Nie ma szans na S-Bahn Wrocław i w 2012 też nie będzie
27.12.2011
, aktualizacja: 27.12.2011 09:13
Pierwsza linia szybkiej kolei miejskiej miała właśnie wyruszać na trasę. Rok temu zapowiedział to Patryk Wild z zarządu wrocławskiego MPK. Szybkiego połączenia z centrum jednak nie będzie ani teraz, ani w przyszłym roku. Pasażerom dojeżdżającym z przedmieść muszą wystarczyć dodatkowe pociągi uruchomione przez urząd marszałkowski
ZOBACZ TAKŻE
- Będziemy mieć szybką kolej miejską S-Bahn Wrocław (30-12-10, 09:00)
SONDAŻ
Patryk Wild, członek zarządu MPK, zapewniał w grudniu ubiegłego roku, że spółka wyleasinguje cztery pociągi spalinowe, które będą jeździć na trasie Siechnice - Długołęka. Chodziło o to, by przeciąć miasto z południa na północny wschód. Dzięki temu mieszkańcy podwrocławskich miejscowości mieli szybciej docierać do stolicy Dolnego Śląska. Pociągi miały odjeżdżać co 20-30 minut.
Połączenie Siechnice - Długołęka miało być tylko wstępem do stworzenia znacznie bardziej konkurencyjnych połączeń wobec tradycyjnej podróży samochodem po mieście także w innych jego częściach. Trasy kolejowe miały przecinać Wrocław ze wschodu na zachód i z południa na północ. I częściowo tak się rzeczywiście stało dzięki temu, że urząd marszałkowski uruchomił swoje pociągi pod szyldem Kolei Dolnośląskiej na niektórych z tych tras oraz skierował na nie część taboru Przewozów Regionalnych (ma w nich udziały). W efekcie dzisiaj z Psiego Pola do centrum miasta pociągi kursują w godzinach porannych co 20 minut (rok temu co godzinę-dwie). Miasto natomiast ma przy dworcu Wrocław Psie Pole stworzyć przystanek autobusowy oraz parking na 150 miejsc.
- Ale ten dworzec ma być wykorzystywany głównie dla mieszkańców Psiego Pola. Nie będzie to klasyczny teren Park &Ride, w którym zatrzymują się przyjeżdżający do Wrocławia, by później pojechać dalej do miasta koleją - przyznaje Grzegorz Roman, doradca prezydenta Wrocławia ds. kolei aglomeracyjnej.
Roman tłumaczy, że by stworzyć we Wrocławiu połączenie kolejowe na kształt niemieckiej S-Bahn, potrzeba wielu lat. - Dopniemy swego, ale nie stanie się to od razu. Na razie porozumieliśmy się z marszałkiem w sprawie korzystania z urbancard przy przejazdach komunikacją miejską i autobusem. Na inwestycje takie jak budowa nowych stacji kolejowych na razie nie mamy pieniędzy - mówi Roman.
Miasto planowało bowiem, by w mieście stacje kolejowe były rozmieszczone co 1-2 km, a nie - tak jak dotychczas - co 3-5 km. W ten sposób więcej mieszkańców mogłoby korzystać z takiego połączenia w mieście. - Nie ma na to na razie pieniędzy. Miasto i tak wybudowało chyba pierwszą po wojnie nową stację, czyli Wrocław Stadion. Na razie większość wysiłku skupiamy na projekcie Tramwaju Plus - mówi Wild.
Tam, gdzie miasto rezygnuje z inwestycji kolejowych, urząd marszałkowski zaczyna je wprowadzać. W ciągu kilku miesięcy mają zostać dołożone nowe pociągi na trasę Wrocław Główny - Wołów, (jeżdżą m.in. przez Wrocław Osobowice). Pociągi nie dojadą za to do południowej części Wrocławia. Urząd marszałkowski skreślił plan połączenia kolejowego z Wrocławia Głównego przez wrocławskie Wojszyce, Bielany Wrocławskie do Sobótki. - Ta trasa jest niesłychanie wyeksploatowana przez pociągi towarowe, które nią jeździły przez lata. Remont torów pochłonąłby od 300 do 400 mln zł. Do tego w samej aglomeracji wrocławskiej trzeba by zbudować dziewięć nowych rogatek. Czekające przed szlabanem auta mogłyby sparaliżować komunikacyjnie niektóre rejony miasta - mówi Wiktor Lubieniecki, dyrektor departamentu infrastruktury w urzędzie marszałkowskim.
Zamiast podróży przez Bielany Wrocławskie pociągi będą jeździć przez stację Wrocław Zachodni, Jaworzynę Śląską, a końcową stację będą miały w Świdnicy.
Połączenie Siechnice - Długołęka miało być tylko wstępem do stworzenia znacznie bardziej konkurencyjnych połączeń wobec tradycyjnej podróży samochodem po mieście także w innych jego częściach. Trasy kolejowe miały przecinać Wrocław ze wschodu na zachód i z południa na północ. I częściowo tak się rzeczywiście stało dzięki temu, że urząd marszałkowski uruchomił swoje pociągi pod szyldem Kolei Dolnośląskiej na niektórych z tych tras oraz skierował na nie część taboru Przewozów Regionalnych (ma w nich udziały). W efekcie dzisiaj z Psiego Pola do centrum miasta pociągi kursują w godzinach porannych co 20 minut (rok temu co godzinę-dwie). Miasto natomiast ma przy dworcu Wrocław Psie Pole stworzyć przystanek autobusowy oraz parking na 150 miejsc.
- Ale ten dworzec ma być wykorzystywany głównie dla mieszkańców Psiego Pola. Nie będzie to klasyczny teren Park &Ride, w którym zatrzymują się przyjeżdżający do Wrocławia, by później pojechać dalej do miasta koleją - przyznaje Grzegorz Roman, doradca prezydenta Wrocławia ds. kolei aglomeracyjnej.
Roman tłumaczy, że by stworzyć we Wrocławiu połączenie kolejowe na kształt niemieckiej S-Bahn, potrzeba wielu lat. - Dopniemy swego, ale nie stanie się to od razu. Na razie porozumieliśmy się z marszałkiem w sprawie korzystania z urbancard przy przejazdach komunikacją miejską i autobusem. Na inwestycje takie jak budowa nowych stacji kolejowych na razie nie mamy pieniędzy - mówi Roman.
Miasto planowało bowiem, by w mieście stacje kolejowe były rozmieszczone co 1-2 km, a nie - tak jak dotychczas - co 3-5 km. W ten sposób więcej mieszkańców mogłoby korzystać z takiego połączenia w mieście. - Nie ma na to na razie pieniędzy. Miasto i tak wybudowało chyba pierwszą po wojnie nową stację, czyli Wrocław Stadion. Na razie większość wysiłku skupiamy na projekcie Tramwaju Plus - mówi Wild.
Tam, gdzie miasto rezygnuje z inwestycji kolejowych, urząd marszałkowski zaczyna je wprowadzać. W ciągu kilku miesięcy mają zostać dołożone nowe pociągi na trasę Wrocław Główny - Wołów, (jeżdżą m.in. przez Wrocław Osobowice). Pociągi nie dojadą za to do południowej części Wrocławia. Urząd marszałkowski skreślił plan połączenia kolejowego z Wrocławia Głównego przez wrocławskie Wojszyce, Bielany Wrocławskie do Sobótki. - Ta trasa jest niesłychanie wyeksploatowana przez pociągi towarowe, które nią jeździły przez lata. Remont torów pochłonąłby od 300 do 400 mln zł. Do tego w samej aglomeracji wrocławskiej trzeba by zbudować dziewięć nowych rogatek. Czekające przed szlabanem auta mogłyby sparaliżować komunikacyjnie niektóre rejony miasta - mówi Wiktor Lubieniecki, dyrektor departamentu infrastruktury w urzędzie marszałkowskim.
Zamiast podróży przez Bielany Wrocławskie pociągi będą jeździć przez stację Wrocław Zachodni, Jaworzynę Śląską, a końcową stację będą miały w Świdnicy.
Najnowsze wiadomości
-
Prokurator stawia zarzuty za śmierć w przepompowni
-
Legendarna polska tancerka przyjedzie do Wrocławia
-
Była dolnośląska posłanka Beata Sawicka skazana na 3 lata
-
Napad na sortownię pieniędzy. Policja szuka sprawcy
-
Bardzo długie czekanie na tramwaj w deszczu i chłodzie
-
Skarga w sprawie trawy na Stadionie Miejskim odrzucona
-
Wybierz się na niedzielną Wielką Majówkę ornitologów
- 61 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
14 głosów
-
Nie ma szans na S-Bahn Wrocław i w 2012 też nie...
embriao
27.12.11, 07:11
Ten cały projekt kolejki podmiejskiej był poroniony od początku i wszyscy o tym wiedzieli ale pan Wild musiał się polansować nic nie wartym pomysłem. Gadanie o braku pieniędzy w sytuacji gdy»
-
Nie ma szans na S-Bahn Wrocław i w 2012 też nie...
irreality.net
27.12.11, 10:46
Oczywiście zaczęto od najważniejszego i najbardziej skomplikowanego tematu czyli Urbancard. Kupiliśmy też Skody do T+, które do marca będą stały w zajezdni. Geniusze po prostu.»
-
Dlaczego kolej?
zydzia
27.12.11, 11:18
Tak się zastanawiam, co by się stało gdyby zabetonować tory w mieście (poza Głównym i jednym dojazdem), połączyć je na około gdzieś na obrzeżach (w końcu dworzec z prawdziwym centrum »
Najczęściej czytane24 htydzień




