Inteligentny system potrzebuje odważnych decyzji

Magda Nogaj
04.10.2011 , aktualizacja: 04.10.2011 10:01
A A A Drukuj
Zielona fala dla tramwajów na wszystkich skrzyżowaniach w mieście - tak jest we francuskim Reims i tak mogłoby być we Wrocławiu. Miasto za ponad 100 mln zł kupiło identyczny system sterowania ruchem, ale nie zamontuje go na wszystkich skrzyżowaniach. To błąd
Tramwaje pędzą po Reims z prędkości do 40 km/godz.
Fot. Magda Nogaj
Tramwaje pędzą po Reims z prędkości do 40 km/godz.
Tramwaj na deptaku w Reims
Fot. Magda Nogaj
Tramwaj na deptaku w Reims
Na przystankach komunikacji miejskiej w Reims wiszą duże mapy miasta ułatwiające planowanie podróży i przesiadki
Fot. Magda Nogaj
Na przystankach komunikacji miejskiej w Reims wiszą duże mapy miasta ułatwiające planowanie podróży i przesiadki
W połowie miesiąca na pierwszych 10 skrzyżowaniach we Wrocławiu zacznie działać tzw. ITS (Intelligent Transport System). W sumie do końca przyszłego roku ma objąć ponad 150 skrzyżowań. Jego zadanie to sterowanie światłami w taki sposób, by zbliżający się do skrzyżowania tramwaj w odpowiednim momencie otrzymywał zielone światło i nie musiał się zatrzymywać.

W Reims doskonale się to sprawdza. Tramwaje jeżdżą tak, jakby w całym mieście nie było skrzyżowań i świateł. Podobnie jak metro zatrzymują się wyłącznie na przystankach. Wydzielonymi torowiskami pędzą ponad 40 km/godz., podczas gdy obok samochody ciągną się w długich korkach.

Francuzi zdecydowali, że tramwaj - kosztem aut - musi mieć w mieście priorytet. W ten sposób chcieli doprowadzić do sytuacji, w której stojący w korkach kierowcy zrozumieją, że bardziej opłaca się jazda komunikacją miejską. W Reims założono, że mnożenie zatorów ulicznych paradoksalnie może udrożnić miasto.

Reims nie jest tak duże jak Wrocław i ma tylko dwie linie tramwajowe. Jednak - choć na mniejszą skalę - widać tam doskonale, ile może zdziałać ITS. W jak znacznym stopniu usprawnia komunikację miejską. System instalowała Francuzom spółka Gertrude, która teraz razem z polską firmą Wasko montuje identyczne rozwiązania u nas.

Dla Wrocławia ITS też mógłby być szansą na to, że komunikacja miejska wreszcie stanie się atrakcyjna i konkurencyjna wobec samochodów. Przede wszystkim będzie od nich szybsza. System kosztował ponad 100 mln zł i wart jest swojej ceny. Tylko nie wiadomo, czy będziemy mieli okazję się o tym przekonać.

U nas ITS ma działać na nieco innych zasadach niż w Reims. Nie obejmie wszystkich linii tramwajowych i nie będzie montowany na największych skrzyżowaniach. Na czerwonych światłach nie będą musiały stać we Wrocławiu tylko tzw. tramwajlinie średnicowe, które przecinają centrum, a więc 6, 7 i 11, oraz tramwaje plus.

W pierwszej kolejności system zostanie zamontowany na trasie 32plus od Gaju do ul. Zielińskiego. Jednak z pominięciem skrzyżowania ul. Piłsudskiego i Świdnickiej, gdzie najbardziej by się przydał. Tam na światłach tworzą się często tramwajowe korki. ITS-u nie będzie też np. na pl. Dominikańskim, Jana Pawła II czy rondzie Reagana. Nie dlatego, że kupiliśmy jakąś uboższą wersję systemu. Przeciwnie - dla Wasko i Gertrude - byłoby prościej, gdyby ITS mógł działać dla każdej linii i na wszystkich skrzyżowaniach. Wówczas światła można by ze sobą lepiej skoordynować i sterować ruchem przy wykorzystaniu prostszych algorytmów.

Na zamontowanie systemu na wszystkich liniach i skrzyżowaniach nie zgodziło się miasto. Magistrat w sztuczny sposób zdecydował się ograniczyć możliwości systemu. Nie będzie w pełni wykorzystywany, bo jak tłumaczy Błażej Trzcinowicz, kierownik projektu ITS w departamencie prezydenta, na największych skrzyżowaniach jest tyle linii tramwajowych, że gdyby miały priorytet przed samochodami, zupełnie zakorkowałyby miasto.

Po raz kolejny - podobnie było już przy wydzielaniu torowisk - władze Wrocławia stchórzyły przed kierowcami. Nie twierdzę, że ich obawy nie mają podstaw. Mam jedynie pretensje, że niepodjęta została próba rozwiązania tego problemu, tylko od razu zdecydowano się na ustępstwa, które mogą przekreślić sens całego przedsięwzięcia.

Kompromis, co pokazali Francuzi, jest możliwy. Interesy kierowców i pasażerów są do pogodzenia i to za pomocą prostych środków. W Reims zamiast od razu składać broń, zadbano o to, by tramwaj na skrzyżowaniu zabierał samochodom jak najmniej czasu. Motorniczy ma sygnalizatory, które już z daleka informują, że zaraz włączy mu się zielone światło. Chodzi o to, by nie zwalniał przed skrzyżowaniem i pokonywał je możliwie szybko. Dzięki temu samochody na bardzo krótko muszą się zatrzymywać, aby go przepuścić. Zaraz po przejeździe tramwaju, włącza im się zielone.

U nas zdecydowano się na zakup drogich detektorów ruchu, a kamer będziemy mieli nawet więcej niż w Reims. Jednak na prostych sygnalizatorach dla motorniczych postanowiono zaoszczędzić. Dlatego tramwaje, nawet te objęte priorytetem, będą musiały zwalniać przed każdym skrzyżowaniem, co oznacza, że ich przejazd będzie powodował większe zakłócenia w ruchu kołowym. Motorniczy nigdy nie będzie wiedział, kiedy włączy mu się zielone. Więcej czasu zajmie mu też nauka systemu - aby zgrać się ze światłami, będzie mógł polegać wyłącznie na swoim wyczuciu.

W Reims po pół roku ITS zaczął działać optymalnie. Tyle trwało, nim motorniczy i kierowcy się do niego przyzwyczaili. U nas może to zająć więcej czasu, a dbałość o to, by kierowcy nie stali w korkach, jest tylko pozorna.

Zobacz więcej na temat:

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 122 komentarze
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    18 głosów