Mieszkańcy Złotnik spędzą kolejne pół roku w błocie

Agata Saraczyńska
25.11.2009 , aktualizacja: 24.11.2009 17:36
A A A Drukuj
O pół roku chce przesunąć termin zakończenia budowy kanalizacji na Złotnikach firma Hydrobiel. A już raz przesunięto go o dwa lata. Mieszkańcy twierdzą, że opóźnienie to efekt bałaganu panującego na budowie
Złotniki jeszcze przez pół roku będą tonąć w błocie
Fot. Paweł Kozioł/Agencja Gazeta
Złotniki jeszcze przez pół roku będą tonąć w błocie
Kanalizację na 34 ulicach Złotnik zaczęto budować za pieniądze z Unii Europejskiej w lutym 2006 roku. Miała być gotowa po 18 miesiącach, ale minęły dwa lata, a wykonawca - konsorcjum firm z Hydrobudową na czele - nie zrobił jej nawet w połowie. Biuro Funduszu Spójności, które zarządza projektem, uznało więc, że nie konsorcjum radzi sobie z inwestycją, i odstąpiło od reszty kontraktu. Nowy przetarg, jesienią 2008 roku, wygrało kolejne konsorcjum - tym razem jego liderem jest Hydrobiel. Inwestycja za 45 mln euro miała być gotowa do końca grudnia. Ale i tym razem się nie udało. Wykonawca wystąpił z wnioskiem o przesunięcie terminu oddania prac o pół roku.

Skąd aż półroczne opóźnienie? Według Marka Iłowskiego, kierownika projektu z firmy Hydrobiel, powodów było kilka. Po pierwsze, ekipy musiały poprawić usterki po Hydrobudowie. Po drugie, trzeba było zmieniać plany inwestycji, także na wnioski mieszkańców, a to wymagało nowych pozwoleń na budowę. I po trzecie, bo konieczne było podłączenie wodociągów na czterech nieujętych w pierwotnych planach ulicach.

Czy takie tłumaczenie jest wiarygodne? - Rzeczywiście były zmiany w inwestycji i analizujemy, ile czasu pochłonęła ich realizacja - mówi Jolanta Szczepańska, dyrektor biura Funduszu Spójności, zleceniodawca budowy.

Mieszkańcy Złotnik przyzwyczaili się już do gumiaków, ale perspektywą kolejnych sześciu miesięcy brodzenia w błocie są przerażeni. Bo Hydrobiel nie bierze pod uwagę ich potrzeb i ignoruje zgłaszane uwagi. - Prace są prowadzone tak, jakby nas tu nie było - skarży się Agata Jach z ul. Żywieckiej. - Kontrakt gwarantował nam dojście do posesji, a często go nie mamy. Zapomniano, że nasze dzieci muszą dostać się do szkoły i trzeba wywieźć śmieci. Ostatnio szambowóz nie mógł dojechać do wielu dalej położonych posesji.

Katarzyna Szpruta z rogu Częstochowskiej i Rzeszowskiej uważa, że powodem opóźnień jest bałagan panujący na budowie. A sposób prowadzenia prac porównuje do czasów PRL-u: - Najpierw utwardzono i oczyszczono ulicę, a dwa tygodnie później wjechał na nią ciężki sprzęt i znów zrujnował jej nawierzchnię.

- Dyscyplinowaliśmy wykonawcę, wstrzymując na tydzień prace na kilku ulicach, a potem na całym placu budowy. Dlatego o ten tydzień kontrakt na pewno nie będzie przedłużony - mówi dyrektorka Jolanta Szczepańska.

Marek Iłowski z Hydrobielu nie przyjmuje krytyki. Twierdzi, że mieszkańcy dojście do posesji mają, a bałaganu nie ma: - Złotniki to plac budowy, muszą pogodzić się z utrudnieniami. Przecież działamy dla ich dobra.

Kara za jeden dzień zwłoki w budowie kanalizacji na osiedlu to 0,2 proc. kosztów kontraktu, czyli 90 tys. euro.

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 43 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    8 głosów