Mieszkam koło stadionu, czyli w kierunku na Opole:)

Katarzyna Fajbusiewicz
07.01.2012 , aktualizacja: 07.01.2012 18:59
A A A Drukuj
AOW przy węźle Wrocław Stadion

AOW przy węźle Wrocław Stadion (Fot. Łukasz Giza / Agencja Gazeta)

LIST CZYTELNICZKI. Jestem mieszkanką Wrocławia od wielu lat. W ciągu ostatnich 10 lat okolica, w której mieszkam, zmieniła się nie do poznania. Wrocławskie Maślice zyskały nowoczesność, a także prestiż. Ogromnym udogodnieniem jest dla mnie i członków mojej rodziny Autostradowa Obwodnica Wrocławia, która znacznie ułatwiła mi komunikację w obrębie miasta, a także dojazd do miejsc, które wcześniej były dla mnie trudno osiągalne.
Na co dzień poruszam się samochodem. Z komunikacji miejskiej nie korzystam praktycznie w ogóle. Ze względu na zaszczepione jeszcze w dzieciństwie zamiłowanie do podróży często odwiedzam inne kraje. Chciałabym w tym liście zwrócić uwagę na pewien niezrozumiały dla mnie precedens. Po otwarciu całego odcinka AOW kieruję odwiedzających mnie gości właśnie tą drogą. Ale nie zdarzyło mi się jeszcze, aby osoba z poza Wrocławia trafiła do mojego domu (znajdującego się 300 m obok stadionu na Euro 2012) bez problemów. Co więcej, nawet rodowici wrocławianie nie radzą sobie z dojazdem! Lekko poirytowana tym faktem postanowiłam osobiście sprawdzić, gdzie moi znajomi popełniają błędy, a także co jest ich przyczyną.

Gdy jedzie się od strony węzła z autostradą A4 w kierunku na Warszawę i Poznań, pierwszą rzeczą, która rzuca się w oczy, to liczba węzłów autostradowych! Przed każdym wyjazdem (zjazdem) z nowego odcinka znajduje się znak E-20 z symbolem i nazwą węzła. W większości państw Europy zachodniej, w tym w Niemczech, taki znak oznacza skrzyżowanie autostrad. O ile wiem, istnieje tylko jeden węzeł autostradowy na odcinku AOW. Co prawda nie stanowi to przyczyny jakichkolwiek pomyłek ze strony kierowców, ale jest nieco zastanawiające.

3000 m przed wyjazdem (zjazdem) z AOW kierowca widzi znak E-20 z nazwą Wrocław Stadion. Oczywiście z takiej odległości stadion jest słabo widoczny ze względu na ekrany akustyczne. Po przejechaniu 3000 m nie ma już jednak żadnego oznakowania owego stadionu, a stadionu nadal nie widać (znika za wiaduktami i drzewami). Tutaj znowu pozwolę się odwołać do Niemców, którzy niedawno również organizowali ogromną imprezę piłkarską. Podobnie jak przy oznakowaniu drogi na lotnisko samolocikiem widniejącym na tablicy, tak i stadion ma swoje specjalne oznaczenie w postaci symbolu areny. Węzeł Wrocław Stadion oznakowany jest jako kierunek na Opole, Legnicę, Zieloną Górę, a także osiedla Wrocław Leśnica, Centrum, Żerniki. Biorąc pod uwagę, że stadion znajduje się na Maślicach i jest potocznie nazywany "stadionem na Maślicach", nie jest trudno już na samej autostradzie zabłądzić (mimo braku znaczka z rysunkiem stadionu i braku oznakowania kierunku na Maślice). Jeśli jednak ktoś uważnie odmierzał 3000 m na liczniku i opuścił autostradę w dobrym miejscu, nadal nie może być pewien, że do celu dojedzie.

Gdy bowiem znajdziemy się pod autostradą i przejedziemy pierwsze skrzyżowanie, mamy do wyboru Opole, Wrocław Centrum w prawo, oraz Legnicę, Zieloną Górę i Wrocław Leśnica w lewo. O stadionie na tablicy z kierunkami nadal nie ma informacji. Po prawej stronie znajduje się tabliczka, na której widnieje napis "Stadion" i strzałka w prawo. Nie jest to jednak znak drogowy, a jedynie szyld informacyjny, który nieuważny i patrzący na zawieszone na górze tablice kierowca może przeoczyć. Biorąc pod uwagę, że kierowca skręci dobrze w prawo, bo rozglądał się na wszystkie strony, to nadal nie ma żadnego znaku drogowego oznaczającego stadion. Są jedynie tabliczki informacyjne.

Kolejną rzeczą jest oznakowanie Legnicy i Opola. W życiu nie wpadłabym na pomysł, żeby z wrocławskich Maślic pojechać do Opola czy Legnicy przez miasto, jeśli alternatywą jest autostrada!

Jest to jednak przykład tylko jednego dość mylącego oznakowania. Odwiedzając podwrocławski Tyniec i dojeżdżając do nowo wybudowanego ronda, można również zabłądzić, bo nie oznakowano tam Wrocławia! Możemy pojechać na Wałbrzych, Kudowę-Słone, Wrocław (drogą krajową) lub Warszawę.

Innym miejscem, gdzie można mieć problem, jest miejsce skrzyżowania drogi na Poznań z AOW. Jadących od strony CH Marino wszystkie oznakowania autostrady A4 kierują na obwodnicę śródmiejską, czyli most Milenijny, ul. Klecińską, Hallera, Karkonoską. Wystarczyłoby zdjąć te tablice i pozwolić kierowcom pojechać 500 m dalej, by trafili na AOW.

Opuszczając autostradę A8 w kierunku lotniska trafiamy na rondo, na którym w kierunku na Poznań można pojechać w dwie zupełnie inne strony. Nie mam pojęcia, po co oznakowywać drogę krajową biegnącą przez środek miasta, a co więcej, jak można oznakować kierunek na jednym rondzie w dwie strony?!

Jadąc z CH Bielany, nie natrafiamy na żadne oznakowanie autostrady A8, kierunków Wrocław Zachód, Stadion, Lotnisko. Tablica informacyjna tuż przed skrętem z drogi krajowej na autostradę A4 w kierunku na Zgorzelec i Jelenią Górę jest tak mała, że nawet te nic nie dające nazwy trudno jest odczytać. Jadących zaś obwodnicą śródmiejską i zatrzymując się na skrzyżowaniu Na Ostatnim Groszu z Legnicką, oznakowanie Poznania i Trzebnicy prowadzi nas nie na odległą o 3 km AOW, ale dalej na most Milenijny.

Kolejną niezrozumiałą dla mnie praktyką jest sposób oznakowania granicy państwa. W większości krajów zachodnich podaje się nazwę pierwszego miasta, które położone jest za granicą. W przypadku AOW powinny to być Goerlitz, Nachod, Kralovec. Nie ma też oznakowania na Berlin i Drezno choć są to dwa główne kierunki na zachód. Na żadnym znaku nie widnieje też Opole, Legnica, Kłodzko, Jelenia Góra, Kraków, Oleśnica, Trzebnica, a są to miasta, które często są punktami naszej podróży. Przeraża mnie również niespójność oznakowania (raz się jakieś miasto pojawia, za chwilę znika). Według mnie połowa naszych rodaków nie ma pojęcia, jak nazywa się przejście w Kudowie-Zdroju, bo na mapie nie istnieje Słone. Ja sama dzięki znakom drogowym dowiedziałam się, że przejście w kierunku Berlina nazywa się Jędrzychowice.

Z dumą obserwuję zmiany, ale z zażenowaniem patrzę na głupotę i bezsensowność niektórych przedsięwzięć. Rozumiem, że w kwestii oznakowania autostrad mamy niewiele doświadczenia, biorąc pod uwagę ich ilość, warto jednak zasięgnąć opinii krajów bardziej rozwiniętych. W tym momencie nie wyobrażam sobie bycia turystą poruszającym się po AOW. Wiem już, dlaczego moi goście do mnie nie trafiają i za każdym razem śmieję się, tłumacząc im, że mieszkam w kierunku na Opole. Błędów w oznaczeniu jest więcej, nie jestem jednak w stanie ich wszystkich opisać. Chcę jednak zwrócić uwagę na problem, zanim za kilka miesięcy powstanie prawdziwy chaos komunikacyjny.

Najnowsze wiadomości