Biletomat nie działa, ale kontroler wypisuje mandat

Leszek Z., Wrocław
14.09.2011 , aktualizacja: 14.09.2011 13:01
A A A Drukuj
LIST CZYTELNIKA. W połowie lipca byłem świadkiem ukarania przez kontrolera MPK mandatem za brak ważnego biletu pasażera, który wsiadł przy Dworcu Głównym i nie zdążył ujechać nawet jednego przystanku. Powodem braku biletu był niesprawny biletomat.
Biletomaty w pojazdach wrocławskiego MPK działają od października 2010 roku
Fot. Maciej Świerczyński / Agencja Gazeta
Biletomaty w pojazdach wrocławskiego MPK działają od października 2010 roku
Pasażer, przyjezdny z Poznania, wsiadł do autobusu, wiedząc, że jest w nim biletomat. W tej sytuacji chciał wysiąść na najbliższym przystanku, jednak kontroler był nieugięty i po wyjściu z autobusu z pasażerem wypisał mu mandat. Wiedział, że biletomat jest niesprawny, jednak twierdził, że jest to tylko urządzenie pomocnicze, a pasażer ma obowiązek posiadania biletu w momencie wejścia do pojazdu.

Kontroler mijał się z prawdą, ponieważ w Regulaminie MPK jest zapis mówiący o obowiązku posiadania w momencie wejścia do pojazdu biletu okresowego, oraz zapis o obowiązku bezzwłocznego skasowania biletu jednorazowego po wejściu do pojazdu. Nie ma zapisu o obowiązku posiadania biletu jednorazowego w momencie wejścia do pojazdu.

Rozmawiałem z tym człowiekiem. Nie spodziewał się takiego potraktowania we Wrocławiu. Byłem oburzony i zawstydzony takim potraktowaniem pasażera przez kontrolera. Wysłałem maila w tej sprawie do biura MPK, jednak nie otrzymałem żadnej odpowiedzi.

Skierowałem więc maila do dyrektora MPK z prośbą o określenie, jak ma się w takiej sytuacji zachować pasażer i jakie są obowiązki kontrolerów w takich przypadkach. Czy nie ma możliwości odstąpienia od nałożenia mandatu, kiedy kontroler stwierdza, że nie było możliwości zakupu biletu w biletomacie?

Po miesiącu oczekiwania i dwóch monitach otrzymałem od dyrektora MPK odpowiedź, której fragmenty zacytuję:

"(...) MPK jest przewoźnikiem, który przede wszystkim odpowiada za jakość usługi przewozowej. Jeśli chodzi o odpłatność za przejazd komunikacją miejską, rola MPK ogranicza się jedynie do kontroli biletowej. Za pozostałe kwestie związane z biletami, takie jak zasady odpłatności czy sieć dystrybucji, odpowiedzialny jest Urząd Miejski Wrocławia (Wydział Transportu), który scedował dystrybucję biletów na specjalizującego się w tej dziedzinie operatora Mennicę Polską. Firma ta podjęła się zbudowania nowoczesnej sieci dystrybucji biletów w oparciu o automaty stacjonarne i te mobilne - zamontowane przez Mennicę Polską w pojazdach MPK".

"(...)W przypadku kontroli bowiem, jeśli biletomat rzeczywiście miał awarię, od nałożonej kary można się odwołać. Ale o sprawie należy poinformować operatora Mennicę Polską, która dzięki systemowi komputerowemu jest w stanie sprawdzić, co w danym momencie działo się z urządzeniem. Jeśli składając odwołanie w MPK, przedstawi Pan stosowne oświadczenie operatora, MPK odstąpi od nałożenia kary".

Proponowany przez dyrektora MPK tryb postępowania pasażera w postaci informowania przez niego Mennicę Polską o niesprawności biletomatu i konieczność uzyskania przez pasażera od Mennicy Polskiej "stosownego oświadczenia" (zapewne wyłącznie na piśmie) niezbędnego do anulowania nałożonego mandatu jest niepoważny. Choćby z tego powodu, że niesprawność biletomatu może stwierdzić osobiście kontroler sprawdzający pasażera, będący przecież pracownikiem MPK. W jakim więc celu pracownik MPK ma nakładać mandat, zmuszając pasażera do tracenia czasu na uzyskiwanie jakiegoś "stosownego oświadczenia" w Mennicy Polskiej, które to oświadczenie Mennicy pasażer ma przedstawić kolejnemu pracownikowi MPK, tym razem anulującemu mandat. Nie widzę w proponowanym trybie postępowania ani krzty logiki. Chyba że chodzi o przegonienie pasażera przez urzędniczą ścieżkę lub liczenie na to, że wielu tak ukaranych pasażerów nie będzie dochodziło swoich praw i zrezygnuje z odzyskania pieniędzy za niesłusznie nałożony mandat.

W związku z brakiem w przesłanym do mnie przez dyrektora MPK piśmie odpowiedzi na moje pytania, wysłałem ponownie maila do dyrektora MPK - do dziś nie otrzymałem odpowiedzi.

Oczywiście winę za powstały bałagan organizacyjny ponosi również Wydział Transportu UM będący organem nadrzędnym wobec MPK. Powinien skoordynować działania Mennicy Polskiej i MPK. Powinien również wymóc na Mennicy Polskiej polepszenie działania ich wyrobu, który daleki jest od doskonałości - tak mobilne, jak i stacjonarne biletomaty. Skierowałem również maila do dyrektora Wydziału Transportu UM - również nie otrzymałem odpowiedzi.

Takie postępowanie Wydziału Transportu UM i MPK wobec pasażerów sprowadza do absurdu głoszone przez władze miasta hasła w stylu "Wrocław - miasto spotkań", czy "Wrocław - miasto kultury". Oczekiwać chciałoby się mniej głoszonego przez władze miasta dynamizmu, a raczej normalności i zdrowego rozsądku.

Ironicznie też w tej sytuacji brzmi cytat z otrzymanej przeze mnie odpowiedzi dyrektora MPK: "(...)Mam nadzieję, że udało mi się przybliżyć Panu stanowisko MPK w kwestii dystrybucji biletów. Liczę, że ta wiedza pozwoli Panu w przyszłości uniknąć niewygodnych i krępujących sytuacji podczas podróży wrocławską komunikacją miejską, do czego serdecznie zachęcam".

Zobacz więcej na temat:

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 31 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    9 głosów