Wrocławscy kontrolerzy MPK już nie incognito
10.07.2009
, aktualizacja: 10.07.2009 21:11
Koniec zabawy w kotka i myszkę z gapowiczami. Wrocławskie MPK postanowiło walczyć z otwartą przyłbicą. Krawcy z zakładu Igiełka od wczoraj dokładnie mierzą kontrolerów biletów, bo w ciągu miesiąca mają im uszyć mundury
ZOBACZ TAKŻE
- Na własnej skórze, czyli gdzie nas ma MPK (22-02-12, 16:15)
- Kontrolerami w tramwajach i autobusach będą studenci (09-12-09, 09:00)
- MPK pozywa do sądów gapowiczów za niepłacenie kar (21-11-09, 10:00)
- Kontrolerzy MPK umundurowani, ale nie wszyscy (30-09-09, 18:42)
- Wrocław. Kontrolerzy biletów MPK chcą szacunku (29-07-09, 21:34)
- Niech ktoś powie kanarom, że to nie jest wojna (28-07-09, 12:08)
- Wrocław. W tramwajach drżyjcie, gapowicze (06-07-09, 15:52)
SERWISY
Wkrótce każdy pasażer wrocławskiego MPK będzie wiedział, kiedy w tramwaju czy autobusie jedzie kontroler biletów. Nikt go już nie zaskoczy nagłym: "Bileciki do kontroli".
- Nie chcemy działać w atmosferze nagonki i strachu - mówi Iwona Czarnacka, rzeczniczka MPK. - Wprowadzamy europejskie standardy. Ma być kulturalnie, bo naszym celem nie jest to, by pasażerowie się bali, ale żeby kupowali bilety. Muszą pamiętać, że jazda bez biletu jest kradzieżą.
Na razie kontrolerów MPK jest we Wrocławiu 25. Wczoraj po kolei zgłaszali się do Zakładu Krawieckiego "Igiełka" przy ul. Cybulskiego. - Uszyjemy im granatowe garnitury z naszywką MPK - mówi jeden z krawców. - Będą do nich nosić błękitne koszule i krawaty.
- Panie również? - pytamy pracownika Igiełki, gdy ten akurat mierzy obwód w biuście jednej z kontrolerek. - Paniom doszyjemy dodatkowy guzik w żakiecie. Te bardziej płaskie mogłyby nosić męską marynarkę, ale te z biustem miałyby kłopot.
Kontrolerka, drobna młoda kobieta, kiwa głową z zadowoleniem: - Najważniejsze, że nie będziemy musiały nosić spódniczek, a były takie pomysły. Ciekawe tylko, jak miałabym w spódnicy gonić gapowicza? Poza tym osiem godzin na obcasach to byłby koszmar.
Natomiast kolega kontrolerki nie widzi siebie w krawacie: - Będę go nosił, jak będzie na gumce lub guziku. Wiązany to dla mnie zagrożenie życia. Nie chcę, by pasażer zacisnął mi pętlę na szyi.
Kontrolerzy mają też inne obawy związane z nowym strojem. - Już teraz gdy wsiadam do tramwaju, to połowa ludzi wysiada - mówi przyszły właściciel granatowego garnituru. - Jest nas mało, więc część pasażerów dobrze nas zna. Gdy będę umundurowany, to chyba sam zostanę w wagonie. Mundur to żaden sposób na gapowicza. Najwyżej wróci do domu 20 minut później, następnym tramwajem.
Czarnacka przekonuje, że tak nie będzie. - Kontrolerów będzie wkrótce dużo więcej niż obecnie - mówi. - Będziemy ich przyjmować tak długo, aż kontrola stanie się skuteczna. Zależy nam, by pasażerowie mieli poczucie, że jej nie unikną. Nie chcemy się wstydzić, że kontrolujemy. Niech wstydzą się ci, którzy nie kupują biletów.
W zakładzie Igiełka przekonaliśmy się jednak, że dla samych kontrolerów określenie "zawód kontroler" wcale nie brzmi dumie. - Proszę mi nie robić zdjęć - oponował jeden z panów podczas przymiarki. - Po co mój sąsiad ma wiedzieć, że jestem kontrolerem? Dostanie mandat za jazdę bez biletu i przyjdzie prosić, bym go anulował, a ja nie mogę. Stracę dobrego sąsiada.
Żaden kontroler nie chciał też się przedstawić ani sfotografować (na zdjęciu mundur mierzy jeden z pracowników nadzoru ruchu). - Pasażerowie nas nie lubią. To zawsze my jesteśmy winni, że oni jadą bez biletu - żaliła się kontrolerka. Boi się, że ubrana w mundur będzie jeszcze bardziej narażona na agresję ze strony gapowiczów.
Rzeczniczka MPK się nie obawia: - Wierzę, że we Wrocławiu żyją cywilizowani ludzie. Poza tym w razie czego kontrolerzy mogą zawsze podejść do motorniczego lub kierowcy autobusu, którzy mają stałą łączność z policją.
- Nie chcemy działać w atmosferze nagonki i strachu - mówi Iwona Czarnacka, rzeczniczka MPK. - Wprowadzamy europejskie standardy. Ma być kulturalnie, bo naszym celem nie jest to, by pasażerowie się bali, ale żeby kupowali bilety. Muszą pamiętać, że jazda bez biletu jest kradzieżą.
Na razie kontrolerów MPK jest we Wrocławiu 25. Wczoraj po kolei zgłaszali się do Zakładu Krawieckiego "Igiełka" przy ul. Cybulskiego. - Uszyjemy im granatowe garnitury z naszywką MPK - mówi jeden z krawców. - Będą do nich nosić błękitne koszule i krawaty.
- Panie również? - pytamy pracownika Igiełki, gdy ten akurat mierzy obwód w biuście jednej z kontrolerek. - Paniom doszyjemy dodatkowy guzik w żakiecie. Te bardziej płaskie mogłyby nosić męską marynarkę, ale te z biustem miałyby kłopot.
Kontrolerka, drobna młoda kobieta, kiwa głową z zadowoleniem: - Najważniejsze, że nie będziemy musiały nosić spódniczek, a były takie pomysły. Ciekawe tylko, jak miałabym w spódnicy gonić gapowicza? Poza tym osiem godzin na obcasach to byłby koszmar.
Natomiast kolega kontrolerki nie widzi siebie w krawacie: - Będę go nosił, jak będzie na gumce lub guziku. Wiązany to dla mnie zagrożenie życia. Nie chcę, by pasażer zacisnął mi pętlę na szyi.
Kontrolerzy mają też inne obawy związane z nowym strojem. - Już teraz gdy wsiadam do tramwaju, to połowa ludzi wysiada - mówi przyszły właściciel granatowego garnituru. - Jest nas mało, więc część pasażerów dobrze nas zna. Gdy będę umundurowany, to chyba sam zostanę w wagonie. Mundur to żaden sposób na gapowicza. Najwyżej wróci do domu 20 minut później, następnym tramwajem.
Czarnacka przekonuje, że tak nie będzie. - Kontrolerów będzie wkrótce dużo więcej niż obecnie - mówi. - Będziemy ich przyjmować tak długo, aż kontrola stanie się skuteczna. Zależy nam, by pasażerowie mieli poczucie, że jej nie unikną. Nie chcemy się wstydzić, że kontrolujemy. Niech wstydzą się ci, którzy nie kupują biletów.
W zakładzie Igiełka przekonaliśmy się jednak, że dla samych kontrolerów określenie "zawód kontroler" wcale nie brzmi dumie. - Proszę mi nie robić zdjęć - oponował jeden z panów podczas przymiarki. - Po co mój sąsiad ma wiedzieć, że jestem kontrolerem? Dostanie mandat za jazdę bez biletu i przyjdzie prosić, bym go anulował, a ja nie mogę. Stracę dobrego sąsiada.
Żaden kontroler nie chciał też się przedstawić ani sfotografować (na zdjęciu mundur mierzy jeden z pracowników nadzoru ruchu). - Pasażerowie nas nie lubią. To zawsze my jesteśmy winni, że oni jadą bez biletu - żaliła się kontrolerka. Boi się, że ubrana w mundur będzie jeszcze bardziej narażona na agresję ze strony gapowiczów.
Rzeczniczka MPK się nie obawia: - Wierzę, że we Wrocławiu żyją cywilizowani ludzie. Poza tym w razie czego kontrolerzy mogą zawsze podejść do motorniczego lub kierowcy autobusu, którzy mają stałą łączność z policją.
Najnowsze wiadomości
-
Korki na ul. Braniborskiej po nocnej awarii wodociągu
-
Na drodze koło Ząbkowic Śląskich zginął mężczyzna
-
Narodowe murem za artystami, strajkuje w czwartek
-
Zarabiajmy we Wrocławiu na tym, czego inni nie mają
-
Za dziesięć dni będzie gotowy deptak na Kuźniczej [FOTO]
-
Pękła magistrala. Problemy z wodą w całym mieście
-
Idzie Euro: Zabierajcie rowery, bo demontują stojaki
- 84 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
20 głosów
-
Wrocławscy kontrolerzy MPK już nie incognito
elly2
11.07.09, 15:35
Jak ktoś zobaczy kanara to skasuje bilet albo opuści pojazd albo zapłaci mandat jeśli jednej z tych dwóch pierwszych rzeczy nie zdąży na czas zrobić. A tak swoją drogą nie ma się czemu »
-
Wrocławscy kontrolerzy MPK już nie incognito
embriao
11.07.09, 15:48
a na zdjęciu pan z NR ;) »
-
Wrocławscy kontrolerzy MPK już nie incognito
markona
12.07.09, 18:49
warto może podglądnąć inne nacje, jak sobie radzą z opłątami w komunikacji miejskiej? W Szkocji (sądzę, że w innych landach Wielkiej Brytanii również) nie ma problemu z płaceniem za jazdę »
Najczęściej czytane24 htydzień




