Straszne dni, kiedy na Dolny Śląsk weszli Rosjanie

Beata Maciejewska
15.03.2011 , aktualizacja: 15.03.2011 15:10
A A A Drukuj
"Dzień dobry, kochana Mamo! Życie płynie jak zwykle. Zabijam Niemców. Wreszcie zapłacą rachunek za nasze łzy" - pisał 23 lutego 1945 roku jeden z żołnierzy rosyjskich biorących udział w operacji dolnośląskiej. Ten rachunek okazał się wysoki, co pokazuje właśnie wydana książka Joanny Hytrek-Hryciuk "Rosjanie nadchodzą". To lektura tylko dla bardzo dorosłych.
Okładka książki
Okładka książki "Rosjanie nadchodzą"
W środę autorka (historyk IPN) spotka się z czytelnikami o godz. 17 w Centrum Studiów Niemieckich i Europejskich im. Willy'ego Brandta (ul. Strażnicza 1-6). Promocji będzie towarzyszyć dyskusja "Powojenny Dolny Śląsk oczami Polaków, Rosjan, Niemców", z udziałem prof. Edwarda Czapiewskiego, prof. Marka Zybury i prof. Grzegorza Straucholda.

Warto przyjść, bo książka jest niewątpliwie wydarzeniem. Wprawdzie historiografia Dolnego Śląska doczekała się wielu prac przedstawiających losy niemieckich mieszkańców po zakończeniu działań wojennych, ale problem relacji pomiędzy Niemcami, radzieckimi żołnierzami a Polakami przybywającymi na te tereny przez żadnego autora nie został potraktowany tak szczegółowo.

To nie jest książka do czytania przed snem. Szczególnie rozdział III, opisujący najgorsze okrucieństwa wojny - rabunek, gwałty, morderstwa. Dla większości mieszkańców Dolnego Śląska zachowanie żołnierzy nie było niespodzianką: "Wiedzieliśmy o gwałtach Rosjan na kobietach i dziewczętach. Wiedzieliśmy, jak w zrozumiałym gniewie odwetu, ale i na rauszu alkoholowym bezsensownie mordowali i podpalali" - wspominał mieszkaniec Oławy. "Moją służącą Rosjanie zgwałcili trzynaście razy, jeden po drugim. Matka, która próbowała chronić swoją dwunastoletnią córeczkę, została zastrzelona na jej oczach, a córka zgwałcone" - relacjonował jeden z mieszkańców Łosiowa. Żona tamtejszego krawca, kilkakrotnie wykorzystana, powiesiła trójkę swoich dzieci w wieku 8-13 lat, po czym odebrała życie również sobie. Z kolei w Siecieborowicach jeden z rzemieślników nie mogąc ochronić rodziny, poderżnął gardło swojej żonie, dwóm córkom i czteroletniemu synkowi, po czym sam się powiesił. Właściwie dopiero rozkaz Stalina z 20 kwietnia 1945 roku, żeby lepiej traktować Niemców (to "obniży opór Niemców w obronie") rozpoczął zmianę polityki w stosunku do ludności niemieckiej.

Szczególnie interesujący dla obecnych mieszkańców Dolnego Śląska jest rozdział poświęcony okresowi radziecko-polskiej dwuwładzy w tym regionie. Faworyzowanie Niemców przez żołnierzy radzieckich kosztem osiedlających się tu Polaków przewija się w wielu relacjach. "Rosjanie nie lubili Polaków, w razie czego stawali po stronie Niemców" - wspominała Freya von Moltke z Krzyżowej. Fenomen niemiecko-radzieckiej "sympatii" próbowała również wyjaśniać polska administracja. Notabene dość karkołomnie, uważając, że Niemcy zdołali przekonać radzieckich dowódców o swojej przyjaźni i niechęci do hitleryzmu, więc ci stanęli w obronie "urojonych interesów poszczególnych Niemców". Paradoksalnie, ta sympatia zbyt dużo nie poprawiała bezpieczeństwa miejscowej ludności.

Oczywiście rabunki, gwałty, morderstwa nie były tylko "przywilejem" Armii Radzieckiej. W październiku publicysta i historyk Isaak Deutscher pisał: "Każda nacja ma własny styl plądrowania. Brytyjskie oddziały działają łagodnie i spokojnie. Traktują Niemcy jak egzotyczną gospodę, w której przyszło im świętować zwycięstwo. (...) Amerykańskie plądrowanie jest bardziej gorączkowym polowaniem na pamiątki. Gdyby można było zmniejszyć Reichstag do rozmiarów umożliwiających transportowanie, to ta znana budowla z pewnością zostałaby zabrana jeepem. (...) Rosjanie przybyli do Niemiec niczym wygłodniała szarańcza. Z uczuciem, że muszą zabrać z powrotem to, co ukradli im Niemcy".

Mechanizmem napędzającym te okrucieństwa byłą nienawiść. Krew za krew. Jeśli wy, Niemcy, zrobiliście to nam, my zrobimy to samo. Dlatego tę książkę czyta się też jak przestrogę, do czego może dojść człowiek, gdy zaczyna wystawiać rachunki.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 131 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów

  • Straszne dni, kiedy na Dolny Śląsk weszli Rosjanie korcia2000 15.03.11, 17:24

    To prawda, że Rosjanie zachowywali się po barbarzyńsku. Ale trzeba przy tym pamiętać o zbrodniach popełnianych przez Niemców na terenie ZSRR. To była prymitywna żądza zemsty za doznane »

  • Straszne dni, kiedy na Dolny Śląsk weszli Rosjanie tatton 15.03.11, 23:04

    Gdyby nie Rosjanie Dolny Śląsk należałby do Niemiec a nie do Polski. Polecam fantastyczną książkę Edmunda Osmańczyka "Był rok 1945".»

  • dlaczego prymitywna? 1410_tenrok 16.03.11, 14:33

    poczytaj sobie realcje niemców z zajętych terenów. Wejdź na You Tube i znajdź filmy zołnierzy niemieckich w serii "My private war (Mein privater Krieg". Stamtąd dowiesz się, że wedle Niemców»