Nieludzka polityka komunikacyjna władz Wrocławia

Jerzy Sawka
27.05.2011 , aktualizacja: 26.05.2011 19:13
A A A Drukuj
Każdy, kto wjeżdża na plac Solny, natychmiast znajduje się w pułapce. I to nie jest przypadek. Ta pułapka została specjalnie na niego zastawiona. To kara za zagęszczanie ruchu. Ten, kto wymyślił tę szykanę, musi bardzo nienawidzić ludzkości.
Ulica Ruska, czwartek, godz. 20.30
Fot. Jacek Kulesza
Ulica Ruska, czwartek, godz. 20.30
Przez ten pomysł plac Solny jako deptak bywa bardziej zapchany autami niż wtedy, gdy w całości dostępny był dla ruchu samochodowego. Nie wiem, kto jest autorem tego rozwiązania: prezydent, wiceprezydenci czy urzędnicy od inżynierii miejskiej, ale wiem, jaka jest jego intencja. Wiem, bo miejski rzecznik poinformował moją dziennikarkę od komunikacji, że tak ma być, gdyż idzie o to, żeby odzwyczaić ludzi od wjeżdżania na Solny.

Autorom tego pomysłu dedykuję stary dowcip: pewien uczony kołchoźnik eksperymentował z żywieniem konia kamieniami. I byłoby mu się udało, gdyby koń nie zdechł.

Jestem ofiarą zmian na Solnym. Chwilę po ich wprowadzeniu ja, facet który do kiosku po gazetę jechał samochodem, przesiadłem się do komunikacji miejskiej. Tym samym stałem się modelowym egzemplarzem wrocławianina. Dokładnie takim, jakiego w skutek operacji zamykania ulic oczekiwały władze miasta. Przestało mi się opłacać parkować cały dniami na Solnym już w chwili likwidacji abonamentów. Te kosztowały 160 złotych za miesiąc. Jeden dzień parkowania wynosił więc 8 zł (licząc pięć dni roboczych w tygodniu). Teraz dzień kosztuje 25 zł 90 gr. A jeśli wrzucę do maszyny parkingowej niepełną kwotę dzienną, np. 20 zł i na czas nie odjadę, to mogę oberwać mandat za 50 zł. Wtedy dzień kosztuje naprawdę bardzo słono, bo już 70 zł. Nie chcąc być idiotą, który pracuje tylko na parking, wsiadłem do tramwaju. I bardzo sobie tę zmianę chwalę, bo mam czas na spokojną lekturę. Jestem więc ofiarą zadowoloną z wygnania mojego auta z centrum, i to aż tak, że propaguję zalety ruchu bezsamochodowego pośród moich znajomych.

Czasami jednak muszę przejechać przez Solny albo wyjechać zeń taksówką. I za każdym razem trafia mnie szlag. Tak samo jak mojego sąsiada, który niekiedy podwozi mnie do pracy i kilka razy wpadł w pułapkę na Solnym. Ten najpierw mnie przeklinał, a teraz wyrzuca z auta na Kazimierza Wielkiego. Nawet ci cierpliwi wrocławscy taksówkarze, słynni w Polsce z tego, że przyjezdnym tłumaczą, iż wprawdzie trzeba stać w korkach i przeciskać się przez objazdy, ale warto tak się męczyć, tracą tu swoją cierpliwość.

Z Solnego wyjeżdża się Ruską do Kazimierza Wielkiego. Pierwszą przeszkodą jest wciśnięcie się w sznur aut wjeżdżających w Ruską z Rzeźniczej. One maja pierwszeństwo. Ale to jeszcze pikuś, bo ci z Rzeźniczej wpuszczają tych z Ruskiej. Natomiast przeszkoda specjalna jest na wylocie z Ruskiej. Tu non stop goreje swoją czerwonością okrągłe oko sygnalizatora. Po bardzo długich chwilach zapala się pod nim na krótko zielona strzałka. Jednak zielone światło mają równocześnie auta jadące Kazimierza Wielkiego. Auta z Ruskiej nie mogą więc włączyć się płynnie do ruchu i czekają, aż te na Kazimierza staną. W tym czasie znowu mają czerwone, ale tylko wtedy jest mała chwilka, że można wskoczyć na Kazimierza. Tyle że trzeba złamać przepis.

Tak jak bardzo jestem za tworzeniem jak największych stref pieszych w centrum miasta, tak mocno jestem przeciw rozwiązaniom durnym. A w tym przypadku jeszcze groźnym, bo zmuszającym ludzi do łamania przepisów i narażającym ich na niebezpieczeństwo. Ulica powinna być albo zamknięta dla ruchu, albo otwarta, a nie jak w tym przypadku: u wlotu otwarta, u wylotu zablokowana. To jeszcze głupsze niż jesiotr drugiej świeżości, na poważnie serwowany w restauracji Gribojedowa w "Mistrzu i Małgorzacie".

W trakcie pisania tego tekstu dowiedziałem się, że czas świecenia zielonej strzałki został właśnie wydłużony. Poszliśmy zobaczyć z dziennikarką komunikacyjną, jak to działa. Uprzejmie donosimy, że nie działa. Żeby wyjazd z Ruskiej był normalny, to trzeba po prostu włączyć na niej zielone światło. A może przeanalizować inny wariant: odwrócenie kierunku - wjazd na Solny z Ruskiej, a wyjazd ulicą Gepperta. Ale taka analiza to zadanie dla inżynierów od komunikacji.

Zobacz więcej na temat:

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 82 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    23 głosy

  • Re: Nieludzka polityka komunikacyjna władz Wrocła skarolina 27.05.11, 08:38

    No wszystko fajnie, tylko te zakazy na Solnym miały po prostu ograniczyć chęć kierowców do wjeżdżania tam. Chyba nikt nie przewidział, że oni nadal będą się pchać z uporem maniaka. Bo »

  • Re: Nieludzka polityka komunikacyjna władz Wrocła bnch 27.05.11, 09:53

    Drogi Panie Sawka podwozi Pana do pracy kolega, to niech Pan raczy swą szanowną dupę wysadzić np. na Świdnickiej, albo na Kazimierza Wielkiego i sobie dojść. Do taksówki można też kawałek »

  • Nieludzka polityka komunikacyjna władz Wrocławia amuzc 27.05.11, 10:24

    No tak, redaktor opisał co go boli ( i nie tylko jego, prawda).Ale gdyby ta sytuacja nie dopiekła redaktorowi to sążnistego artykułu nie byłoby w GW.Abstrahując od meritum - redaktor »