MPK chce oszczędności, a związki podwyżek. Kto wygra?
21.02.2012
, aktualizacja: 21.02.2012 12:10
"Solidarność" wrocławskiego MPK chce 7-procentowej podwyżki płac. Dla obciążonej kredytami firmy realizacja tego postulatu byłaby zabójstwem. MPK na gwałt szuka oszczędności. Planuje m.in. likwidację dwóch zajezdni.
ZOBACZ TAKŻE
- Ostrzej w MPK. Związkowcy nadal żądają podwyżki (29-02-12, 06:00)
- We wtorek w MPK decyzja w sprawie sporu zbiorowego (24-02-12, 06:00)
- Wielkie zmiany w MPK. Będzie czyściej i oszczędniej (22-02-12, 21:39)
- Zarząd MPK odrzucił podwyżkowe żądania związkowców (21-02-12, 12:58)
- Niech wyższa cena biletów oznacza lepszą komunikację (18-02-12, 08:00)
- Ceny biletów MPK idą w górę. Radni przyjęli uchwałę (16-02-12, 15:11)
- Na proteście przeciw podwyżkom cen biletów było 8 osób (16-02-12, 11:49)
- Radni kłócą się o bilety MPK. A podwyżka i tak będzie (16-02-12, 07:00)
Wrocławskie MPK jest w trudnej sytuacji finansowej. To wynik m.in. poczynionych w ostatnich latach wielkich inwestycji. Firma kupiła 48 nowoczesnych tramwajów Skoda i 100 autobusów Mercedesa. Na te zakupy spółka zaciągnęła kredyt, dlatego dziś musi miesięcznie oddawać do banków ok. 5 mln zł.
Jeszcze przed przegłosowaniem przez radę miasta podwyżek cen biletów komunikacji miejskiej (będą obowiązywać od 1 maja) "Solidarność" MPK wystąpiła o wzrost wynagrodzeń załogi. Jak się dowiedzieliśmy, chce zwiększenia zarobków o 7 proc. Oficjalnie związkowcy milczą o wysokości swoich żądań. Ewaryst Różecki, szef "Solidarności" w MPK, mówi nam jedynie: - Mogę tylko potwierdzić, że zgłosiliśmy zarządowi chęć rozmów o wynagrodzeniach. Żadnej odpowiedzi jeszcze nie dostaliśmy, więc trudno cokolwiek komentować. A ubiegłorocznych podwyżek pracownicy nie odczuli, bo były poniżej poziomu inflacji.
W 2011 roku związkowcy chcieli 10 proc., ale udało się im wywalczyć jedynie 3 proc. Obecnie średnie wynagrodzenie w MPK to 4,2 tys. zł brutto.
Prezes MPK Władysław Smyk też na razie nie chce rozmawiać o żądaniach MPK. Nie jest jednak tajemnicą, że związkowe postulaty są w obecnej sytuacji finansowej spółki nie do spełnienia. Firma szuka oszczędności, gdzie się da. W ciągu roku udało jej się zredukować zatrudnienie o 100 etatów. Część pracowników przeszła na emerytury, a na ich miejsce nie zatrudniono kolejnych. Ale na tych cięciach kosztów zarząd zatrzymać się nie może. Prezes Smyk przygotuje plan restrukturyzacji, która ma polegać na likwidacji dwóch zajezdni: autobusowej przy ul. Grabiszyńskiej i tramwajowej przy ul. Wróblewskiego. Samo utrzymanie zajezdni Dąbie rocznie kosztuje około 1,5 mln zł. A stare budynki wymagają remontu, co wiązałoby się z dodatkowymi kosztami. Przenosiny tramwajów z ul. Wróblewskiego do zajezdni przy ul. Słowiańskiej oraz autobusów z ul. Grabiszyńskiej na Obornicką (plan zakłada rozbudowę zajezdni przy Obornickiej) mają nastąpić do 2014 roku.
Związkowcy kontestują te pomysły, bo ich realizacja oznaczałaby z pewnością zwolnienia pracowników obsługi technicznej zamykanych zajezdni. Ewaryst Różecki: - Przedstawiliśmy zarządowi nasze warunki związane z przystąpieniem do wdrażania tego planu. Zależy nam przede wszystkim na gwarancji zatrudnienia dla pracowników likwidowanych zajezdni. W przeciwnym wypadku trudno będzie nam zaakceptować ten pomysł.
Jak powiedział nam jeden z członków rady nadzorczej MPK, sprawa utrzymania miejsc pracy dla personelu zajezdni może być jednym z elementów negocjacji w sprawie podwyżek płac. - Taktyka związków polega na tym, że będą skłonni ustąpić w części z roszczeń płacowych w zamian za gwarancję zatrudnienia. Tak czy inaczej spełnienie tych postulatów oznaczałoby, że projekt restrukturyzacji, który ma przynieść spółce oszczędności, będzie zagrożony.
Stosunki między zarządem MPK a szefostwem związku są coraz bardziej napięte. Jak mówi przewodniczący regionu NSZZ "Solidarność" Kazimierz Kimso, organizacja zakładowa jest zniecierpliwiona brakiem reakcji władz spółki na postulaty podwyżkowe: - Przekazali mi informację, że bardzo poważnie rozważają możliwość wejścia w spór zbiorowy z zarządem MPK. Decyzja w tej sprawie może zapaść już w czwartek. Jeśli tak się stanie, porozumienia będzie trzeba szukać poprzez mediatora. Gdy to nie pomoże, możliwe są akcje protestacyjne, w tym strajk. Ale na razie nie ma co straszyć, bo do tego bardzo daleka droga - ocenia Kazimierz Kimso.
Jeszcze przed przegłosowaniem przez radę miasta podwyżek cen biletów komunikacji miejskiej (będą obowiązywać od 1 maja) "Solidarność" MPK wystąpiła o wzrost wynagrodzeń załogi. Jak się dowiedzieliśmy, chce zwiększenia zarobków o 7 proc. Oficjalnie związkowcy milczą o wysokości swoich żądań. Ewaryst Różecki, szef "Solidarności" w MPK, mówi nam jedynie: - Mogę tylko potwierdzić, że zgłosiliśmy zarządowi chęć rozmów o wynagrodzeniach. Żadnej odpowiedzi jeszcze nie dostaliśmy, więc trudno cokolwiek komentować. A ubiegłorocznych podwyżek pracownicy nie odczuli, bo były poniżej poziomu inflacji.
W 2011 roku związkowcy chcieli 10 proc., ale udało się im wywalczyć jedynie 3 proc. Obecnie średnie wynagrodzenie w MPK to 4,2 tys. zł brutto.
Prezes MPK Władysław Smyk też na razie nie chce rozmawiać o żądaniach MPK. Nie jest jednak tajemnicą, że związkowe postulaty są w obecnej sytuacji finansowej spółki nie do spełnienia. Firma szuka oszczędności, gdzie się da. W ciągu roku udało jej się zredukować zatrudnienie o 100 etatów. Część pracowników przeszła na emerytury, a na ich miejsce nie zatrudniono kolejnych. Ale na tych cięciach kosztów zarząd zatrzymać się nie może. Prezes Smyk przygotuje plan restrukturyzacji, która ma polegać na likwidacji dwóch zajezdni: autobusowej przy ul. Grabiszyńskiej i tramwajowej przy ul. Wróblewskiego. Samo utrzymanie zajezdni Dąbie rocznie kosztuje około 1,5 mln zł. A stare budynki wymagają remontu, co wiązałoby się z dodatkowymi kosztami. Przenosiny tramwajów z ul. Wróblewskiego do zajezdni przy ul. Słowiańskiej oraz autobusów z ul. Grabiszyńskiej na Obornicką (plan zakłada rozbudowę zajezdni przy Obornickiej) mają nastąpić do 2014 roku.
Związkowcy kontestują te pomysły, bo ich realizacja oznaczałaby z pewnością zwolnienia pracowników obsługi technicznej zamykanych zajezdni. Ewaryst Różecki: - Przedstawiliśmy zarządowi nasze warunki związane z przystąpieniem do wdrażania tego planu. Zależy nam przede wszystkim na gwarancji zatrudnienia dla pracowników likwidowanych zajezdni. W przeciwnym wypadku trudno będzie nam zaakceptować ten pomysł.
Jak powiedział nam jeden z członków rady nadzorczej MPK, sprawa utrzymania miejsc pracy dla personelu zajezdni może być jednym z elementów negocjacji w sprawie podwyżek płac. - Taktyka związków polega na tym, że będą skłonni ustąpić w części z roszczeń płacowych w zamian za gwarancję zatrudnienia. Tak czy inaczej spełnienie tych postulatów oznaczałoby, że projekt restrukturyzacji, który ma przynieść spółce oszczędności, będzie zagrożony.
Stosunki między zarządem MPK a szefostwem związku są coraz bardziej napięte. Jak mówi przewodniczący regionu NSZZ "Solidarność" Kazimierz Kimso, organizacja zakładowa jest zniecierpliwiona brakiem reakcji władz spółki na postulaty podwyżkowe: - Przekazali mi informację, że bardzo poważnie rozważają możliwość wejścia w spór zbiorowy z zarządem MPK. Decyzja w tej sprawie może zapaść już w czwartek. Jeśli tak się stanie, porozumienia będzie trzeba szukać poprzez mediatora. Gdy to nie pomoże, możliwe są akcje protestacyjne, w tym strajk. Ale na razie nie ma co straszyć, bo do tego bardzo daleka droga - ocenia Kazimierz Kimso.
Najnowsze wiadomości
-
Dzień Matki już w sobotę. Czekamy na życzenia dla mam
-
Żołnierze ostro strzelali. Na wirtualnej strzelnicy
-
Zbigniew Zamachowski: Wszystko jest w rękach ucznia
-
Kot Bobik kontra kot Dante: Pojedynek na ul. Szewskiej
-
Na zakupy do galerii z prezydentem Wałęsą [FELIETON]
-
Pod zderzeniu busa z cysterną droga nr 5 odblokowana
-
"To nie kwestia ego". Czarnecki na otwarciu Sky Tower [FOTO]
- 17 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
-
MPK: Solidarność chce podwyżki, zarząd oszczędn...
mlodywroclaw.pl
21.02.12, 08:54
Jeśli MPK ma do spłacenia 5mln złotych miesięcznie, a likwidacja zajezdni to oszczędności rzędu 1,5mln złotych rocznie, to tą drogą niczego się nie osiągnie. MPK w lepszych czasach zostało »
-
MPK: Solidarność chce podwyżki, zarząd oszczędn...
janek2557
21.02.12, 09:28
Jak jest tak żle to dlaczego ktoś nakupił tego Czeskirgo badziewia ,co stoi w zajezdni . dlaczego pan prezes zarobia więcej niż prezydent miasta ,dlaczego jest tyle dyrektorów (utworzenie »
-
MPK: Solidarność chce podwyżki, zarząd oszczędn...
wodzu1234
21.02.12, 12:10
Racja. Smyk pozatrudniał sobie kolesiostwo z 3. dyrektorów jest 6. od nic nie robienia, dyr.od spraw finansowych fundneła sobie meble do gabinetu za 30000, a gdzie jeszcze 2. »
Najczęściej czytane24 htydzień




