Większość wrocławian nie zna historii swego miasta
09.03.2011
, aktualizacja: 09.03.2011 07:58
Drogi mieszkańcu Wrocławia, możesz nie lubić historii. Tym bardziej tej lokalnej. Możesz omijać ją szerokim łukiem. I tak cię dopadnie. Lepiej się z nią wcześniej dogadaj
ZOBACZ TAKŻE
- Młodzi wrocławianie raczej nie poznają dziejów miasta (24-11-11, 07:00)
- 18 najważniejszych wydarzeń z historii Wrocławia (10-03-11, 21:14)
- Płyty z brązu uwiecznią 18 wydarzeń z historii miasta (09-03-11, 06:00)
- Dziesięć wydarzeń, które wstrząsnęły Wrocławiem (05-10-07, 09:06)
18 płyt upamiętni najważniejsze wydarzenia z dziejów Wrocławia
Bardzo żałuję, że kolejny eksperyment Ministerstwa Edukacji wyprowadził historię regionalną ze szkół, bo większość wrocławian nie zna historii swojego miasta. Gdy w 2007 roku robiliśmy plebiscyt na najważniejsze wydarzenia wrocławskiego tysiąclecia - takie, które zmieniły miasto - aż 25 proc. głosujących wskazało na powódź tysiąclecia. Bo ją pamiętali, bo była dla nich traumatycznym przeżyciem. Za drugie co do ważności wydarzenie uznano kapitulację Festung Breslau i przejęcie Wrocławia przez administrację polską. Te chwile pamiętali już wprawdzie tylko nieliczni, ale przez cały okres PRL obchody "wyzwolenia Wrocławia" (choć trudno było wyzwalać niemieckie miasto) były organizowane z wielką pompą. Datę 6 maja 1945 roku musieli wykuć na blachę wszyscy uczniowie wrocławskich szkół. Pozostałe wydarzenia (nawet tak ważne jak utworzenie Uniwersytetu Wrocławskiego czy likwidacja obwarowań po zdobyciu miasta przez wojska napoleońskie) zginęły w czarnej dziurze niepamięci. W 2005 roku prof. Maria Lewicka, psycholog społeczny z Uniwersytetu Wrocławskiego, prowadziła badania nad świadomością historyczną wrocławian. Odkryła, że jest ona szczątkowa. - Od czasu do czasu przez zasłonę niepamięci przebije się jakaś postać czy wydarzenie z czasów przedwojennych. Jest to oczywiście wynik konsekwentnych i - jak widać - nadzwyczaj skutecznych działań propagandowych prowadzonych przez władze komunistyczne. Jeżeli dołączymy do tego poczucie tymczasowości towarzyszące mieszkańcom ziem zachodnich przez wiele lat po wojnie i niechęć do niemieckiego okupanta, można wytłumaczyć spadek motywacji do dochodzenia prawdziwej historii miasta - mówiła "Gazecie" prof. Lewicka. - Wrocławianie mają amputowaną pamięć historyczną. Kojarzą datę założenia biskupstwa we Wrocławiu, potem o historii miasta długo, długo nic nie wiedzą aż do czasów Festung Breslau.
Prof. Lewicka porównała naszą wiedzę o przedwojennej przeszłości Wrocławia z wiedzą ukraińskich mieszkańców Lwowa o polskich dziejach ich miasta. Też niewiele mogą powiedzieć, ale jednak więcej niż wrocławianie. Nie tylko dlatego, że we Lwowie wciąż żyją Polacy. Także dlatego, że w przestrzeni publicznej Lwowa zostało więcej znaków tej przedwojennej historii. Pomników, nazw ulic, napisów na kamienicach.
Niestety, chcemy czy nie, co rusz ta skomplikowana historia Wrocławia nas dopada. A to pojawiają się politycy z Warszawy próbujący wmówić mieszkańcom, że ich miastu grozi germańska nawała i muszą bronić polskości Śląska. A to sami mieszkańcy próbują wznosić pomnik dla uczczenia bitwy, której wprawdzie nie było, ale to nic nie szkodzi, bo nasi ją wygrali, lejąc Niemców. Do rangi zdrady narodowej urasta propozycja zmiany nazwy ulicy na przedwojenną lub wykucia na kamieniu leżącym w parku nazwiska najbardziej zasłużonego burmistrza niemieckiego Breslau (choć warszawiacy mają pl. Starynkiewicza, carskiego generała pełniącego obowiązki prezydenta), a radni bez wstydu wygadują publicznie głupoty o piastowskim Wrocławiu. Bez porządnej edukacji tego nie zmienimy, a na razie na nią szans nie mamy.
Dobrze więc, że chociaż w przestrzeni publicznej miasta pojawiają się znaki przypominające o jego historii. Takie jak ścieżka na pl. Nankera. W ubiegłym roku zaprzyjaźniona uczennica z renomowanego liceum zadzwoniła do mnie z prośbą o pomoc w specjalnym zadaniu domowym na szóstkę. Miała się dowiedzieć, kim był wrocławianin, który dotarł do środka Azji jako pierwszy Europejczyk, przed Marko Polo. Chodziło o Benedykta Polaka. Nauczycielka historii (z wieloletnim stażem), która zadanie wymyśliła, dowiedziała się o wyczynie Polaka... z tablicy powieszonej przez urząd miejski na kościele św. Wincentego.
Bardzo żałuję, że kolejny eksperyment Ministerstwa Edukacji wyprowadził historię regionalną ze szkół, bo większość wrocławian nie zna historii swojego miasta. Gdy w 2007 roku robiliśmy plebiscyt na najważniejsze wydarzenia wrocławskiego tysiąclecia - takie, które zmieniły miasto - aż 25 proc. głosujących wskazało na powódź tysiąclecia. Bo ją pamiętali, bo była dla nich traumatycznym przeżyciem. Za drugie co do ważności wydarzenie uznano kapitulację Festung Breslau i przejęcie Wrocławia przez administrację polską. Te chwile pamiętali już wprawdzie tylko nieliczni, ale przez cały okres PRL obchody "wyzwolenia Wrocławia" (choć trudno było wyzwalać niemieckie miasto) były organizowane z wielką pompą. Datę 6 maja 1945 roku musieli wykuć na blachę wszyscy uczniowie wrocławskich szkół. Pozostałe wydarzenia (nawet tak ważne jak utworzenie Uniwersytetu Wrocławskiego czy likwidacja obwarowań po zdobyciu miasta przez wojska napoleońskie) zginęły w czarnej dziurze niepamięci. W 2005 roku prof. Maria Lewicka, psycholog społeczny z Uniwersytetu Wrocławskiego, prowadziła badania nad świadomością historyczną wrocławian. Odkryła, że jest ona szczątkowa. - Od czasu do czasu przez zasłonę niepamięci przebije się jakaś postać czy wydarzenie z czasów przedwojennych. Jest to oczywiście wynik konsekwentnych i - jak widać - nadzwyczaj skutecznych działań propagandowych prowadzonych przez władze komunistyczne. Jeżeli dołączymy do tego poczucie tymczasowości towarzyszące mieszkańcom ziem zachodnich przez wiele lat po wojnie i niechęć do niemieckiego okupanta, można wytłumaczyć spadek motywacji do dochodzenia prawdziwej historii miasta - mówiła "Gazecie" prof. Lewicka. - Wrocławianie mają amputowaną pamięć historyczną. Kojarzą datę założenia biskupstwa we Wrocławiu, potem o historii miasta długo, długo nic nie wiedzą aż do czasów Festung Breslau.
Prof. Lewicka porównała naszą wiedzę o przedwojennej przeszłości Wrocławia z wiedzą ukraińskich mieszkańców Lwowa o polskich dziejach ich miasta. Też niewiele mogą powiedzieć, ale jednak więcej niż wrocławianie. Nie tylko dlatego, że we Lwowie wciąż żyją Polacy. Także dlatego, że w przestrzeni publicznej Lwowa zostało więcej znaków tej przedwojennej historii. Pomników, nazw ulic, napisów na kamienicach.
Niestety, chcemy czy nie, co rusz ta skomplikowana historia Wrocławia nas dopada. A to pojawiają się politycy z Warszawy próbujący wmówić mieszkańcom, że ich miastu grozi germańska nawała i muszą bronić polskości Śląska. A to sami mieszkańcy próbują wznosić pomnik dla uczczenia bitwy, której wprawdzie nie było, ale to nic nie szkodzi, bo nasi ją wygrali, lejąc Niemców. Do rangi zdrady narodowej urasta propozycja zmiany nazwy ulicy na przedwojenną lub wykucia na kamieniu leżącym w parku nazwiska najbardziej zasłużonego burmistrza niemieckiego Breslau (choć warszawiacy mają pl. Starynkiewicza, carskiego generała pełniącego obowiązki prezydenta), a radni bez wstydu wygadują publicznie głupoty o piastowskim Wrocławiu. Bez porządnej edukacji tego nie zmienimy, a na razie na nią szans nie mamy.
Dobrze więc, że chociaż w przestrzeni publicznej miasta pojawiają się znaki przypominające o jego historii. Takie jak ścieżka na pl. Nankera. W ubiegłym roku zaprzyjaźniona uczennica z renomowanego liceum zadzwoniła do mnie z prośbą o pomoc w specjalnym zadaniu domowym na szóstkę. Miała się dowiedzieć, kim był wrocławianin, który dotarł do środka Azji jako pierwszy Europejczyk, przed Marko Polo. Chodziło o Benedykta Polaka. Nauczycielka historii (z wieloletnim stażem), która zadanie wymyśliła, dowiedziała się o wyczynie Polaka... z tablicy powieszonej przez urząd miejski na kościele św. Wincentego.
- 14 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
4 głosy
-
Prawdziwy Wrocławianin zna historię
gosc_76
09.03.11, 15:36
rodzinnego miasta. Tylko zazwyczaj już nie mieszka we Wrocławiu, a przyjezdnych z okolicznych wiosek raczej nie interesuje historia, podobnie jak i włodaża Wrocławia ;)»
-
Większość wrocławian nie zna historii swego miasta
zanetpar
14.03.11, 11:44
Uważam, że jest za mało portali, które w konkretny sposób przekazują informacje na temat danych miast. Przypadkiem natrafiłam na ciekawą stronę, w której możemy rozwijać wiedzę na temat np. »
Najczęściej czytane24 htydzień




