Patrona portret antropologiczny

Beata Maciejewska
16.06.2006 , aktualizacja: 16.06.2006 00:00
A A A Drukuj
Niebieskie oczy, przyprószone siwizną jasne włosy, wyraźnie zarysowana broda - tak wyglądał człowiek, który ofiarował swe życie za miasto Wrocław. Po prawie ośmiu wiekach pokazał nam swoją twarz.
Na replikę czaszki nałożone zostały słupki plasteliny-mięśni...
Fot. Paweł Kozioł / AG
Na replikę czaszki nałożone zostały słupki plasteliny-mięśni...
...powoli zaczęła wyłaniać się twarz bł. Czesława
Fot. Paweł Kozioł / AG
...powoli zaczęła wyłaniać się twarz bł. Czesława
Twarz bł. Czesława odsłonili prezydent Rafał Dutkiewicz i przeor wrocławskich dominikanów Przemysław Ciesielski
Fot. Krzysztof Gutkowski / AG
Twarz bł. Czesława odsłonili prezydent Rafał Dutkiewicz i przeor wrocławskich dominikanów Przemysław Ciesielski
Z oblicza bł. Czesława emanuje dobroć, spokój, charyzma
Fot. Krzysztof Gutkowski / AG
Z oblicza bł. Czesława emanuje dobroć, spokój, charyzma
ZOBACZ TAKŻE
Jest rok 1241. Brat Czesław, przeor wrocławskich dominikanów, stoi na wałach Ostrowa Tumskiego. Modli się o odparcie mongolskiej nawały. Nagle "ognisty słup od Boga posłany zstąpił z nieba na jego głowę i dziwnym blaskiem, nie dającym się opisać, oświecił miasto i jego okolice. Cudowne to zjawisko tak przeraziło Tatarów, że tracąc odwagę w sercach, odstąpili od oblężenia, a nawet uciekli". Tyle zapisał Długosz.

Według tradycji zakonnej Bóg przyjął życie Czesława w zamian za ocalenie miasta. Dominikanin wkrótce umarł i został pochowany w kościele św. Wojciecha.

Świątynię opuścił 17 lutego tego roku. Jego czaszka trafiła do Zakładu Antropologii Uniwersytetu Wrocławskiego przy ul. Kuźniczej. Specjaliści z Wrocławskiej Szkoły Rekonstrukcji - istnieje od ponad pół wieku - obiecali, że pokażą twarz patrona miasta.

Szczęśliwie dla antropologów czaszka bł. Czesława doskonale się zachowała. Od 1715 roku nikt jej nie wyjmował z przeszklonego relikwiarza. Owinięta w błękitną taftę ze złotymi aplikacjami, chroniona lakowymi pieczęciami biskupa wrocławskiego Franza Ludwiga Neuburga, przetrwała wszystkie dziejowe burze. Pozwoliło to nie tylko zrekonstruować głowę świętego zakonnika, ale także poznać trochę jego życie. Brat Czesław był do tej pory bardzo tajemniczy.

Pochodził prawdopodobnie ze Śląska i tu spędził większość życia. Urodził się niedaleko Kamienia Opolskiego ok. 1180 roku. Kanonik sandomierski, który w wyniku spotkania ze św. Dominikiem porzucił wszystko i wstąpił do zakonu, założyciel dominikanów śląskich oraz czeskich, przełożony dominikanów na całą Polskę, obrońca Wrocławia - mocne punkty w CV. Ale chciałoby się poznać jego dzień powszedni. Na co chorował, jak się odżywiał, czy zdarzyły mu się jakieś tragiczne wypadki? Okazuje się, że kości są jak teczka osobowa - zawierają mnóstwo informacji, tylko trzeba je umieć odczytać.

Pożytki z ascezy

Zacznijmy od dzieciństwa. Nie było chyba najłatwiejsze, bo antropolodzy odkryli u Czesława hipoplazję szkliwa zębów (warstwa szkliwa nie wykształciła się do końca). Mogą ją wywołać niedożywienie lub głód, choroby wieku dziecięcego, problemy z higieną lub z porządnym mieszkaniem. Hipoplazja powstaje w okresie tworzenia się szkliwa na zębach mlecznych i stałych, jest więc śladem negatywnych bodźców występujących do ok. 6. roku życia.

Dr hab. Barbara Kwiatkowska, antropolog: - Także wśród średniowiecznych mieszczan wrocławskich hipoplazja była dość rozpowszechnionym zjawiskiem. Występowała u 10-30 proc. mieszkańców i była większa wśród uboższej ludności miasta. Dzisiaj też się pojawia, ale z innych powodów. Zaburzenia w szkliwieniu mogą np. wywoływać antybiotyki.

Problemy z zębami miał także dorosły Czesław, ale nie tak duże jak większość ludzi w jego epoce. Kamień nazębny i dość zaawansowana paradontoza to przypadłość powszechna w średniowieczu, szczególnie wśród mniej dbających o higienę jamy ustnej mężczyzn (mycie zębów nie jest osiągnięciem XX wieku). Za to ominęły go problemy z próchnicą. To dodatkowa korzyść ze skromnego menu.

Dr hab. Barbara Kwiatkowska: - Białymi bułkami się nie objadał. Zachowane zęby są silnie starte na powierzchniach żujących, co wiąże się nie tylko z wiekiem Czesława (w chwili śmierci miał ok. 62-65 lat), ale i ze sposobem odżywiania. Jego pokarm był mało przetworzony, twardy - gruby, żytni chleb, podpłomyki.

Miał szczęście, bo prawie 70 procent wrocławian cierpiało na caries dentes, a wśród zamożnych mieszkańców Wrocławia (jadających białe bułki i słodycze) aż 92 procent miało popsute zęby. Czesław za życia stracił tylko trzy.

Patron Wrocławia potrzebował za to pomocy laryngologa. Prof. Zbigniew Rajchel, wybitny wrocławski anatom, stwierdził, że zatoki czołowe w czaszce bł. Czesława są bardzo rozbudowane, mają dużą pojemność (dlatego czoło jest uwypuklone w części środkowej). Wszystko wskazuje na to, że od wczesnej młodości cierpiał na chroniczny stan zapalny błony śluzowej zatok czołowych. Na dodatek miał skrzywienie przegrody nosowej.

Prof. Rajchel: - Lewa połowa jamy nosowej była częściowo niedrożna. Miał problemy z oddychaniem, często dopadał go katar.

Rasowy Polak

Najbardziej fascynująca część badań dotyczyła jednak odtworzenia wyglądu bł. Czesława. Jak na podstawie samej czaszki można się dowiedzieć, czy jej właściciel to śniady brunet czy blondyn o różowej cerze? Skąd wiadomo, jak duże miał małżowiny uszu, skoro śladu po nich nie ma? Łysiał, czy miał bujną czuprynę?

Na ikonografię badacze nie mogli liczyć. Najstarszy miedzioryt przedstawiający Czesława z płonącą kulą w jednej i lilią w drugiej ręce wykonano trzy i pół wieku po jego śmierci! Artyści widzieli Czesława tylko oczyma wyobraźni. Antropolodzy - za pomocą czaszki.

Najpierw prof. Tadeusz Krupiński określił typ rasowy bł. Czesława - subnordyczny, z przewagą nordycznego (często występuje wśród Polaków). To znaczy, że nasz patron miał jasną cerę, niebieskie tęczówki i jasne włosy, proste lub lekko faliste. Przedstawiciele tego typu charakteryzują się z reguły wąskim lub średnim nosem, o prostym lub lekko garbatym profilu i szeroką szparą oka z raczej cienkimi powiekami. Sylwetka ciała jest zwykle smukła, a wysokość ciała średnia.

Ciekawe jest to, że jak ustaliła Barbara Kwiatkowska, czaszka bł. Czesława jest bardzo podobna do serii męskich czaszek z Ołbina, pochodzących z mniej więcej tego samego okresu. Może to być przypadek, ale przyjemniej pomyśleć, że patron okazał się wrocławianinem z krwi i (przede wszystkim) kości.

W końcu do pracy przystąpił anatom. Obserwowaliśmy, jak na gipsową replikę czaszki prof. Rajchel nakłada słupki szarej plasteliny, które zmieniają się w mięśnie i inne tkanki miękkie. Zobaczyliśmy wreszcie twarz Czesława. Wyglądał jak rzymski cesarz. Nos prawie prosty, z niewielkim garbkiem. (prof. Krupiński przewidział to już po pierwszym badaniu), ładny kształt policzków, wyraźnie zarysowana broda, ostry profil - nieźle! Tylko dlaczego ma takie duże uszy? I usta trochę za szerokie. Nie pasują!

Dr hab. Barbara Kwiatkowska: - Ależ pasują! Tu nikt niczego nie wymyślił. Szerokość małżowin usznych to połowa długości nosa. Kierunek ustawienia małżowin jest zgodny z osią ustawienia wyrostków sutkowych i gałęzi żuchwy. Bez problemu można też wyznaczyć kształt warg. Szerokość szpary ustnej określa rozłożenie linii kłów. Czerwień wargi górnej przebiega na ogół wzdłuż linii wysokości siekaczy; jest ona mocniej zarysowana w stosunku do wargi dolnej.

Ślady czasu i charakteru

Jednak nie tylko "szkiełko i oko" jest potrzebne specjalistom od rekonstrukcji. Wyobraźnię też muszą mieć. Bo na ludzkiej twarzy czas, przeżycia i cechy charakteru odciskają silne piętno. Jaki był Czesław, jak zmieniał się przez lata - na to pytanie próbowały odpowiedzieć artysta plastyk Renata Bonter-Jędrzejewska i antropolog Barbara Kwiatkowska. Wykonały odlew z żywicy epoksydowej i spróbowały tchnąć weń życie.

Dr hab. Barbara Kwiatkowska: - To było trudne zadanie. Wiadomo, że musiał mieć zmarszczki (dożył jak na średniowiecze podeszłego wieku), ale gdzie one przebiegały? Kształt nosa też się zmienia wraz z upływem lat. Skóra wiotczeje i koniuszek trochę opada, pogłębiają się też bruzdy przy skrzydełkach nosa. Obejrzałyśmy setki zdjęć i portretów malarskich starszych osób.

Twarz jest szczupła (choć równie dobrze Czesław mógł mieć drugi podbródek), bo wszystko wskazuje, że był ascetą. Jego biograf, dominikanin Abraham Bzowski, twierdził, że "zwykł był biczować się aż do krwi żelaznymi rózgami nie tyle po to, aby ciernie i skry pragnień z ciała zupełnie wycieńczonego usunąć, lecz raczej aby zbawienie zagubionych tym łatwiej wysłużyć".

Niemal do ostatniej chwili trwały dyskusje, czy bł. Czesław powinien mieć brodę oraz wąsy. Ważna decyzja, bo wiadomo, że broda bardzo zmienia wygląd.

Wojciech Kucharski, historyk badający dzieje kultu bł. Czesława, początkowo opowiadał się za brodą. - Najlepiej posłużyć się wizerunkami św. Dominika, który bł. Czesława przyjmował do zakonu. Te najwcześniejsze zostały wykonane trzydzieści lat po śmierci założyciela zgromadzenia dominikanów. Czyli możemy założyć, że żyli jeszcze ludzie, którzy na własne oczy oglądali tego świętego. Na tych wszystkich wczesnych wizerunkach Dominik jest zawsze przedstawiany z wąsami i brodą.

Ale w końcu badacze uznali, że szkoda zakrywać twarz zarostem. Tym bardziej że to ładna twarz. I wzbudzająca zaufanie.

Renata Bonter-Jędrzejewska: - Założyliśmy też, że na twarzy powinny znaleźć odbicie takie cechy, jak dobroć, spokój, charyzma.

Dr hab. Barbara Kwiatkowska: - Chcieliśmy, żeby wrocławianie chętnie spoglądali w oblicze patrona.

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos