Żyd, który kochał Niemcy

Beata Maciejewska
29.04.2010 , aktualizacja: 29.04.2010 18:53
A A A Drukuj
Był pobożnym Żydem, sercem i duszą przywiązanym do Niemiec. Lewicowiec, imię otrzymał na cześć uwielbianego cesarza Wilhelma i z dumą nosił Krzyż Żelazny, zdobyty za męstwo na froncie I wojny światowej. Mimowolnie stał się najważniejszym kronikarzem żydowskiego Breslau i świadkiem jego zagłady.
Matura w gimnazjum św. Jana, w którym dr Willy Cohn (oparty o ścianę) uczył historii, 1931 rok. Dwa lata później został wysłany na przymusową emeryturę.
Matura w gimnazjum św. Jana, w którym dr Willy Cohn (oparty o ścianę) uczył historii, 1931 rok. Dwa lata później został wysłany na przymusową emeryturę.
Willy Cohn w marcu 1937 roku popłynął statkiem ?Mariette Pascha? do Palestyny, do syna Ernsta. Wrócił jednak do Breslau dwa miesiące później. To była decyzja na wagę życia
Willy Cohn w marcu 1937 roku popłynął statkiem ?Mariette Pascha? do Palestyny, do syna Ernsta. Wrócił jednak do Breslau dwa miesiące później. To była decyzja na wagę życia
W listopadzie 1941 roku został przez esesmanów zamordowany w Kownie. Razem z dwiema małymi córkami i żoną, która przez osiem lat błagała go o wyjazd z Niemiec. Ale jej mąż prawie do końca wierzył w Niemców. Dwa lata wcześniej, po zajęciu przez Hitlera Polski, pisał: "Przeczytałem przemówienie Führera. Było pełne umiaru i rozsądne, mogłoby być nawet pomostem do pokoju. (...) Trzeba uznać wielkość człowieka, który nadał światu nowe oblicze". Rok wcześniej po anszlusie Austrii stwierdził: "Nie można pozostać obojętnym na to ogromne wydarzenie. Gdybyśmy my, Żydzi, również znaleźli się pod rządami silnej ręki i mogli budować przyszłość. Ale jesteśmy rozdarci wewnętrznie."

W roku trzech cesarzy

Nazywa się Willy Cohn. Na Rynku, pod numerem 49, wciąż stoi piękna kamienica, którą wybudowali jego rodzice, Louis Cohn i Margarethe Hainauer.

Louis pochodził z biednej rodziny, która przywędrowała z Poznańskiego, i tylko własnym zdolnościom zawdzięczał status bogatego kupca; przodkami Margarethe byli znani wydawcy muzyczni. Cohnowie uważali się za niemieckich Żydów, chodzili do liberalnej Nowej Synagogi (przy dzisiejszej ul. Łąkowej), w czasie świąt Bożego Narodzenia palili światełka chanukowe i świeczki na choince. W roku 1888 urodziło im się szóste dziecko.

Rok był historyczny, "drei Achten, drei Kaiser", czyli "trzy ósemki, trzech cesarzy". Wilhelm I zakończył życie w marcu. Jego syn, Fryderyk Wilhelm, umarł po 99 dniach panowania, ale wnuk rządził Niemcami jako Wilhelm II do 1918 roku. Malutki Cohn musiał został Willym. A potem historykiem.

Nie miał jeszcze 21 lat, gdy bronił na Uniwersytecie Wrocławskim pracę doktorską. Interesował się dziejami Włoch w czasach panowania Normanów i Staufów. Matka popierała ten wybór, ale kariery na uczelni nie zrobił. Historycy Żyda w swoim gronie nie chcieli, więc Cohn został nauczycielem w gimnazjum św. Jana. Uczył historii, języka niemieckiego i geografii, a poza tym pracował naukowo i sporo publikował. Jego książka o rodzinie Hohenstaufów ukazała się w 1932 roku także we Włoszech.

Gdy Hitler dochodził do władzy, Willy Cohn mógł pomyśleć o sobie: "człowiek sukcesu". Tylko 44 lata, a już poważany naukowiec, lubiany nauczyciel, ojciec dwóch synów i dwóch córek (z dwóch małżeństw), dobrze sytuowany. Miał wielkie plany. Ale plany Hitlera były większe i zniszczyły Cohna. Zdążył to jednak opisać.

Jak ja kocham Niemcy

Zeszytów jest 112, blisko 10 tysięcy stron. Pierwszą notatkę Cohn robi w poniedziałek 30 stycznia 1933 roku.

Ma wolny dzień, cieszy się swoją książką, potem ucina sobie popołudniową drzemkę. Kiedy się budzi, "nadchodzi wiadomość, że Hitler został kanclerzem Rzeszy".

Breslau szybko się zmienia. „Wczoraj bandy SA wtargnęły do gmachu sądu - w pokoju dla obrońców wrzeszczeli na sędziów i adwokatów » Żydzi von! «i ciężko pobili mecenasa Maximiliana Weissa. Przedwczoraj zawleczono do Lasu Osobowickiego intendenta Barnaba (dyrektora Zjednoczonych Teatrów Wrocławia) i pobito go gumowymi pałkami oraz batem na psy. To jest właśnie III Rzesza” - pisze 16 marca 1933 roku Willy.

Już wie, że jest obywatelem drugiej kategorii. Musi ostemplować na policji paszport, który zachowuje ważność tylko na terenie kraju ("Degradacja poniżej wszelkiej ludzkiej godności"), nie może pracować w szkole ("urlopowany ze skutkiem natychmiastowym"), musi wysłać do Paryża najstarszego syna Wolfganga, bezpośrednio po zdaniu przez niego matury, bo grożono mu śmiercią.

Jednak 27 września 1933 roku pisze: "Ja tak kocham Niemcy, że miłości tej nie uszczuplają nawet te wszystkie nieprzyjemności, jakich doznajemy. To jest kraj, którego językiem posługujemy się i w którym przeżyliśmy także dobre dni! Trzeba być na tyle lojalnym, aby podporządkować się również rządowi, który pochodzi z zupełnie odmiennego obozu."

Chcę być kimś

Cohn rozumie, jak niebezpiecznie robi się w Niemczech. Żona chce emigrować. Kłócą się. "Wszystkie dyskusje o emigracji wywołują u mnie rozdrażnienie i zawsze wtedy bardzo żałuję, że w tej kwestii ja i Trudi jesteśmy odmiennego zdania - to bardzo smutne. Nie chciałbym zaczynać jeszcze raz wszystkiego od nowa. Tutaj potrafię coś i jestem kimś, ale czy udałoby mi się tam, na dole, ponownie coś osiągnąć?" - notuje w czerwcu 1933 roku.

Długo nie chce zmienić zdania, choć szybko przestaje być "kimś". Nawet w gminie żydowskiej nie chcą go zatrudnić, bo ma status "niepewnego politycznie". To z powodu lewicowych przekonań, bo zawsze głosował na socjaldemokratów.

Władze gminy zatrudniają go dopiero w grudniu 1936 roku tylko, dlatego że nie mają skąd wziąć nauczycieli. "Późno sobie o mnie przypomnieli" - uważa rozgoryczony Cohn, ale zlecenie przyjmuje. Trzeba za coś żyć. Wciąż w Breslau, choć "niedługo będziemy pożądani w Niemczech jedynie na cmentarzach".

Za to dzieci wyjeżdżają. Najpierw syn Wolfgang do Paryża. Potem 16-letni Ernst do Erec Israel. W końcu 14-letnia Ruth, przez Danię, Rosję i Turcję do Palestyny.

W 1937 roku Ernst ściąga rodziców do Palestyny. Wsiadają na statek "Mariette Pascha", mając bilety powrotne w kieszeni. Willy jest zachwycony życiem w kibicu. Dziewięć godzin pracy, wspólna kasa, "prawdziwe życie rodzinne", dzieci "w znakomitym stanie", chóralne śpiewy prostych piosenek hebrajskich... "Kiedy rano widzę tych młodych ludzi przy pracy, wypełnia mnie uczucie wielkiego szczęścia, że nasz naród znowu będzie młody i spełniony" - notuje w zeszycie.

Willy chce zostać, ale tym razem Trudi mówi "nie". Nie chce nieszczęśliwie spędzić reszty swojego życia. Cohn ulega żonie:

Podziel się

  • 24 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów

  • Żyd, który kochał Niemcy adam.de 06.05.10, 16:42

    Podobno od wkroczenia Sowietów na tereny Polski do końca wojny zginęło ok. 100tys. Żydów (czytałem to chyba u Daviesa - "Boże Igrzysko"), ale żebyrozstrzelano 12 tysięcy Żydów we Lwowie w »

  • Żyd, który kochał Niemcy wilhelm4 07.05.10, 03:32

    = kryptozyda, ze tak powiem»

  • Żyd, który kochał Niemcy koszerny51 07.05.10, 11:38

    Z Pamietnika jasno wynika,ze choc sam wiedzial o losie Zydow w nazistowskich Niemczech i mogl uciec,lub zwyczajnie do Niemiec nie wracac,biernie przygladal sie wydarzeniom.Nie chcial byc na »