Tablica Jałmużnicza przypomni o wspieraniu biednych
24.03.2011
, aktualizacja: 23.03.2011 21:26
Dzięki laureatowi nagrody "Ambasador Wrocławia" kolejny kawałek starego Wrocławia odzyska blask. Jaka przyjemność płynie z takiej nagrody - możemy przekonać się wszyscy już teraz. Wystarczy zajrzeć do kruchty kościoła św. Elżbiety, gdzie konserwatorzy odnawiają Tablicę Jałmużniczą.
Zgodnie z tradycją nagrody "Ambasadora Wrocławia", którą "Gazeta Wyborcza" od czterech lat przyznaje ludziom pracującym na rzecz miasta i budującym jego rangę w świecie, w imieniu laureata odnawiany jest jakiś wrocławski zabytek. Dzięki temu na herb miasta na budynku Biblioteki Uniwersyteckiej przy ul. Szajnochy powróciła głowa św. Jana Chrzciciela, a rzeźba św. Doroty z kościoła przy ul. Świdnickiej (nad wejściem od strony ul. św. Doroty) odzyskała dawną urodę. Teraz nadszedł czas na renowację Tablicy Jałmużniczej, odnawianej w imieniu Bente Kahan, żydowskiej artystki z Norwegii, która w ubiegłym roku została Ambasadorem.
Spod warstw przemalowań i brudu wyłaniają się pięknie wykaligrafowane litery i można już odczytać polski tekst. Tablica Jałmużnicza to niezwykły zabytek ważny dla historii Wrocławia i mieszkających tu Polaków. Na wapiennej tablicy wyryty jest apel tzw. Urzędu Jałmużniczego o wspieranie biednych. Nikt nie może się tłumaczyć, że nie zrozumie, bo został on napisany po: hebrajsku, grecku, rosyjsku, arabsku, łacinie, włosku, francusku, angielsku, szwedzku, węgiersku, czesku, niemiecku i polsku!
"Otwieray reke twa ubogiemu abyss w oftiezie przezegnan byl, a twoje dobrodzieystwo cziebie przyjemnego uczynielo przed wzitkiemi zywiacymi ludzmy" - taki tekst wyryto na przełomie lat 60. i 70. XVI wieku. To wspaniały zabytek renesansowej kaligrafii autorstwa Bonawentury Roeslera.
- Niestety, tablica została kilkakrotnie pomalowana farbami olejnymi i pociągnięta warstwą lakieru. Teraz ją oczyszczamy. Jeszcze w okresie baroku kremowe tło zaczerniono, a w XIX wieku drewnianą ramę ozdobiono roślinnym motywem - tłumaczy nadzorująca konserwację Jolanta Marosik. - Z czasem tablica poszarzała, litery pierwotnie podkreślone czerwienią i miejscami złocone zlały się z tłem, więc trudno było przeczytać choćby jedno zdanie.
A to duża strata, bo tekst na tablicy jest apelem do mieszkańców miasta o hojność dla ubogich. Ta hojność miała być wykorzystywana przez fundatora tablicy, czyli Urząd Jałmużniczy, zwany także Urzędem Opiekuńczym (Almosen-Amt). Był agendą władz miejskich, powołaną w 1525 roku, po tym jak ojcowie miasta zorientowali się, że system opieki społecznej zaczyna się rozpadać, a na ulicach Wrocławia przybyło żebraków. Urząd Jałmużniczy działał bardzo prężnie. W kościołach św. Elżbiety, św. Marii Magdaleny (przy ul. Szewskiej) i św. Bernarda (dziś Muzeum Architektury) zamontowano specjalne skarbonki opróżniane co dwa tygodnie. W 1572 roku przeprowadzono miejski spis biednych, było ich ok. 500. Jednocześnie władze miasta walczyły z żebractwem i włóczęgostwem. Każdy, kto mógł jeszcze pracować, ale wolał żebrać, był z miasta przeganiany. Pomoc mieli otrzymać tylko ludzie naprawdę jej potrzebujący.
Podobną akcję pod hasłem "Nie dawaj na ulicy" zaczął prowadzić wrocławski magistrat wraz z Caritasem w 2002 roku. Organizatorzy podkreślali wtedy, że robią to jako pierwsi w Polsce. Warto jednak pamiętać, że ktoś to już przed nami wymyślił. Dlatego tablica powinna wyglądać jak w dniu jej wmurowania, czym zajmują się konserwatorki Ewa Oziemska i Małgorzata Sosińska.
- Chciałybyśmy skończyć prace do świąt Wielkanocnych, ale czeka nas jeszcze spotkanie z komisją konserwatora miejskiego. Trzeba będzie rozstrzygnąć kwestię koloru liter, zadecydować, co zrobić ze złoceniami i czy zachować wtórny ornament na drewnianej ramie - tłumaczy Jolanta Marosik. - Ale jak już wszystko zrobimy, nikt nie będzie mógł już przeczytać, dlaczego warto otworzyć "rękę twą ubogiemu".
Jeszcze nie wiadomo, jakie zlecenie dostaną konserwatorzy w imieniu piątego ambasadora, ale w samej tylko elżbietańskiej farze czekają na renowację wspaniałe epitafia upamiętniające ludzi, którzy kiedyś pracowali na rzecz Wrocławia, pomnażali jego bogactwa i sławę. Teraz należy im się uznanie z naszej strony.
Spod warstw przemalowań i brudu wyłaniają się pięknie wykaligrafowane litery i można już odczytać polski tekst. Tablica Jałmużnicza to niezwykły zabytek ważny dla historii Wrocławia i mieszkających tu Polaków. Na wapiennej tablicy wyryty jest apel tzw. Urzędu Jałmużniczego o wspieranie biednych. Nikt nie może się tłumaczyć, że nie zrozumie, bo został on napisany po: hebrajsku, grecku, rosyjsku, arabsku, łacinie, włosku, francusku, angielsku, szwedzku, węgiersku, czesku, niemiecku i polsku!
"Otwieray reke twa ubogiemu abyss w oftiezie przezegnan byl, a twoje dobrodzieystwo cziebie przyjemnego uczynielo przed wzitkiemi zywiacymi ludzmy" - taki tekst wyryto na przełomie lat 60. i 70. XVI wieku. To wspaniały zabytek renesansowej kaligrafii autorstwa Bonawentury Roeslera.
- Niestety, tablica została kilkakrotnie pomalowana farbami olejnymi i pociągnięta warstwą lakieru. Teraz ją oczyszczamy. Jeszcze w okresie baroku kremowe tło zaczerniono, a w XIX wieku drewnianą ramę ozdobiono roślinnym motywem - tłumaczy nadzorująca konserwację Jolanta Marosik. - Z czasem tablica poszarzała, litery pierwotnie podkreślone czerwienią i miejscami złocone zlały się z tłem, więc trudno było przeczytać choćby jedno zdanie.
A to duża strata, bo tekst na tablicy jest apelem do mieszkańców miasta o hojność dla ubogich. Ta hojność miała być wykorzystywana przez fundatora tablicy, czyli Urząd Jałmużniczy, zwany także Urzędem Opiekuńczym (Almosen-Amt). Był agendą władz miejskich, powołaną w 1525 roku, po tym jak ojcowie miasta zorientowali się, że system opieki społecznej zaczyna się rozpadać, a na ulicach Wrocławia przybyło żebraków. Urząd Jałmużniczy działał bardzo prężnie. W kościołach św. Elżbiety, św. Marii Magdaleny (przy ul. Szewskiej) i św. Bernarda (dziś Muzeum Architektury) zamontowano specjalne skarbonki opróżniane co dwa tygodnie. W 1572 roku przeprowadzono miejski spis biednych, było ich ok. 500. Jednocześnie władze miasta walczyły z żebractwem i włóczęgostwem. Każdy, kto mógł jeszcze pracować, ale wolał żebrać, był z miasta przeganiany. Pomoc mieli otrzymać tylko ludzie naprawdę jej potrzebujący.
Podobną akcję pod hasłem "Nie dawaj na ulicy" zaczął prowadzić wrocławski magistrat wraz z Caritasem w 2002 roku. Organizatorzy podkreślali wtedy, że robią to jako pierwsi w Polsce. Warto jednak pamiętać, że ktoś to już przed nami wymyślił. Dlatego tablica powinna wyglądać jak w dniu jej wmurowania, czym zajmują się konserwatorki Ewa Oziemska i Małgorzata Sosińska.
- Chciałybyśmy skończyć prace do świąt Wielkanocnych, ale czeka nas jeszcze spotkanie z komisją konserwatora miejskiego. Trzeba będzie rozstrzygnąć kwestię koloru liter, zadecydować, co zrobić ze złoceniami i czy zachować wtórny ornament na drewnianej ramie - tłumaczy Jolanta Marosik. - Ale jak już wszystko zrobimy, nikt nie będzie mógł już przeczytać, dlaczego warto otworzyć "rękę twą ubogiemu".
Jeszcze nie wiadomo, jakie zlecenie dostaną konserwatorzy w imieniu piątego ambasadora, ale w samej tylko elżbietańskiej farze czekają na renowację wspaniałe epitafia upamiętniające ludzi, którzy kiedyś pracowali na rzecz Wrocławia, pomnażali jego bogactwa i sławę. Teraz należy im się uznanie z naszej strony.
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień




więcej zdjęć