Klaus Bachmann: Jak walczyć z rasizmem
19.12.2010
, aktualizacja: 19.12.2010 17:29
W kwietniu Juliusz Malema, szef organizacji młodzieżowej Afrykańskiego Kongresu Narodowego, partii rządzącej w RPA, odśpiewał publicznie pieśń "zabij Afrykanera". Sąd zakazał mu tego, ale Malema wyjechał do Zimbabwe i zaśpiewał tam ją jeszcze raz. Tej samej nocy Eugene'a Terre'Blanche, farmera i lidera prawicowej partii Afrykanerów, zasztyletowali w sypialni jego robotnicy.
ZOBACZ TAKŻE
- O rasizmie w mowie: Dziś Bambo chodzi z nami do szkoły (11-03-11, 19:29)
- Wrocław: Uniewinnieni rasiści manifestujący na Rynku (15-12-10, 20:10)
- Z sądu: Narodowcy mają odpracować rasistowskie okrzyki (02-06-10, 08:00)
- Proces NOP i Zadrugi. Czy rasista musi być nazistą? (28-04-10, 09:00)
- Białe na czarnym, czyli jak rozumieć hasła NOP-owców (23-04-10, 19:11)
- Czy hasło "Polska dla Polaków" jest nierasistowskie? (18-03-10, 00:00)
- Nie jesteśmy faszystami, tylko kochamy Słowian (20-05-08, 00:00)
- NOP i Zadruga udawali przed sądem niewiniątka (22-04-08, 00:00)
- Prokuratura oskarża działaczy NOP i Zadrugi (17-12-07, 00:00)
Między śpiewem czarnego nacjonalisty i morderstwem białego nacjonalisty i rasisty nie ma związku. Pierwszy tylko tak sobie trochę "hajlował" i tylko przypomniał weteranom walk z apartheidem tradycyjne pieśni bojowe, ale mordercy Terre'Blanche pewnie źle to zrozumieli.
Problem tkwi w czymś innym: czarni nie mogli sobie wyobrazić, że ich dawna pieśń może być dziś odbierana jako agresja. Biali odebrali ją jako wezwanie do morderstwa. Jeśli za dużo ludzi po obu stronach dojdzie do wniosku, że druga strona im zagraża, wybuchnie konflikt, mimo że prawdopodobnie nikt go nie chciał. To niczyja wina - bo przyczyna tkwi w tym, że żadna ze stron nie była zdolna przyjrzeć się sobie z perspektywy przeciwnika.
Co to ma wspólnego z Wrocławiem? W ub. tygodniu sąd uznał, że okrzyki "Polska tylko dla białych", obnoszenie się z symboliką nawiązującą do swastyki to nie jest propagowanie faszyzmu i rasizmu. A inny sąd uznał, że kiedy białych młodzieńców bije jednego studenta z Nigerii, wykrzykując obraźliwe teksty odnoszące się do jego koloru skóry, to nie jest to rasizm tylko "zwykła bójka".
Nie mam zamiaru krytykować sądów, być może materiał dowodowy nie pozwolił na ukaranie sprawców. Poza tym sędziowie zazwyczaj interpretują dowody tak, aby akceptowała je większość społeczeństwa, bo wyroki wydają przecież w naszym imieniu. Ja się zastanawiam nad czymś innym. Jak te dwa wyroki wyglądają w oczach czarnoskórych studentów, turystów, uchodźców i biznesmenów we Wrocławiu. Co teraz myślą ci, którzy na ulicy różnią się od pozostałych?
Dlatego uważam, że "walka z rasizmem" nie jest właściwym rozwiązaniem tego problemu. "Walka z rasizmem" skupia się na nielicznych, hałaśliwych, ale mało ważnych grupkach ludzi, którzy mają ze sobą problem. Problem to pozostali: przechodnie, sąsiedzi, pracodawcy, policjanci, sędziowie, politycy, nauczyciele i ich, albo lepiej, nasz brak gotowości i umiejętności spojrzenia na siebie oczami tych, którzy wyróżniają się od innych. Bo te dwa wyroki w tym tygodniu nie mówią nic o "czarnych" ani o "rasistach". One mówią coś o nas.
Problem tkwi w czymś innym: czarni nie mogli sobie wyobrazić, że ich dawna pieśń może być dziś odbierana jako agresja. Biali odebrali ją jako wezwanie do morderstwa. Jeśli za dużo ludzi po obu stronach dojdzie do wniosku, że druga strona im zagraża, wybuchnie konflikt, mimo że prawdopodobnie nikt go nie chciał. To niczyja wina - bo przyczyna tkwi w tym, że żadna ze stron nie była zdolna przyjrzeć się sobie z perspektywy przeciwnika.
Co to ma wspólnego z Wrocławiem? W ub. tygodniu sąd uznał, że okrzyki "Polska tylko dla białych", obnoszenie się z symboliką nawiązującą do swastyki to nie jest propagowanie faszyzmu i rasizmu. A inny sąd uznał, że kiedy białych młodzieńców bije jednego studenta z Nigerii, wykrzykując obraźliwe teksty odnoszące się do jego koloru skóry, to nie jest to rasizm tylko "zwykła bójka".
Nie mam zamiaru krytykować sądów, być może materiał dowodowy nie pozwolił na ukaranie sprawców. Poza tym sędziowie zazwyczaj interpretują dowody tak, aby akceptowała je większość społeczeństwa, bo wyroki wydają przecież w naszym imieniu. Ja się zastanawiam nad czymś innym. Jak te dwa wyroki wyglądają w oczach czarnoskórych studentów, turystów, uchodźców i biznesmenów we Wrocławiu. Co teraz myślą ci, którzy na ulicy różnią się od pozostałych?
Dlatego uważam, że "walka z rasizmem" nie jest właściwym rozwiązaniem tego problemu. "Walka z rasizmem" skupia się na nielicznych, hałaśliwych, ale mało ważnych grupkach ludzi, którzy mają ze sobą problem. Problem to pozostali: przechodnie, sąsiedzi, pracodawcy, policjanci, sędziowie, politycy, nauczyciele i ich, albo lepiej, nasz brak gotowości i umiejętności spojrzenia na siebie oczami tych, którzy wyróżniają się od innych. Bo te dwa wyroki w tym tygodniu nie mówią nic o "czarnych" ani o "rasistach". One mówią coś o nas.
- 37 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
51 głosów
-
Klaus Bachmann: Jak walczyć z rasizmem
deidamia
20.12.10, 00:17
Wyrazy uznania dla Pana Bachmanna za to, że zabrał głos w sprawie dwóch bardzo niepokojących wyroków, które zapadły ostatnio we Wrocławiu. Zwłaszcza drugi wyrok, co zaskakujące, przeszedł na»
-
Klaus Bachmann: Jak walczyć z rasizmem
bayadera
20.12.10, 10:37
Panie Bachman,Jak sie ktos bierze za dyskusje o rasismie, to dobrze byloby to pojecie najpierw zdefiniowac.Jesli ja wrzasne 'kitajec', albo 'Paparuch', to czy to jest rasizm?A jesli na »
-
Mam nadzieję, że Klaus tego nie czytał...
teacher
28.12.10, 09:51
i że nie będzie czytał.... Klaus wie, że w Polsce są też takie okazy, ale cóż począć.... Jak pisał Schopenhauer "Nie dyskutować z byle kim, a tylko z takim, którego znamy i wiemy, że jest »
Najczęściej czytane24 htydzień




