Kolej Izerska - najpierw wielka pompa, potem klapa

Karolina Drogowska
08.07.2010 , aktualizacja: 08.07.2010 11:29
A A A Drukuj
W miniony piątek z wielką pompą po 65 latach przerwy uruchomiono Kolej Izerską - połączenie kolejowe ze Szklarskiej Poręby do Czech. Specjalny szynobus pojechał tylko jeden raz. Okazało się, że więcej nie może, bo linia nie spełnia wymogów bezpieczeństwa
Pociąg Kolei Izerskiej
Pociąg Kolei Izerskiej
Samorząd województwa przejął od Polskich Linii Kolejowych trasę od Szklarskiej Poręby do granicy. W ciągu kilkunastu miesięcy wyremontował ją za 14 mln zł, korzystając z 85 proc. dotacji unijnej. W piątek po odbiorze technicznym ze stacji Szklarska Poręba Górna w stronę Czech wyjechał pierwszy od 65 lat pociąg. Dolnośląska Służba Dróg i Kolei zorganizowała imprezę promocyjną, zaproszono polityków, urzędników, zachęcano turystów do podróży. Szynobus przejechał 25 km do stacji Korenov, jednak tylko ten jeden, oficjalny raz. Teraz dojeżdża jedynie 13 km ze Szklarskiej Poręby do Jakuszyc.

Ryszard Bakuń, dyrektor wałbrzyskiego zakładu Polskich Linii Kolejowych, zarządzający linią, tłumaczy, że bezpośredni transport międzynarodowy nie może być dalej realizowany, bo samorząd województwa jako właściciel linii nie zapewnił łączności między stacjami po obu stronach granicy.

- Łączność jest niezbędna, żeby stacje wiedziały, kiedy maszynista wyruszył, czy na drodze nie ma innych pociągów oraz czy bezpiecznie dojechał. Jest to absolutnie konieczne z punktu widzenia obowiązujących przepisów o prowadzeniu ruchu kolejowego. Bez spełnienia tego warunku prowadzenie ruchu pociągów jest możliwe tylko do przystanku Jakuszyce.

Natomiast według Romana Głowaczewskiego, dyrektora Dolnośląskiej Służby Dróg i Kolei, łączność nie jest problemem. - Zawiadowcy mogą się porozumiewać na wiele sposobów, nawet przez telefony komórkowe, co jest stosowane na przykład na należącej do nas linii Wrocław - Trzebnica - uważa.

Oficjalny piątkowy przejazd z VIP-ami i pierwszymi turystami mógł się odbyć dzięki opracowaniu jednorazowego regulaminu uwzględniającego nadzwyczajne środki ostrożności. - Prowadzenie stałego ruchu kolejowego na takiej zasadzie nie jest możliwe, ponieważ stwarzałoby zagrożenie dla zdrowia i życia ludzi oraz bezpieczeństwa ruchu pociągów - mówi dyrektor Bakuń.

Roman Głowaczewski, DSDiK, tłumaczy, że wcześniej nie ustalono stałej formy łączności, bo nie można było porozumieć się z Czechami - bo w poniedziałek i wtorek obchodzili narodowe święto i nikt nie pracował. - Mieli długi weekend - rozkłada ręce. - A tego typu uzgodnienia muszą być zawarte w oficjalnym porozumieniu, które może być podpisane dopiero po odbiorze technicznym linii i oficjalnym włączeniu jej do polskiej sieci kolejowej.

Miejscowe porozumienie graniczne Czesi i Polacy podpiszą najwcześniej 13 lipca.

Zdaniem dyrektora Głowaczewskiego szynobus bezpośrednio do Czech będzie dojeżdżać od drugiej połowy lipca. - To kolejka typowo turystyczna, więc chwilowy poślizg nie jest znaczącym problemem - mówi Głowaczewski.

Do uruchomienia pociągu na całej trasie gotowe są Przewozy Regionalne. Na razie turysta może dojechać pociągiem ze Szklarskiej Poręby do Jakuszyc, a stamtąd do Harrachova podstawionym przez przewoźnika autobusem (można korzystać z tego samego biletu co na pociąg). Bilet normalny kosztuje cztery złote. - Po uruchomieniu bezpośredniego połączenia międzynarodowego ze Szklarskiej Poręby Górnej do Korenova przejedziemy w mniej więcej pół godziny. Na czeski odcinek trzeba będzie dokupić bilet u konduktora za 11 koron - mówi Piotr Olszewski, rzecznik spółki PKP Przewozy Regionalne.

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 22 komentarze
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    12 głosów