Wrocławskie obchody 30. rocznicy rejestracji NZS

Katarzyna Lubiniecka
20.03.2011 , aktualizacja: 20.03.2011 15:28
A A A Drukuj
Wrocławskie Niezależne Zrzeszenie Studentów świętowało 30-lecie rocznicy rejestracji. Przy Grodzkiej 12 odsłonięto tablicę upamiętniającą fakt, że to właśnie w piwnicy Wydziału Filologicznego Uniwersytetu Wrocławskiego mieściła się pierwsza siedziba organizacji
Uroczyste odsłonięcie tablicy upamiętniającej wrocławski NZS na budynku uniwersytetu
Fot. Maciej Świerczyński / Agencja Gazeta
Uroczyste odsłonięcie tablicy upamiętniającej wrocławski NZS na budynku uniwersytetu
ZOBACZ TAKŻE
Podczas sobotnich obchodów przypomniano stare hasło: "Nie ma sukcesu bez NZS-u". I trzeba przyznać, że do dziś pozostaje aktualne. Wystarczyło spojrzeć na zgromadzonych: minister kultury Bogdan Zdrojewski, prezydent miasta Rafał Dutkiewicz, marszałek Rafał Jurkowlaniec, wojewoda Marek Skorupa - wszyscy wywodzą się z niezależnego ruchu studenckiego. Profesor Andrzej Wiszniewski, były rektor PWr, podsumował to wprost: - Polską, miastem, regionem rządzą dziś ludzie z NZS, i to rządzą udanie.

Nikt z obecnych nie zaprotestował, choć byli wśród nich ludzie, których drogi po 1989 roku rozeszły się: Adam Lipiński, drugi po Jarosławie Kaczyńskim człowiek w PiS, czy Kornel Morawiecki (wspierał NZS już jako pracownik naukowy). Lipiński wspominał: - Łączyła nas nienawiść do Rosji, komuny, walka o to, aby niezależna organizacja mogła powstać, a w czasach stanu wojennego podtrzymywanie ducha wśród studentów, wiary, że doczekamy wolnej Polski.

Dzisiejszych podziałów wśród dawnych przyjaciół z NZS jednak nie przemilczano. Okazało się, że nie wszyscy oceniają je tak samo. Profesor Wiszniewski ubolewał nad nimi, mówiąc, że dla niego są smutne. Ale marszałek województwa Rafał Jurkowlaniec stwierdził, że przecież o to właśnie chodziło, abyśmy dziś mogli różnić się w poglądach.

Wydarzenia sprzed 30 lat wspominano jednak przede wszystkim nostalgicznie. Dla wielu uczestników był to najważniejszy okres życia. Punkt zwrotny. Obok przyjaźni politycznych zawiązało się wtedy wiele trwałych związków towarzyskich, a nawet małżeńskich, jak choćby państwo Zdrojewscy czy Lipińscy.

Wspominano też profesorów, którzy wspierali NZS, pierwszych najaktywniejszych członków zrzeszenia, a Sławomir Najnigier zwrócił uwagę, że wrocławski NZS w dużej mierze wywodził się ze środowiska Studenckiego Komitetu Solidarności.

Oprócz przeważnie już siwiejących kombatantów zrzeszenia na sobotnie uroczystości przyszli także najmłodsi jego członkowie, studenci wrocławskich uczelni. Nie walczą dziś, jak ich starsi koledzy, nie muszą się ukrywać ze swoją działalnością. Stawiają na pracę u podstaw, organizują akcje społeczne i integrujące środowisko akademickie, jak np. Wampiriada, Drogowskazy kariery, warsztaty o prawie pracy, praktyki zawodowe. - Nie jestem w NZS po to, aby robić karierę polityczną, dziś zrzeszenie jest ruchem prostudenckim - wyjaśnia student III roku historii Tomasz Kwiatek. - Ale patrząc na naszych starszych kolegów, to kto wie...

Imieniem Niezależnego Zrzeszenia Studentów nazwano skwer przed budynkiem Wydziału Filologicznego przy pl. Nankiera.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 9 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy