romanowska, dyrektorka "czwórki": - Planujemy też inne prewencyjne działania. W poniedziałek mam spotkanie w tej sprawie w Wydziale Edukacji. Przecież nasi uczniowie są w tej sytuacji pokrzywdzeni. To ich napadnięto.
O zajściu z udziałem uczniów wie Dolnośląskie Kuratorium Oświaty. - Możemy jedynie wesprzeć dyrektorów w ich działaniach - mówi Janina Jakubowska z kuratorium. - Niestety mamy sygnały od wielu nauczycieli, że rodzice w ogóle się nie angażują w wychowanie. Szkoła nie może ich całkowicie wyręczyć.
Dla Gazety komentuje Renata Kałucka, psycholog, terapeutka, związana z Fundacją "Dzieci Niczyje"
Mamy tu do czynienia z nowym i niebezpiecznym zjawiskiem społecznym, które dorosłym wymknęło się spod kontroli. Grupa nastoletnich uczniów postanawia urządzić sobie bitwę w centrum miasta w biały dzień, bo wie, że nie ma za to żadnych sankcji. To nie tylko objaw niedojrzałości, ale też skrajnej demoralizacji. Obawiam się, że następnym razem któryś z nich użyje noża albo rzuci kamieniem.
Warto tym razem zadbać o konsekwentną karę dla każdego z uczestników zajścia. Inaczej ci młodzi ludzie dostają przekaz, że taka agresja jest bezkarna.
Jak im pomóc? Może skuteczna byłaby próba wciągnięcia ich w sport - przecież w życiorysie niejednego gwiazdora piłkarskiego jest trudne dzieciństwo.
Źródło: Gazeta Wyborcza Wrocław