Kąpielowe luksusy na wystawie w Pałacu Królewskim
28.03.2011
, aktualizacja: 28.03.2011 18:41
Przyszedł marzec, idź do łaźni - radził średniowieczny "Kalendarz Wrocławski". Lepiej jednak zajrzeć do łazienki w Pałacu Królewskim. Choćby po to, żeby obejrzeć stuletni papier toaletowy z frywolnym komiksem i pomarzyć o kąpieli w miedzianej wannie na lwich łapach.
Wystawowa łazienka czynna będzie od środy. Można w niej urządzać zbiorowe ablucje - dwie wanny i sześć umywalek pozwolą uniknąć kolejki do kranu. Pozostałe eksponaty - zgromadzono ich na łazienkowej wystawie ponad setkę - ucieszą oczy zwiedzających widokiem kąpielowego luksusu. To najczęściej luksus z końca XIX i początku XX wieku - unikatowy zbiór toaletowych utensyliów, jakich nie posiada żadne polskie muzeum. Na wystawę w Pałacu Królewskim został wypożyczony przez prywatnego kolekcjonera.
Lubię oglądać wiekowe łazienki, szczególnie te, które zaprojektowano dla ludzi ceniących przyjemności życia. Jedną z ładniejszych widziałam w dawnej rezydencji biskupów wrocławskich (Janský Vrch w Czechach). Nie wygląda na muzealne wnętrze. Na umywalce malowanej w kobaltowe kwiaty i motyle leży mydło, wpuszczona w podłogę wanna obstawiona jest kąpielowymi utensyliami, a kozetkę ktoś nakrył białym, frotowym prześcieradłem. Ta łazienka była traktowana jako wyjątkowy luksus, zarezerwowany wyłącznie dla dostojnego lokatora. Zarządcy musiały wystarczyć dzbanek, miska i biały nocnik.
Bo łazienka w wersji demokratycznej to całkiem świeża zdobycz cywilizacyjna. Kąpiele zresztą też. Jak twierdzili renesansowi uczeni, ciało ludzkie jest porowate i pełne otworów, a gorące kąpiele dziurki te otwierają, dając dostęp różnym chorobom. Moralnym też, bo łaźnie bywały miejscem nieobyczajnych zabaw. Teoretycznie powinna była w nich obowiązywać segregacja płciowa, ale łaziebnicy mieli ogromne trudności z utrzymaniem dyscypliny, gdyż mężczyźni ochoczo korzystali z zaproszeń kobiet i wchodzili do ich przedziałów. W tej sytuacji lepiej było wietrzyć niż moczyć, ograniczyć liczbę łaźni i nie urządzać łazienek w domu.
To wietrzenie trwało wieki. Gdy wytworna Daisy, angielska żona nieprzyzwoicie bogatego księcia von Pless, hrabiego Rzeszy i barona na Książu, przyjechała po ślubie w 1892 roku do jego pałacu w Pszczynie, stwierdziła ze zgrozą, że nie ma w nim łazienki. Ba, nawet wody nie doprowadzono do rezydencji. Angielka "bez tych spraw" (jak określała funkcje łazienki królowa Wiktoria) obyć się nie mogła. Na szczęście książę był w żonie zakochany, więc Daisy dostała pokój kąpielowy. Wyłożono go białym, zielonym i różowym marmurem, z rokokową dekoracją z kwiatów i medalionów. Zamiast wanny wymurowano wpuszczony w posadzkę prostokątny basen, a w okiennej niszy ustawiono sedes w marmurowej obudowie w kształcie fotela.
Użytkownicy kąpielowych utensyliów wystawionych we wrocławskim Pałacu Królewskim pewnie nie byli ani tak bogaci, ani tak wytworni jak Daisy von Pless, ale pluskali się w ładnym dla oka otoczeniu. Przyjemnie byłoby mieć dzisiaj w łazience porcelanowy zlew secesyjny, zdobiony wizerunkami ptaków lub żeliwny, emaliowany, z motywami barwionych kwiatów. Albo - to już szczyt dekadencji - kobaltowy, złocony. Panie z pewnością zachwycą flakony na perfumy (proszę zwrócić uwagę na ten z etykietą "Perfumeurs France Cracovie"), a panów mogą zaintrygować popielniczki w kształcie umywalek, brzytwy w oprawie z kości słoniowej i przybornik do golenia z 1915 roku.
Na wystawie nie zabraknie także eksponatów z Breslau. Będziemy mogli obejrzeć oryginalne wodomierze i zdjęcia przedwojennych łazienek. Może król tam piechotą nie chodził, ale sznyt mają królewski i na miejsce w Pałacu zasługują.
Wystawa "Królewska łazienka", Muzeum Historyczne w Pałacu Królewskim, 30.03 - 4.05.2011.
Lubię oglądać wiekowe łazienki, szczególnie te, które zaprojektowano dla ludzi ceniących przyjemności życia. Jedną z ładniejszych widziałam w dawnej rezydencji biskupów wrocławskich (Janský Vrch w Czechach). Nie wygląda na muzealne wnętrze. Na umywalce malowanej w kobaltowe kwiaty i motyle leży mydło, wpuszczona w podłogę wanna obstawiona jest kąpielowymi utensyliami, a kozetkę ktoś nakrył białym, frotowym prześcieradłem. Ta łazienka była traktowana jako wyjątkowy luksus, zarezerwowany wyłącznie dla dostojnego lokatora. Zarządcy musiały wystarczyć dzbanek, miska i biały nocnik.
Bo łazienka w wersji demokratycznej to całkiem świeża zdobycz cywilizacyjna. Kąpiele zresztą też. Jak twierdzili renesansowi uczeni, ciało ludzkie jest porowate i pełne otworów, a gorące kąpiele dziurki te otwierają, dając dostęp różnym chorobom. Moralnym też, bo łaźnie bywały miejscem nieobyczajnych zabaw. Teoretycznie powinna była w nich obowiązywać segregacja płciowa, ale łaziebnicy mieli ogromne trudności z utrzymaniem dyscypliny, gdyż mężczyźni ochoczo korzystali z zaproszeń kobiet i wchodzili do ich przedziałów. W tej sytuacji lepiej było wietrzyć niż moczyć, ograniczyć liczbę łaźni i nie urządzać łazienek w domu.
To wietrzenie trwało wieki. Gdy wytworna Daisy, angielska żona nieprzyzwoicie bogatego księcia von Pless, hrabiego Rzeszy i barona na Książu, przyjechała po ślubie w 1892 roku do jego pałacu w Pszczynie, stwierdziła ze zgrozą, że nie ma w nim łazienki. Ba, nawet wody nie doprowadzono do rezydencji. Angielka "bez tych spraw" (jak określała funkcje łazienki królowa Wiktoria) obyć się nie mogła. Na szczęście książę był w żonie zakochany, więc Daisy dostała pokój kąpielowy. Wyłożono go białym, zielonym i różowym marmurem, z rokokową dekoracją z kwiatów i medalionów. Zamiast wanny wymurowano wpuszczony w posadzkę prostokątny basen, a w okiennej niszy ustawiono sedes w marmurowej obudowie w kształcie fotela.
Użytkownicy kąpielowych utensyliów wystawionych we wrocławskim Pałacu Królewskim pewnie nie byli ani tak bogaci, ani tak wytworni jak Daisy von Pless, ale pluskali się w ładnym dla oka otoczeniu. Przyjemnie byłoby mieć dzisiaj w łazience porcelanowy zlew secesyjny, zdobiony wizerunkami ptaków lub żeliwny, emaliowany, z motywami barwionych kwiatów. Albo - to już szczyt dekadencji - kobaltowy, złocony. Panie z pewnością zachwycą flakony na perfumy (proszę zwrócić uwagę na ten z etykietą "Perfumeurs France Cracovie"), a panów mogą zaintrygować popielniczki w kształcie umywalek, brzytwy w oprawie z kości słoniowej i przybornik do golenia z 1915 roku.
Na wystawie nie zabraknie także eksponatów z Breslau. Będziemy mogli obejrzeć oryginalne wodomierze i zdjęcia przedwojennych łazienek. Może król tam piechotą nie chodził, ale sznyt mają królewski i na miejsce w Pałacu zasługują.
Wystawa "Królewska łazienka", Muzeum Historyczne w Pałacu Królewskim, 30.03 - 4.05.2011.
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień




więcej zdjęć