Wielkie zmiany w MPK. Będzie czyściej i oszczędniej
22.02.2012
, aktualizacja: 22.02.2012 21:39
Ma być czyściej, piękniej i oszczędniej - kierownictwo MPK zapowiada restrukturyzację spółki i zmiany, które spowodują, że będzie nam się lepiej jeździło miejskimi tramwajami i autobusami. W planach jest również likwidacja dwóch zajezdni: na Biskupinie i przy ul. Grabiszyńskiej
ZOBACZ TAKŻE
- Wrocławskie SLD krytycznie o stanie wrocławskiego MPK (06-03-12, 15:13)
- Ostrzej w MPK. Związkowcy nadal żądają podwyżki (29-02-12, 06:00)
- Wzrosła nam sprzedaż biletów. Aż o ponad 9 mln zł (28-02-12, 09:00)
- MPK chce oszczędności, a związki podwyżek. Kto wygra? (21-02-12, 08:00)
- Niech wyższa cena biletów oznacza lepszą komunikację (18-02-12, 08:00)
MPK ma być bardziej komfortowe dla pasażerów. Część pracowników zajmie się więc usuwaniem skutków wandalizmu: będą na bieżąco wymieniać porysowane szyby, usuwać graffiti i inne usterki w pojazdach. - Tu działa podobny mechanizm jak w przypadku wybitego okna w samochodzie. Jeśli ktoś widzi takie auto, za chwilę okazuje się, że jest jeszcze bardziej uszkodzone - tłumaczy Władysław Smyk, prezes MPK.
Będzie również czyściej. Na przełomie tego i przyszłego roku w zajezdni przy ul. Powstańców Śląskich powstanie pierwsza we Wrocławiu myjnia dla tramwajów. - Teraz czyścimy je ręcznie i za rzadko, co daje słabe efekty - przyznaje prezes. - Chcemy, by w nowej myjni tabor z tamtejszej zajezdni myty był co drugi dzień, a wszystkie pozostałe tramwaje co najmniej raz w tygodniu. Planujemy też pójść dalej i stworzyć sześciostanowiskowy punkt, w którym byłoby mechaniczne odkurzanie pojazdów wewnątrz i czyszczenie myjkami parowymi szyb i poszyć. Zależy nam, by pasażerowie odczuli, że choć o centymetr jest lepiej.
Na zmiany w MPK naciskają też władze Wrocławia, ale głównie dlatego, że miasto zbyt dużo dopłaca do tej spółki. Z kasy miejskiej pochodzi bowiem aż 60 procent jej wpływów, a tylko 40 proc. jest z biletów. Obowiązująca od 1 maja podwyżka cen dla pasażerów to pierwszy krok, by nie pogłębiać tej dysproporcji, która mogłaby być jeszcze większa w związku ze wzrostem wydatków na energię elektryczną i paliwa. Teraz zostaną wprowadzone zmiany, które odwrócą te proporcje.
MPK będzie więc musiało obniżyć swoje koszty, które wynoszą 310 mln zł rocznie. Połowa z tych pieniędzy idzie na pensje dla pracowników (średnio po prawie 4,2 tys. zł miesięcznie). W zeszłym roku zostały zwolnione lub odeszły na emerytury 94 osoby. Zostało 2287, a docelowo ma być 2200. Jak tłumaczy prezes Smyk, kolejnych zwolnień grupowych nie będzie, ale zmieni się struktura zatrudnienia. W firmie brakuje bowiem 45-50 motorniczych i kierowców autobusów, za dużo jest natomiast pracowników administracji oraz zaplecza technicznego, którzy zajmują się naprawianiem taboru. Część osób zostanie więc przekwalifikowana, a część odejdzie na emerytury.
Sama redukcja zatrudnienia ma dać 5,5 mln zł oszczędności, a aż 12 mln zaoszczędzi się na wydłużeniu okresu amortyzacji tramwajów i autobusów. Spółka pozbędzie się także niepotrzebnych wozów, kupionych jeszcze w połowie lat 70. We Wrocławiu jest 237 tramwajów, a potrzeba ich tylko 176. Dlatego część z nich będzie sprzedana lub zezłomowana. Zostanie 225, by był zapas w razie awarii.
Zostaną też zlikwidowane dwie zajezdnie. W wakacje przyszłego roku zamknięty zostanie obiekt przy ul. Wróblewskiego na Biskupinie, gdzie pracuje około 70 osób. Spółka zaproponuje im, by przekwalifikowały się na kierowców lub motorniczych. Starsi, którzy ze względu na stan zdrowia raczej nie zdobędą uprawnień do prowadzenia pojazdów, będą mogli przejść do pracy w innych zajezdniach. Zarząd firmy postępuje tu zachowawczo, ale liczy, że dzięki temu uda się uniknąć konfliktu ze związkami zawodowymi, z którymi ma ostatnio napięte stosunki w związku z żądaniami podwyżek.
Za dwa lata przestanie też istnieć zajezdnia przy ul. Grabiszyńskiej. Autobusy i pracownicy przeniesieni zostaną do bazy przy ul. Obornickiej, która zostanie rozbudowana. Spółka prowadzi już rozmowy, by pozyskać sąsiednią działkę. Po przeprowadzce będzie tam pracować ponad tysiąc osób.
Realizacja wszystkich projektów zmniejszy roczne koszty działalności firmy o blisko 20 mln zł w stosunku do stanu obecnego, a więc o jakieś 7 procent.
Będzie również czyściej. Na przełomie tego i przyszłego roku w zajezdni przy ul. Powstańców Śląskich powstanie pierwsza we Wrocławiu myjnia dla tramwajów. - Teraz czyścimy je ręcznie i za rzadko, co daje słabe efekty - przyznaje prezes. - Chcemy, by w nowej myjni tabor z tamtejszej zajezdni myty był co drugi dzień, a wszystkie pozostałe tramwaje co najmniej raz w tygodniu. Planujemy też pójść dalej i stworzyć sześciostanowiskowy punkt, w którym byłoby mechaniczne odkurzanie pojazdów wewnątrz i czyszczenie myjkami parowymi szyb i poszyć. Zależy nam, by pasażerowie odczuli, że choć o centymetr jest lepiej.
Na zmiany w MPK naciskają też władze Wrocławia, ale głównie dlatego, że miasto zbyt dużo dopłaca do tej spółki. Z kasy miejskiej pochodzi bowiem aż 60 procent jej wpływów, a tylko 40 proc. jest z biletów. Obowiązująca od 1 maja podwyżka cen dla pasażerów to pierwszy krok, by nie pogłębiać tej dysproporcji, która mogłaby być jeszcze większa w związku ze wzrostem wydatków na energię elektryczną i paliwa. Teraz zostaną wprowadzone zmiany, które odwrócą te proporcje.
MPK będzie więc musiało obniżyć swoje koszty, które wynoszą 310 mln zł rocznie. Połowa z tych pieniędzy idzie na pensje dla pracowników (średnio po prawie 4,2 tys. zł miesięcznie). W zeszłym roku zostały zwolnione lub odeszły na emerytury 94 osoby. Zostało 2287, a docelowo ma być 2200. Jak tłumaczy prezes Smyk, kolejnych zwolnień grupowych nie będzie, ale zmieni się struktura zatrudnienia. W firmie brakuje bowiem 45-50 motorniczych i kierowców autobusów, za dużo jest natomiast pracowników administracji oraz zaplecza technicznego, którzy zajmują się naprawianiem taboru. Część osób zostanie więc przekwalifikowana, a część odejdzie na emerytury.
Sama redukcja zatrudnienia ma dać 5,5 mln zł oszczędności, a aż 12 mln zaoszczędzi się na wydłużeniu okresu amortyzacji tramwajów i autobusów. Spółka pozbędzie się także niepotrzebnych wozów, kupionych jeszcze w połowie lat 70. We Wrocławiu jest 237 tramwajów, a potrzeba ich tylko 176. Dlatego część z nich będzie sprzedana lub zezłomowana. Zostanie 225, by był zapas w razie awarii.
Zostaną też zlikwidowane dwie zajezdnie. W wakacje przyszłego roku zamknięty zostanie obiekt przy ul. Wróblewskiego na Biskupinie, gdzie pracuje około 70 osób. Spółka zaproponuje im, by przekwalifikowały się na kierowców lub motorniczych. Starsi, którzy ze względu na stan zdrowia raczej nie zdobędą uprawnień do prowadzenia pojazdów, będą mogli przejść do pracy w innych zajezdniach. Zarząd firmy postępuje tu zachowawczo, ale liczy, że dzięki temu uda się uniknąć konfliktu ze związkami zawodowymi, z którymi ma ostatnio napięte stosunki w związku z żądaniami podwyżek.
Za dwa lata przestanie też istnieć zajezdnia przy ul. Grabiszyńskiej. Autobusy i pracownicy przeniesieni zostaną do bazy przy ul. Obornickiej, która zostanie rozbudowana. Spółka prowadzi już rozmowy, by pozyskać sąsiednią działkę. Po przeprowadzce będzie tam pracować ponad tysiąc osób.
Realizacja wszystkich projektów zmniejszy roczne koszty działalności firmy o blisko 20 mln zł w stosunku do stanu obecnego, a więc o jakieś 7 procent.
Najnowsze wiadomości
-
Dzień Matki już w sobotę. Czekamy na życzenia dla mam
-
Żołnierze ostro strzelali. Na wirtualnej strzelnicy
-
Zbigniew Zamachowski: Wszystko jest w rękach ucznia
-
Kot Bobik kontra kot Dante: Pojedynek na ul. Szewskiej
-
Na zakupy do galerii z prezydentem Wałęsą [FELIETON]
-
Pod zderzeniu busa z cysterną droga nr 5 odblokowana
-
"To nie kwestia ego". Czarnecki na otwarciu Sky Tower [FOTO]
- Dodaj komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
33 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień




