Tramwaje wpadały na siebie jak w dominie [FOT0]
04.11.2011
, aktualizacja: 04.11.2011 18:19
Trzy tramwaje rozbite, 33 osoby poszkodowane - to skutki piątkowego wypadku na ul. Legnickiej. Żeby wydostać jednego z pasażerów, trzeba było rozcinać rozbitą "10". Wraz z 20 innymi osobami został przewieziony do szpitali. Kolejnych 12 pasażerów - w tym kobieta, która zasłabła w pracy - zgłosiło się tam w ciągu dnia
Pani Katarzyna, motornicza, jako pierwsza zjawiła się na miejscu piątkowego wypadku na ul. Legnickiej. - Przyjechałam dwie minuty po kraksie - opowiada. - Wezwałam pomoc i pobiegłam do zmiażdżonej skody. W środku zobaczyłam przerażonych pasażerów. Byli w szoku, niektórzy nieprzytomni i z połamanymi kończynami. Ci mniej poszkodowani wyciągali motorniczego z kabiny. Mówił, że nie wie, co się stało. Że nie pamięta samego zderzenia.
Trzy tramwaje zderzyły się o godz. 8.25 na ul. Legnickiej w pobliżu Magnolii. Tak poważnego w skutkach wypadku nie było we wrocławskim MPK od lat - rannych zostało 21 osób.
- Żeby rozwieźć poszkodowanych po szpitalach, trzeba było wezwać wszystkie karetki z Fabrycznej i Starego Miasta - mówi jeden z ratowników wezwanych na miejsce wypadku. - Ranni mieli urazy głowy, kończyn, kręgosłupa i liczne stłuczenia m.in. kolan, bo wielu z nich przewróciło się w wyniku uderzenia.
Rozpędzona skoda 33plus z taką siłą uderzyła w tramwaj linii 10, że jeden z jego pasażerów został wepchnięty pod siedzenie. Miał otwarte złamanie nogi. By go wydostać, strażacy musieli użyć nożyc hydraulicznych.
I tak miał dużo szczęścia, ponieważ cały tył "10" jest zmiażdżony. Z wejścia do tramwaju została tylko szczelina. Zniszczony został również przód, bo staranowana przez skodę dziesiątka uderzyła w stojącą przed nią "20".
- Tramwaje wpadały na siebie jeden po drugim jak w dominie - opowiada Remigiusz Adamańczyk, rzecznik wrocławskiej straży pożarnej. - Dziesięciu pasażerów zostało ciężej rannych i na pewno będą musieli przejść dłuższe leczenie.
Karetki przewiozły poszkodowanych do czterech szpitali. Na ul. Traugutta trafiły trzy osoby. Kobieta ze złamaniami obu rąk została skierowana na oddział urazowo-ortopedyczny. - Jest nadal roztrzęsiona i przestraszona. Teraz potrzebuje dużo spokoju - mówiła pielęgniarka. Lekarze zapewniają jednak, że stan pacjentów jest stabilny.
Po kilku godzinach do szpitala przy ul. Borowskiej trafiła 22 ofiara wypadku. Kobieta początkowo czuła się dobrze, ale potem straciła przytomność w pracy. W ciągu dnia do szpitali zgłaszały się kolejne osoby, do godz. 17 poszkodowanych było już 33.
Po wypadku na ul. Legnickiej utworzyły się długie korki a za uszkodzonymi pojazdami utknęło 20 tramwajów. Trzeba je było potem jeden za drugim wycofać w stronę Leśnicy, bo MPK zdecydowało skierować skodę do dawnej zajezdni przy skrzyżowaniu z ul. Kwiską. Tramwaj miał poważnie uszkodzony przód, z kabiny motorniczego niewiele zostało, ale MPK uważa, że bez problemu będzie można go naprawić.
Przyczyny wypadku bada policja i MPK. Prezydent Rafał Dutkiewicz polecił prezesowi spółki powołać zespół kryzysowy. Ma on sporządzić raport, w którym wyjaśni, dlaczego we Wrocławiu w krótkim czasie doszło do kilku poważnych wypadków tramwajowych. Ostatni miał miejsce 1 listopada na ul. Kazimierza Wielkiego. Zostało w nim rannych osiem osób. Wstępne sprawozdanie ma być gotowe już w poniedziałek.
Na razie nie wiadomo, dlaczego tramwaje się zderzyły. Policja zabezpieczyła zapis z monitoringu w skodzie i czarne skrzynki w rozbitych tramwajach. Świadkowie opowiadali, że skoda uderzyła w tył "10", bo jechała za szybko oraz, że motorniczy mógł zostać oślepiony przez słońce.
Są też inne wersje. - Gdy przyjechaliśmy na miejsce, motorniczowie z rozbitych tramwajów opowiadali, że stali, bo nie było prądu - mówi pracownik nadzoru ruchu MPK, który jako jeden z pierwszych był na miejscu wypadku.
Wersję tę potwierdza motornicza z tramwaju, który jechał tuż za rozbitą skodą. - Na ul. Legnickiej ciągle są zaniki napięcia, nawet kilka razy w tygodniu. Wtedy droga hamowania znacznie się wydłuża i tramwaj jedzie jak po lodzie - opowiada. - Nie wierzę w winę motorniczego, bo to człowiek z 30-letnim stażem zawodowym.
Trzy tramwaje zderzyły się o godz. 8.25 na ul. Legnickiej w pobliżu Magnolii. Tak poważnego w skutkach wypadku nie było we wrocławskim MPK od lat - rannych zostało 21 osób.
- Żeby rozwieźć poszkodowanych po szpitalach, trzeba było wezwać wszystkie karetki z Fabrycznej i Starego Miasta - mówi jeden z ratowników wezwanych na miejsce wypadku. - Ranni mieli urazy głowy, kończyn, kręgosłupa i liczne stłuczenia m.in. kolan, bo wielu z nich przewróciło się w wyniku uderzenia.
Rozpędzona skoda 33plus z taką siłą uderzyła w tramwaj linii 10, że jeden z jego pasażerów został wepchnięty pod siedzenie. Miał otwarte złamanie nogi. By go wydostać, strażacy musieli użyć nożyc hydraulicznych.
I tak miał dużo szczęścia, ponieważ cały tył "10" jest zmiażdżony. Z wejścia do tramwaju została tylko szczelina. Zniszczony został również przód, bo staranowana przez skodę dziesiątka uderzyła w stojącą przed nią "20".
- Tramwaje wpadały na siebie jeden po drugim jak w dominie - opowiada Remigiusz Adamańczyk, rzecznik wrocławskiej straży pożarnej. - Dziesięciu pasażerów zostało ciężej rannych i na pewno będą musieli przejść dłuższe leczenie.
Karetki przewiozły poszkodowanych do czterech szpitali. Na ul. Traugutta trafiły trzy osoby. Kobieta ze złamaniami obu rąk została skierowana na oddział urazowo-ortopedyczny. - Jest nadal roztrzęsiona i przestraszona. Teraz potrzebuje dużo spokoju - mówiła pielęgniarka. Lekarze zapewniają jednak, że stan pacjentów jest stabilny.
Po kilku godzinach do szpitala przy ul. Borowskiej trafiła 22 ofiara wypadku. Kobieta początkowo czuła się dobrze, ale potem straciła przytomność w pracy. W ciągu dnia do szpitali zgłaszały się kolejne osoby, do godz. 17 poszkodowanych było już 33.
Po wypadku na ul. Legnickiej utworzyły się długie korki a za uszkodzonymi pojazdami utknęło 20 tramwajów. Trzeba je było potem jeden za drugim wycofać w stronę Leśnicy, bo MPK zdecydowało skierować skodę do dawnej zajezdni przy skrzyżowaniu z ul. Kwiską. Tramwaj miał poważnie uszkodzony przód, z kabiny motorniczego niewiele zostało, ale MPK uważa, że bez problemu będzie można go naprawić.
Przyczyny wypadku bada policja i MPK. Prezydent Rafał Dutkiewicz polecił prezesowi spółki powołać zespół kryzysowy. Ma on sporządzić raport, w którym wyjaśni, dlaczego we Wrocławiu w krótkim czasie doszło do kilku poważnych wypadków tramwajowych. Ostatni miał miejsce 1 listopada na ul. Kazimierza Wielkiego. Zostało w nim rannych osiem osób. Wstępne sprawozdanie ma być gotowe już w poniedziałek.
Na razie nie wiadomo, dlaczego tramwaje się zderzyły. Policja zabezpieczyła zapis z monitoringu w skodzie i czarne skrzynki w rozbitych tramwajach. Świadkowie opowiadali, że skoda uderzyła w tył "10", bo jechała za szybko oraz, że motorniczy mógł zostać oślepiony przez słońce.
Są też inne wersje. - Gdy przyjechaliśmy na miejsce, motorniczowie z rozbitych tramwajów opowiadali, że stali, bo nie było prądu - mówi pracownik nadzoru ruchu MPK, który jako jeden z pierwszych był na miejscu wypadku.
Wersję tę potwierdza motornicza z tramwaju, który jechał tuż za rozbitą skodą. - Na ul. Legnickiej ciągle są zaniki napięcia, nawet kilka razy w tygodniu. Wtedy droga hamowania znacznie się wydłuża i tramwaj jedzie jak po lodzie - opowiada. - Nie wierzę w winę motorniczego, bo to człowiek z 30-letnim stażem zawodowym.
Najnowsze wiadomości
-
Prokurator stawia zarzuty za śmierć w przepompowni
-
Legendarna polska tancerka przyjedzie do Wrocławia
-
Była dolnośląska posłanka Beata Sawicka skazana na 3 lata
-
Napad na sortownię pieniędzy. Policja szuka sprawcy
-
Bardzo długie czekanie na tramwaj w deszczu i chłodzie
-
Skarga w sprawie trawy na Stadionie Miejskim odrzucona
-
Wybierz się na niedzielną Wielką Majówkę ornitologów
- 160 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
31 głosów
-
Zderzenie tramwajów na Legnickiej. 21 rannych [...
raafaello1982
04.11.11, 10:20
wszystko zaczelo sie od wprowadzenia tramaji plus, gdy ich nie bylo komunikacja mpk funkcjonowala poprawnie. Niestety odkad sa tramwaje plus w miescie nie jest juz bezpiecznie, nie wiem czy »
-
Zderzenie tramwajów na Legnickiej. 21 rannych [...
wildraven
04.11.11, 11:10
wciąż pozostaje pytanie, dlaczego tramwaj PLUS nie mógł zahamować? czemu na tzw. "szybkiej trasie" co jakiś czas tramwaje PLUS rozładowują prąd i sobie z pełną dyskrecją stoimy... Dzieje się»
-
zaniki napięcia
r0b0l
05.11.11, 08:22
to jest najbardziej prawdopodobna przyczyna. 2 dni przed wypadkiem tramwaj którym jechałem ( dokładnie to samo miejsce ) miał poważne problemy z wyhamowaniem na przystanku. Zatrzymał się »
Najczęściej czytane24 htydzień







więcej zdjęć