Proces lekarzy oskarżonych o spowodowanie śmierci pacjentki

Marian Maciejewski
13.03.2006 , aktualizacja: 14.03.2006 00:00
A A A Drukuj
Przed Sądem Rejonowym Wrocław Fabryczna rozpoczął się w poniedziałek proces anestezjologa i dentystki, która pod narkozą miała leczyć ząb 15-latki. Dziewczynka nie wybudziła się z narkozy
Pan Stanisław, ojciec Kasi, pokazuje dokumenty. - Gabinet nie dysponował należytym sprzętem, a anestezjolog uprawniony był tylko do asystowania podczas zabiegów, a nie do samodzielnego usypiania.
Fot. Krzysztof Gutkowski / AG
Pan Stanisław, ojciec Kasi, pokazuje dokumenty. - Gabinet nie dysponował należytym sprzętem, a anestezjolog uprawniony był tylko do asystowania podczas zabiegów, a nie do samodzielnego usypiania.
W październiku 2002 roku 15-letnią Kasię Szejnwald bolał ząb. Dentysta stwierdził, że konieczne jest leczenie kanałowe, a ponieważ dziewczynka bała się borowania, rodzice postanowili leczenie przeprowadzić pod narkozą. Gabinet stomatologiczny w niepublicznej przychodni przy ul. Hermanowskiej wyszukali w Panoramie Firm. 25 października 2002 roku anestezjolog Michał O. podał pacjentce narkozę, z której już się nie wybudziła.

Dlaczego dziewczynka zmarła, nie wiadomo. Prokurator Krzysztof Ostrejko: - Uważamy, że przyczynił się do tego ciąg drobnych błędów, np. niedostosowanie ilości leków do masy ciała pacjentki.

Prokuratura oskarżyła Michała O. o nieumyślne spowodowanie śmierci (grozi mu do pięciu lat więzienia), a stomatolog Annę K. o dopuszczenie do zabiegu w nieprzystosowanym gabinecie (do roku pozbawienia wolności).

- Przychodnia nie była zarejestrowana w Dolnośląskiej Izbie Lekarskiej ani w Urzędzie Wojewódzkim - pan Stanisław, ojciec Kasi, pokazuje dokumenty. - Gabinet nie dysponował należytym sprzętem, a anestezjolog uprawniony był tylko do asystowania podczas zabiegów, a nie do samodzielnego usypiania.

Michał O. mówił wczoraj w sądzie: - Nie przyznaję się do winy. Mam dwudziestoletnie doświadczenie jako anestezjolog, wszystko prowadzone było prawidłowo, nie wiem, co się mogło stać. Po reanimacji lekarz pogotowia podkreślał, że mogła to być ukryta wada serca. Nie śpię po nocach, ciągle analizuję ten przypadek. Taki sam sprzęt jak nasz stosuje się w szpitalach. Wprawdzie mam tylko I stopień specjalizacji, ale otrzymałem zgodę DIL na wykonywanie indywidualnej praktyki specjalistycznej.

Mecenas Janusz Śliwa, obrońca stomatolog Anny K.: - Na jakiej podstawie prawnej oskarżenie twierdzi, że lekarz z I stopniem specjalizacji nie mógł wykonywać indywidualnej praktyki? Jeżeli pan prokurator twierdzi, że gabinet nie był przystosowany do takich zabiegów, to powinien sprecyzować, czego w nim brakowało.

Następna rozprawa 10 kwietnia

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 168 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów